Navarro: Każdy dzień jest dla mnie wyzwaniem

Tomek Jędrzycki

18 grudnia 2014, 17:00

Sport

1 komentarz

La Bomba jest na ostatniej prostej powrotu do zdrowia po kontuzji. Chce wrócić w najlepszej dyspozycji i pomóc drużynie osiągnąć wszystkie cele. Jego charakter i charyzma są zawsze wzmocnieniem dla Barçy.

Juan Carlos Navarro wchodzi na ostatni etap procesu powrotu do zdrowia. Wielki kapitan Barçy wraca powoli do treningów po kontuzji mięśnia, której doznał 28 listopada, i tęskni za powrotem do gry. Na parkiecie ujrzymy go ponownie jednak tylko wtedy, gdy będzie w stu procentach gotowy. Navarro chce wrócić do zespołu, aby osiągnąć swoje cele. W jego oczach wciąż utrzymuje się ta iskra kogoś, kto uwielbia grać w koszykówkę ponad wszystko. Jego magia pozostaje niezmienna, a fani tego doświadczają. To gracz urodzony z genami zwycięzcy.

Jak twoje problemy fizyczne?

Jest o wiele lepiej. Jestem teraz w fazie wchodzenia w treningi. W najbliższych dniach ocenimy, jak to wszystko wygląda, i spróbujemy wejść w odpowiednią dynamikę gry.

Razem z tobą kontuzji doznało czterech zawodników z tej samej pozycji… Chyba zaczynacie wierzyć w jakieś złe czarownice…

Prawda jest taka, że żartujemy z tego w szatni. Zdaje się, że zrobiliśmy coś złego, bo wszyscy z tej samej pozycji mają problemy. Ale oprócz Erikssona, któremu życzę szybkiego powrotu do zdrowia, inne urazy nie są bardzo poważne i stopniowo wracamy do pełnej sprawności i spróbujemy jak najszybciej ponownie pomóc drużynie.

Z powodu tych wszystkich problemów fizycznych Xavi Pascual pozostawił otwarte drzwi na przyjście nowego zawodnika.

Przy takich wymaganiach, z nastawieniem na ciągłe wygrywanie, jeśli tak wielu koszykarzy z tej samej pozycji cierpi, to jest normalne, że klub jest na wszystko przygotowany. Jeśli chodzi o mnie, niedługo powinienem wrócić i miejmy nadzieję, że pomogę zespołowi.

W związku z tym, że byłeś poza grą, jak widziałeś drużynę z zewnątrz?

Bardzo dobrze. Zaczęliśmy lepiej niż w poprzednich latach. Tylko mecz z Sevillą nie ułożył się po naszej myśli, ale to jest coś, co może się zdarzyć. Wracamy z długiej podróży po spotkaniu w Eurolidze i 36 godzin później musimy grać następny mecz. Zawsze może się przytrafić słabszy występ. Ale prawda jest taka, że musimy również wyciągnąć z tego odpowiednie wnioski na przyszłość.

Alex Abrines, aż do czasu kontuzji, a teraz Mario Hezonja. Wydaje się, że młodzi zawodnicy są w stanie zrobić krok do przodu, aby przystosować się do trudności związanych z brakami kadrowymi, i pomóc drużynie.

Bez wątpienia prawdą jest, że jestem bardzo szczęśliwy z ich powodu. Mieli możliwość i ją wykorzystali. Wiemy, że obaj mają przed sobą wielką przyszłość, ale muszą kontynuować naukę. W trakcie sezonu przyjdą jeszcze trudniejsze chwile i będą musieli się z nimi zmierzyć.

Jakie rady dałbyś im, mając wieloletnie doświadczenie w koszykówce na najwyższym poziomie?

Cóż, są już bardzo doświadczeni pomimo młodego wieku. Ale mogę powiedzieć, że zawsze trzeba twardo stąpać po ziemi. Czasami wszystko idzie dobrze, ale w innych etapach sprawy mogą się skomplikować, ponieważ albo coś nie pójdzie po twojej myśli, albo rywale coraz bardziej będą poznawać twoje mocne strony i nie będzie już tak łatwo. Ale oni cały czas robią krok do przodu. Ważne jest to, aby zawsze pracować dla zespołu i pomagać mu, aby osiągnąć wyznaczone cele.

Niedawno minęło siedemnaście lat od twojego debiutu w elicie. I tak naprawdę wydaje się, jakby moment, kiedy zadebiutowałeś, mając nieco ponad siedemnaście lat, był wczoraj.

Wiele się już wydarzyło od tamtego czasu. Kiedy wspominam te daty, zawsze pamiętam o tym, czego dokonałem, i jestem bardzo dumny z tego, że zdobyłem tak wiele. Ale to oczywiście zawsze pozostaje za mną i skupiam się na kolejnym wyzwaniu.

Twoja umowa z klubem kończy się w czerwcu przyszłego roku. Ważną rzeczą dla ciebie jest to, aby odnowić kontrakt z Barçą, w której spędziłeś całe życie?

Jest to problem, który w ogóle mnie nie martwi. Na pewno się dogadamy i rozegram tutaj więcej lat.

Po tylu latach można jeszcze się tym cieszyć?

To jest coś, co zawsze wysyła organizm. Jeśli zapytasz mnie innym razem, po prostu będę jeszcze starszy. Ale wierzę w pracę, którą wykonujemy, a pracujemy bardzo dobrze. Robiliśmy to wcześniej i nadal będziemy kontynuować obraną drogę i zobaczymy, czy od teraz nie stracę więcej meczów.

Więc nie podasz swojej „daty ważności”?

Nie jestem facetem, który dotrzymuje terminów. Ale na pewno nie jest to mój ostatni rok. Na pewno.

Po tylu latach, meczach, tytułach, osiągnięciach i rekordach, jaka jest tajemnica motywacji, aby człowiek nadal cieszył się grą w koszykówkę?

Każdy dzień jest wyzwaniem. Teraz najważniejsze jest pokonanie problemów fizycznych. Reszta pozostaje taka sama jak zawsze - pomoc drużynie, czuć się komfortowo i robić to, co lubię. Mówiąc o konkretnych rzeczach, po Final Four w ubiegłym roku ponownie wygrać Euroligę. Mówię ci, codziennie jest coś, co pcha cię dalej.

Kolejny sezon w klubie, w którym musisz walczyć o wszystkie tytuły, i presja, do jakiej wszyscy są przyzwyczajeni. Chleb powszedni.

To coś, do czego jesteśmy przyzwyczajeni, i coś, czego muszą się nauczyć młodzi i ci, którzy są tutaj krócej. Czasami trudno jest temu sprostać. Presja jest odczuwalna. Ale to jest Barça i trzeba temu sprostać.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (1)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze