Lepszego momentu nie mogliśmy sobie wymarzyć

Eoren

7 marca 2015, 23:07

1708 komentarzy

FC Barcelona

FCB

Herb FC Barcelona

6:1

Herb FC Barcelona

Rayo Vallecano

RVA

  • Luis Suárez 6', 90'
  • Gerard Piqué 49'
  • Lionel Messi 55' (k.), 63', 68'
  • 81' (k.) Alberto Bueno 

Jeszcze niedawno mało kto z nas pozwalał sobie na nieśmiałe marzenia o tym, że Barça przystąpi do El Clásico z pozycji lidera. Teraz drużyna Luisa Enrique staje przed szansą, by taki właśnie rozkład sił w lidze hiszpańskiej stał się faktem. Warunek jest jeden: pokonać Rayo Vallecano.

Real Madryt, wciąż jeszcze lider La Liga, potknął się w dzisiejszym spotkaniu na El Catedral. Baskowie szybko objęli prowadzenie i nie oddali go podopiecznym Carlo Ancelottiego aż do ostatniego gwizdka. Strata punktów przez Los Blancos oznacza, że jeśli Barcelona wygra jutrzejszy mecz, wróci na fotel lidera. I to w niezwykle ważnej chwili, tuż przez decydującym starciem z głównym rywalem do tytułu, jakim będzie dla Barçy El Clásico. Lepszego momentu na potknięcie Realu Madryt niż 26. kolejka nie mogliśmy sobie wymarzyć. Nie tylko ze względu na zbliżające się bezpośrednie starcie z Królewskimi, ale także na przeciwnika, z jakim Barcelona zmierzy się w ten weekend. Mało komu Barça tak seryjnie aplikuje goleady, jak ma to miejsce w przypadku Rayo Vallecano.

Pogromcy gigantów (z jednym wyjątkiem)

W meczach z Rayo historia od dawna przemawia za Barceloną. Pod koniec lat siedemdziesiątych Piraci zyskali sobie dumny przydomek Matagigantes, Pogromców Gigantów. Tamten skład Rayo Vallecano miał na swoim sumieniu takie firmy jak Real Madryt, Atlético, Valencia, Sevilla czy Athletic Bilbao. Ale nie Barcelonę. Tej Pogromcy Gigantów nigdy nie byli w stanie ruszyć. Na początku lat 90., gdy Hiszpanią rządził Dream Team Cruyffa, Rayo powróciło do Primera. Przydomek Matagigantes znów odżył, a ekipa z Vallecas de facto „podarowała” Barcelonie dwa tytuły mistrzowskie, pokonując w dwumeczach dwóch kandydatów do tytułu: najpierw Real, potem Superdepor.

Barcelona do dziś pozostaje jedynym gigantem, którego Piraci nie byli w stanie pokonać. Odkąd Rayo po raz ostatni awansowało do najwyższej klasy rozgrywkowej, jeszcze pod wodzą Sandovala, nie udało mu się wywalczyć nawet jednego punktu w meczach z Barçą. Na dodatek niemalże każde ich spotkanie kończyło się goleadą Katalończyków. Bilans bramkowy mówi sam za siebie: w ostatnich pięciu meczach z Rayo Barça strzeliła 20 goli, tracąc zaledwie jeden.

Wspólna historia Barçy i Rayo jest pełna paradoksów. Z jednej strony trudno znaleźć w La Liga drużynę, która byłaby bardziej nieprzewidywalna niż Piraci. Wszak piłkarze Paco Jémeza potrafią w jednym tygodniu pokonać Villarreal i przegrać z Almeríą. Z drugiej strony mało jest w Primera División kwestii tak łatwych do przewidzenia, jak scenariusz meczu między Barçą a Rayo. Cóż, nie jest tajemnicą, że w Vallecas Barcelonę darzy się sympatią, trudno jednak uwierzyć, że aż do tego stopnia.

Co nowego?

Barcelona sprawia wrażenia ekipy na fali. Katalończycy pewnie wyeliminowali Villarreal i zakwalifikowali się do finału Pucharu Króla. W Lidze Mistrzów prowadzą w dwumeczu z City, zaś w krajowych rozgrywkach stają przed szansą na objęcie fotela lidera.

Ostatnie mecze były pomyśle także dla Rayo, które po gorszej passie pokonało Villarreal i rozbiło Levante. Niekwestionowanym bohaterem zeszłego tygodnia został Alberto Bueno, który przeszedł do historii jako pierwszy piłkarz Rayo z „karetą” ustrzeloną w Primera. Dla Piratów dobrą wieścią jest fakt, że Alberto pokonał już gorączkę, która dopadała go w ostatnich dniach, i będzie mógł zagrać z Barçą. Jednak w obozie Rayo więcej jest złych wieści. Kontuzjowani są Mohammed Fatau i Toño Martínez. Brak tego drugiego oznacza, że między słupkami zobaczymy Cristiana Álvareza, piłkarza, w którym Jémez nie pokłada pełnego zaufania. Pod znakiem zapytania stoi też występ Jorge Morcillo. Jednak najgorszą informacją dla Rayo jest zawieszenie za kumulację kartek Raúla Baeny oraz Zé Castro. Katalończyka na placu gry z pewnością zastąpi Jozabed, jednak trudno powiedzieć, jak postąpi Paco w kwestii wakatu stopera. Naturalnym zastępcą Zé Castro jest właśnie Morcillo, którego występ nie jest pewny. W związku z tym istnieje możliwość, że w meczu z Barçą zobaczymy radosną grę obronną w wykonaniu Abdoulaye Ba.

Zwycięstwo w meczu z Piratami jest dla Barcelony obowiązkiem. Każdy inny rezultat nie będzie strzałem w stopę czy nawet w kolano, ale prosto w wyższe i bardziej delikatne rejony ciała.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (1708)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze