W niedzielny wieczór piłkarzy FC Barcelony czeka jeden z najbardziej wymagających egzaminów, do jakiego przystąpią w trakcie obecnego sezonu La Liga. Spotkanie przeciwko Realowi Sociedad może wywoływać u sympatyków katalońskiego klubu sporo nerwowości, jednak z drugiej strony wszyscy kibice obu drużyn z niecierpliwością będą wyczekiwać na rozpoczęcie meczu, który zapowiada się iście pasjonująco.
Liczby nie kłamią. Od momentu awansu Txuri-Urdin do najwyższej klasy rozgrywkowej w Hiszpanii (od sezonu 2010/2011 – dop. red.) Estadio Anoeta jest prawdziwą zmorą FC Barcelony, która w swoim najlepszym okresie w historii ani razu nie była w stanie pokonać drużyny gospodarzy. W każdym z tych czterech pojedynków z katalońskim gigantem ekipa z Kraju Basków wspinała się na wyżyny swoich umiejętności, dzięki czemu ani razu nie okazała się słabsza. Co więcej, szczególnie w momentach, gdy wynik był niekorzystny dla gospodarzy, ci w niesamowity sposób pokazywali swój niezłomny charakter, odwracając losy spotkania na swoją korzyść.
Statystyka jest brutalna dla Barçy. Ostatnie cztery pojedynki na Anoeta to trzy porażki i zaledwie jeden remis. To właśnie na tym stadionie Katalończycy przegrywali mistrzostwa i tracili rekordy. Z pewnością nie jest to wymarzony stadion dla Barcelony na rozpoczęcie nowego roku kalendarzowego. Jeżeli ktoś nie jest do końca świadomy tego, jak niewygodnym obiektem jest dla Barçy Anoeta, wystarczy przytoczyć niniejszą statystykę. Otóż stadion bakijskiej drużyny jest jedynym boiskiem, na którym Katalończycy nie potrafią wygrać od czterech sezonów. Blaugrana nie odniosła zwycięstwa również na stadionie Elche, jednak na Estadio Manuel Martínez Valero piłkarze Barçy grali w tym okresie zaledwie raz (w zeszłym sezonie mecz zakończył się wynikiem 0:0 – dop.red.), zaś stadionu Córdoby, która w obecnej kampanii powróciła do Primera División po ponad 40 latach nieobecności, jeszcze podopieczni Lucho nie mieli okazji odwiedzić. Na każdym innym obiekcie w Hiszpanii, włączając w to takie tereny jak Bernabéu, Calderón, Mestalla, Sánchez Pizjuán czy San Mamés, Barcelona potrafiła sięgać po komplet punktów. Anoeta to zatem prawdziwa zmora FC Barcelony w ciągu ostatnich czterech sezonów.
Również statystyka wszystkich ligowych pojedynków Barçy z Realem Sociedad na stadionie w Kraju Basków jest wyraźnie niekorzystna dla Katalończyków. Na 67 spotkań Barcelona wygrała 17 razy, 23 razy zremisowała i aż 27 meczów przegrała. Warto zaznaczyć, że w historii pojedynków pomiędzy Baskami a Katalończykami miały miejsce złote okresy dla piłkarzy Realu Sociedad. Przykładowo, pomiędzy rokiem 1957 a 1977 Baskowie nie przegrali żadnego z czternastu spotkań (sześć lat Real Sociedad grał w Segunda División – dop. red.) rozgrywanych na własnym stadionie (ówcześnie był to stadion Atoxta; przeprowadzka na Anoeta nastąpiła w roku 1993 – dop. red.) przeciwko FC Barcelonie. Pomiędzy sezonem 1989/90 a 1997/98 miała miejsce kolejna świetna passa Realu Sociedad, który to w ośmiu kolejnych spotkaniach nie dał pokonać się znacznie bardziej utytułowanemu rywalowi (pięć zwycięstw i trzy remisy).
Wracając jednak do teraźniejszości, obecna świetna passa Basków w meczach z Barçą rozpoczęła się w sezonie 2010/11. Ówczesny beniaminek sprawił nie lada niespodziankę. W meczu 34. kolejki La Liga Barcelona szybko objęła prowadzenie za sprawą Thiago Alcântary, który w 29. minucie otworzył wynik spotkania. Wszystko wskazywało na to, że Katalończycy odniosą kolejne zwycięstwo z rzędu, jednak nic bardziej mylnego. W 71. minucie do bramki Valdésa trafił Diego Ifran, zaś na siedem minut przed końcem spotkania strzałem z rzutu karnego byłego już portero Barçy pokonał Xabi Prieto. Sensacja stała się faktem, a Baskowie przerwali niezwykłą serię meczów bez porażki Katalończyków. Rok później to FC Barcelona ponownie wyszła na prowadzenie jako pierwsza. Tym razem w ciągu dwóch minut do bramki Realu Sociedad trafił najpierw Fàbregas a następnie Xavi. 2:0 do przerwy i wydawało się, że mecz jest pod całkowitą kontrolą Barçy. W drugiej części spotkania to Baskowie zszokowali Blaugranę. Odpłacili się dokładnie tym samym, strzelając dwie bramki w odstępie dwóch minut. Agirretxe i Griezmann dali Baskom jeden, cenny punkt.
W sezonie 2012/13 piłkarze Realu Sociedad tylko potwierdzili, że na własnym stadionie pojedynki z Barçą nie są im straszne. Blaugrana ponownie wyszła na prowadzenie, tym razem dzięki trafieniom Messiego i Pedro. Przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę do siatki Barcelony trafił Chori Castro, tak więc do przerwy wynik na tablicy pokazywał 1:2. W 63. minucie meczu Valdésa ponownie pokonał Chori Castro, a dzieła zniszczenia w doliczonym czasie gry dopełnił Agirretxe. Euforia totalna, Sociedad z wyniku 0:2 doprowadził do rezultatu 3:2 i pokonał wielkiego rywala.
Rok temu Txuri-Urdin po raz kolejny sprawili Barcelonie niezłe lanie. Zaczęło się fatalnie dla podopiecznych Gerardo Martino, kiedy to w 32. minucie do własnej bramki trafił Alex Song. Zaledwie kilka minut później stan rywalizacji wyrównał niezawodny Leo Messi, jednak w drugiej części spotkania strzelali już tylko gospodarze, a konkretnie Griezmann oraz Zurutuza. Zwycięstwo Basków 3:1 i czwarty kolejny mecz bez porażki na własnym stadionie w starciu przeciwko FC Barcelonie.
Wyraźnie widać, że Anoeta to w ostatnich latach istny koszmar dla piłkarzy Barçy. Chłopcy Lucho nie mogą pozwolić sobie na kolejne straty punktów, gdyż wydaje się, że ostatnią rzeczą na świecie, jaka może się znudzić głównemu rywalowi z Madrytu, jest kompletowanie trzech punktów w każdym kolejnym spotkaniu. Leo Messi i spółka będą musieli w niedzielny wieczór wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności, aby nie pozwolić, by piękną passa Realu Sociedad trwała w najlepsze. Wreszcie nadszedł czas, aby ją brutalnie zakończyć.
Komentarze (58)