Pomimo świetnego występu Ante Tomicia to Jaycee Carroll został bohaterem ligowego El Clásico dzięki postawie w ostatniej kwarcie.
Do 33. minuty Barça prowadzona przez wielkiego Ante Tomicia (34 pkt. eval.) wygrywała 71:68, jednak fatalne ostatnie siedem minut i run gospodarzy 23:7, który poprowadził Jaycee Carroll, rozstrzygnęły El Clásico w Madrycie w 28. kolejce Ligi Endesa na korzyść Realu (91:78). Drużyna ze stolicy Hiszpanii grała w tym spotkaniu bez Rudy’ego i Doellmana. Pojedynek ten był jednocześnie meczem numer 600 Juana Carlosa Navarro.
Real mocno wszedł w mecz z początkowym serialem 10:3 (min. 3). Gospodarze czuli się komfortowo na parkiecie, podczas gdy Barça była w stanie zdobywać punkty tylko z obwodu. Rola Ante Tomicia pod koszem była kluczowa. Kiedy Blaugrana zaczęła radzić sobie coraz lepiej, to już po pięciu minutach gry przekroczyła limit fauli i była karana rzutami wolnymi (12:11).
Barça pokazała konkurencyjność. Pomimo przekroczonego limitu fauli grała twardo w obronie i miała Tomicia (19:18, min. 9). Pojawienie się na parkiecie Sergio Rodrígueza w końcówce kwarty przyczyniło się do zmiany wyniku na 26:20. Skuteczność zmniejszyła się w drugiej kwarcie i chociaż inicjatywę mieli gospodarze, Tomić nadal dominował (32:27 min. 15), utrzymując Blaugranę blisko rywala.
Dziesięć punktów było maksymalną różnicą w pierwszej połowie (42:32, min. 17). Barça zdołała jednak zmniejszyć nieco dystans przed przerwą (44:38). W pierwszej połowie Blaugrana opierała swoją grę w ataku przede wszystkim na Tomiciu. Stopniowo center znalazł jednak więcej wsparcia i punkty Hezonji i trójka Satoransky’ego dały w 27. minucie pierwsze prowadzenie w meczu (52:53). Siedem kolejnych punktów i trojka Navarro zapewniały minimalną przewagę przed ostatnią kwartą (61:63, min. 30).
Barça weszła w ostatnią kwartę z dobrą dynamiką. Nie można był przewidzieć końcowego wyniku. Po stronie Barcelony wyróżniał się Satoransky. Poprawa skuteczności na dystansie była fundamentalna (68:71, min. 33), jednak run gospodarzy 14:0 z Carrollem na czele przywrócił prowadzenie Realowi (82:71). Różnica ta miała kluczowe znaczenie, ponieważ Królewscy utrzymali przewagę do końca i wygrali kolejne El Clásico.
Maciej Lampe przebywał w tym spotkaniu na parkiecie przez ponad 22 minuty i w tym czasie zdobył 4 punkty, dwa razy trafiając za dwa, oraz zanotował 4 zbiórki, 3 asysty i 2 przechwyty.
91 - Real Madryt (26+18+17+30): Llull (12), Carroll (26), Maciulis (5), Reyes (11), Ayón (6) -pierwsza piątka-, Rivers, Nocioni (7), Rodríguez (13), Campazzo i Mejri (11).
78 - FC Barcelona (20+18+25+15): Satoransky (10 p., 3/5 za trzy), Navarro (5), Thomas (5), Nachbar (7) i Tomić (22 p., 8/10 za dwa, 9 zb., 4 as.) -pierwsza piątka-, Hezonja (9 p., 3/3 za dwa), Huertas (4), Abrines (2), Pleiss (8 p., 4/5 za dwa, 4 zb.), Oleson (2) i Lampe (4).
Komentarze (2)