Obrońca Athleticu Bilbao Mikel Balenziaga przyznał na konferencji prasowej, że oczekiwał, iż tegoroczny finał rozgrywek o Puchar Króla rozegrany zostanie na neutralnym obiekcie, nie zaś na Camp Nou. Choć zdaniem obrońcy zespołu z Kraju Basków decyzja RFEF stawia Barçę w uprzywilejowanej pozycji, ekipa Los Leónes nie podda się bez walki.
„Myśleliśmy, że ten mecz zostanie rozegrany na neutralnym terenie. Tak nam się wydawało, tego chcieliśmy, jednak ostatecznie zdecydowano, że zagramy na Camp Nou, a nam pozostaje pojechać tam z pełną wiarą w zwycięstwo. Wierzymy, że jesteśmy w stanie wygrać finał Pucharu Króla i zdobyć to trofeum", powiedział Balenziaga.
Bask odmówił komentarza odnośnie presji, która miałaby spoczywać na Barçy grającej u siebie, wyznał on jednak, że decyzja nie spotkała się z przychylną reakcją drużyny Athleticu: „Nie wiem, czy na Barçy będzie spoczywać presja, czy też nie, nie chciałbym też mówić o jakichkolwiek ograniczeniach z tym związanych. To oczywiste, że nie chcieliśmy grać na stadionie Barcelony, ponieważ jest to ich dom".
Obrońca klubu z San Mamés dostrzegł jednak pozytywne aspekty tego wyboru: „Na meczu pojawi się wielu kibiców Athleticu. Być może wspierać nas będzie nawet czterdzieści, czterdzieści kilka tysięcy fanów", stwierdził.
Balenziaga dodał ponadto, że on i jego koledzy pogodzili się już z tą decyzją, skupiając się na walce o zdobycie Copa del Rey, co byłoby historycznym osiągnięciem: „Oczywiście, że lepiej byłoby grać na innym stadionie, ale gramy w Barcelonie i nie ma już od tego odwrotu. Wyzwaniem jest sama gra w finale przeciwko Barçy, tym bardziej na jej stadionie. Finał to pojedyncze spotkanie, a my zdołaliśmy już pokazać, że możemy wygrać z Barçą w tak szczególnym pojedynku".
Komentarze (41)