Klątwa Anoeta w dalszym ciągu niezłamana

Robert Wojtczak

4 stycznia 2015, 20:02

5632 komentarze

Real Sociedad

RSO

Herb Real Sociedad

1:0

Herb Real Sociedad

FC Barcelona

FCB

  • Jordi Alba 2' (sam.)

Po kiepskiej grze Barcelona przegrała wyjazdowy mecz z Realem Sociedad 0:1. Jedynego gola w tym spotkaniu, samobójczego, zdobył Jordi Alba w drugiej minucie spotkania.

Ostatnie cztery wizyty w San Sebastián nie były pozytywne dla zespołu z Katalonii. Na stadionie Anoeta Barcelona trzykrotnie przegrywała i tylko raz zdołała wywalczyć jeden punkt. Pierwszy mecz w 2015 stanowił zatem nie lada wyzwanie dla drużyny Luisa Enrique, a szkoleniowiec postanowił jeszcze dodatkowo zaskoczyć wszystkich kibiców. Od początku spotkania na ławce rezerwowych pozostali Messi i Neymar, a w pierwszej jedenastce pojawił się Martín Montoya.

Początkowe obawy, iż będzie to trudne spotkanie, szybko się ziściły. Gospodarze ruszyli do zdecydowanego ataku i w pierwszej akcji zdołali trafić do siatki. Po dośrodkowaniu z prawej strony boiska piłkę do własnej bramki wpakował Jordi Alba. Szybko stracony gol ułatwił grę podopiecznym Davida Moyesa, choć po zdobyciu gola ograniczyli się oni jedynie do zamurowania pola karnego jak największą liczbą zawdoników. Piłkarze Barcelony zdecydowanie przeważali, ale kompletnie nie potrafili poradzić sobie z pewnie grającą obroną rywali.

Pierwszy strzał na bramkę, który mógł zagrozić młodemu golkiperowi gospodarzy, padł dopiero w 21. minucie, choć uderzenie Xaviego z rzutu wolnego minimalnie minęło poprzeczkę. W końcówce pierwszej połowy strzał z dystansu Pedro był wystarczająco mocny, ale zmierzał w sam środek bramki, dzięki czemu Rulli sparował piłkę. Rywale odpowiedzieli jedną akcją w 30. minucie, gdy po dośrodkowaniu minimalnie z piłką minął się De la Bella.

Po przerwie na boisku zameldował się Leo Messi w miejsce kompletnie niewidocznego Munira, a kilkanaście minut po wznowieniu gry na plac gry wszedł również Neymar (za Pedro). To jednak gospodarze przeważali w pierwszych minutach drugiej połowy, starając się podwyższyć prowadzenie. W 60. minucie wyjście do dośrodkowania źle obliczył Claudio Bravo, ale na szczęście Xabi Prieto nie zdołał sięgnąć piłki, bo miał przed sobą tylko pustą bramkę.

Messi i Neymar, którzy mieli ratować Barcelonę w tym spotkaniu, wprawdzie ożywili nieco poczynania ofensywne zespołu, ale w dalszym ciągu trudno było sforsować mur piłkarzy Realu Sociedad. Każdy z trio napastników, o ile zdołał minąć dwóch-trzech rywali, tracił piłkę na rzecz czwartego obrońcy gospodarzy. Pięć minut przed zakończeniem spotkania Luis Suárez dwukrotnie stanął przed doskonałą szansą do zdobycia gola. Najpierw po kapitalnym podaniu od Xaviego Urugwajczyk wyszedł sam na sam z bramkarzem Realu Sociedad, który końcami palców zdołał wygarnąć Suárezowi piłkę spod nóg. Chwilę później po dośrodkowaniu napastnik Barcelony z kilku metrów strzelał głową w sam środek bramki, lecz i ta akcja nie zakończyła się powodzeniem.

Po wcześniejszej porażce Realu z Valencią Barcelona miała okazję wskoczyć na pozycję lidera z dwupunktową przewagą (jeden mecz więcej niż Królewscy), ale jej nie wykorzystała. Niestety, swoją grą piłkarze Luisa Enrique nie pokazali, że chcą to spotkanie wygrać. Do ostatecznych rozstrzygnięć w walce o mistrzostwo Hiszpanii pozostało jeszcze wiele meczów, ale właśnie w takich pojedynkach zdobywa się najważniejsze punkty. Klątwa Anoeta trwa, a Luisa Enrique czekają trudne chwile w Barcelonie.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (5632)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze