Po ponad dziesięciu latach od debiutu Leo Messiego w Lidze Mistrzów w jutrzejszym meczu z Bayernem na Camp Nou Argentyńczyk będzie obchodził europejski jubileusz, gdyż starcie z Bawarczykami będzie dla największej gwiazdy Barcelony setnym występem w pucharach Starego Kontynentu.
Swój debiut w Lidze Mistrzów Leo Messi zanotował 7 grudnia 2004 roku, kiedy to pojawił się w meczu fazy grupowej przeciwko Szachtarowi (2:0). W europejskich pucharach Messi wystąpił w sumie w 99 spotkaniach (96 w Lidze Mistrzów i 3 w Superpucharze Europy). W tych 99 meczach Argentyńczyk zdobył 76 bramek (75 w Champions League i 1 w Superpucharze). W swojej karierze Leo trzykrotnie wygrywał puchar Ligi Mistrzów (2005/06, 2008/09, 2010/11) oraz dwukrotnie zwyciężał w meczu o Superpuchar Europy (2009, 2011).
W sezonie 2005/06 Messi miał niewielki udział w zdobyciu pierwszej Ligi Mistrzów w swojej karierze. Leo wystąpił w sześciu spotkaniach, w których zdobył tylko jedną bramkę. Nie zagrał również w paryskim finale przeciwko Arsenalowi (2:1). Jednak od sezonu 2008/09 gwiazda Barçy stała się prawdziwą maszyną do zdobywania kolejnych tytułów i pobijania rekordów.
Leo był absolutnie decydującym piłkarzem w sezonach 2008/09 i 2010/11, kiedy to Barça dwukrotnie pokonywała w finale Ligi Mistrzów Manchester United. W każdym z tych meczów (w Rzymie i Londynie) La Pulga raz pokonywał Edwina van der Sara.
Spośród jedenastu edycji, w których Messi brał udział, w czterech zostawał najlepszym strzelcem turnieju. W sezonie 2011/12 Barça nie potrafiła dojść do finału, lecz nie przeszkodziło to Argentyńczykowi w wyśrubowaniu swojego najlepszego indywidualnego osiągnięcia w jednej edycji (14 bramek). W obecnej kampanii napastnik Barçy ma na swoim koncie osiem trafień, tyle samo co Ronaldo, i ustępuje jedynie Luizowi Adriano z Szachtara (9 goli).
Kibice Barçy mocno liczą na to, że jutrzejszy jubileusz będzie bardzo udany dla Messiego i jego zespołu. Z pewnością najlepszym sposobem na uczczenie tego wydarzenia jest osiągnięcie zwycięstwa nad Bawarczykami, okraszonego dodatkowo trafieniem samego Argentyńczyka.
Komentarze (64)