Rakitić: To, co jest najlepsze dla drużyny, jest najlepsze dla mnie

Ola

25 grudnia 2014, 19:05

FIFA.com

58 komentarzy

Chorwacki pomocnik FC Barcelony Ivan Rakitić udzielił wywiadu dla oficjalnego magazynu poświęconego Lidze Mistrzów, w którym wypowiedział się m.in. na temat swojego transferu do Barcelony czy też sukcesów odniesionych z zespołem Sevilli. Zapraszamy do lektury.

Jak zareagowałeś, gdy dowiedziałeś się, że Barcelona była zainteresowana sprowadzeniem cię na Camp Nou latem?
Ciężko wyjaśnić te emocje. Dorastasz, chcąc wygrywać największe trofea, a w ostatnim sezonie zwyciężyłem Ligę Europy z Sevillą i odkryłem, co to oznacza dla miasta oraz kibiców. Wiązało się z tym tyle emocji, a teraz chciałbym zrobić kolejny krok do przodu, jeśli to możliwe.

Jedyne, czego chciałem, oprócz faktu, że spełniłbym swoje marzenie, grając dla takiego klubu jak Barça, to aby cała sprawa rozwiązała się szybko. Wszystko miało miejsce podczas mistrzostw świata i ostatnie, czego bym chciał, to wywołać zamieszanie w reprezentacji. Nie chciałem, żeby ludzie mówili o mnie, chciałem uczyć się od tych zawodników, nie tylko w aspektach piłkarskich, ale też pozasportowych.

Przykładem jest Xavi, który jest tu kapitanem. Miałem wiele szczęścia, że w zeszłym sezonie cieszyłem się zaufaniem drużyny i zostałem wybrany kapitanem w Sevilli – jako pierwszy obcokrajowiec od czasów Maradony. Wiem, że wciąż muszę się wiele nauczyć, a w Barcelonie jest to możliwe. Są tu piłkarze, którzy wiele wygrali. Zawsze staram się iść do przodu. Nie chodzi tylko o futbol, ale o całe otoczenie.

Wspomniałeś o Xavim. Dlaczego masz wobec niego tak wiele szczególnego szacunku?
Poza tym, że wygrał wszystko, chodzi o jego styl gry, sposób, w jaki się prowadzi i jak kieruje nami. Teraz mam szansę dzielić szatnię z tak ważnymi ludźmi, którzy mimo iż wygrali wszystko, wciąż są głodni i pragną więcej. To zaszczyt grać wśród tak wpływowych piłkarzy. Jestem tu, by ciężko pracować, ale również by się tym cieszyć. Każdego dnia budzę się z uśmiechem na ustach i mówię sobie: „Fantastycznie, jadę na trening z kolegami i będę ciężko pracować”. Nie ma nic lepszego.

Jakim typem trenera jest Luis Enrique?
Każdy trener jest inny, choć mój ostatni szkoleniowiec w Sevilli, Unai Emery, jest podobny do Luisa Enrique w kwestii treningu i przygotowania. Jest bardzo świadomy swoich pomysłów. Wyjaśnia nam każdy szczegół. Żaden problem nie zostaje bez rozwiązania. To, co robię, zależy od moich kolegów. To tak jak dobrze stuningowany silnik – wszystkie części muszą pracować, aby samochód mógł odpowiednio jechać.

Jak zapamiętałeś swój debiut w Lidze Mistrzów w barwach Schalke przeciwko Valencii w 2007 roku?
Gra w Lidze Mistrzów była marzeniem. To było ważne, bo dopiero co zamieniłem Szwajcarię na Niemcy – przyszedłem do mocniejszej ligi. Mecz nie poszedł dobrze (Schalke przegrało 0:1), ale to niezapomniane wspomnienie.

Dlaczego zamieniłeś Bundesligę na La Liga?
Spędziłem wspaniałe 3,5 roku w Schalke, gdzie wiele się nauczyłem. Decyzja o przenosinach do Hiszpanii była spowodowana chęcią spróbowania czegoś nowego. Od pierwszego kontaktu zapałałem mocnym uczuciem do Sevilli. Del Nido, prezydent klubu, oraz Monchi, dyrektor sportowy, wzbudzili we mnie to uczucie. Powiedziałem: „Chcę dołączyć do rodziny Sevilli”.

Mówiłeś wcześniej o Maradonie. Czym dla ciebie było zostanie pierwszym zagranicznym kapitanem Sevilli po tym piłkarzu?
To wypełniło mnie dumą – moja żona jest z Sewilli i cała jej rodzina to wielcy fani tego klubu. To największy zaszczyt. Spojrzałem na to jak na pozytywną odpowiedzialność oraz ekscytujące nowe wyzwanie.

Sezon 2013/14 był pełen sukcesów dla Sevilli, drużyna pokazała wielki team spirit.
Nie wiem, czy grupa, jaką mieliśmy w zeszłym roku w Sevillii, jeszcze się kiedyś powtórzy. To było takie wyjątkowe. Mieliśmy 16 nowych zawodników, około 15 wcześniej odeszło, co znaczy, że nastąpiła niemal całkowita przebudowa. Każdy kolejny tydzień coraz bardziej nas jednoczył. Nie wystarczy powiedzieć, że byliśmy rodziną, podchodziliśmy do każdego spotkania, czy to w lidze, pucharze czy w Lidze Europy, jakby było naszym ostatnim.

Masz swoją ulubioną pozycję w środkowej linii?
Jedyną moją preferencją jest dobro drużyny. To, co najlepsze dla zespołu, jest najlepsze dla mnie. Nic dodać, nic ująć.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (58)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze