Królewski Hiszpański Związek Piłki Nożnej (RFEF) wytoczył wczoraj podczas swojego zebrania wojnę hiszpańskiemu rządowi oraz LFP i ogłosił strajk na czas nieokreślony, który rozpocznie się 16 maja. Obejmie on tym samym dwie ostatnie kolejki ligowe (17 i 24 maja) oraz finał Pucharu Króla (30 maja).
Całe zamieszanie jest pokłosiem nowej ustawy dotyczącej centralizacji sprzedaży praw telewizyjnych, która została uchwalona 30 kwietnia. Federacja uzasadniła swoją decyzję „brakiem szacunku rządu Hiszpanii w swoich działaniach względem Federacji oraz brakiem rozwiązania kwestii, które we wcześniejszych miesiącach sygnalizowała Federacja. Zarządzony strajk obejmie 600 tysięcy sportowców, 30 tysięcy meczów oraz 15 tysięcy klubów, które zostały zignorowane w swoim znaczeniu”.
Federacja zapewnia, że jej najważniejsze pomysły nigdy nie oddziaływały negatywnie na dochody klubów, ligi oraz całego hiszpańskiego futbolu ogółem i ma za złe rządowi, że ten dopiero w ostatnim momencie przekazał jej tylko częściowe informacje dotyczące tego, jaki wygląd ma mieć ustawa.
Federacja zarzuca rządowi, że ten „zignorował i pogardził hiszpańskim futbolem”, i twierdzi, iż chce on używać prywatnych funduszy piłkarskich do prowadzenia działalności wykraczających poza futbol. Federacja jest oburzona tym, że została sprowadzona do roli „listonosza”, który ma w trybie natychmiastowym przekazywać swoje pieniądze do federacji terytorialnych. Jednocześnie zapewnia, że jest wspierana przez piłkarzy, sędziów, trenerów i wszystkie federacje terytorialne.
Ángel Maria Villa (prezydent RFEF) w najbliższych dniach ma się spotkać z José Ignacio Wertem (ministrem ds. Edukacji, Kultury i Sportu) i sprawić, aby rząd zmienił swoje zdanie w temacie wspomnianej ustawy. Co ciekawe pomysł ze strajkiem został wysunięty przez AFE (Związek Hiszpańskich Piłkarzy), który jest wyjątkowo niezadowolony z tego, że żeński futbol i Segunda B zostają umieszczone przed samym AFE i arbitrami. Federacja jest niezadowolona z tego, że nowa ustawa sprawia, iż kompetencje, które niegdyś należały do niej, teraz zostają przekazane LFP.
LFP i hiszpański rząd zareagowały już na oświadczenie Federacji, którą ganią za jej postawę. Miguel Cardenal (sekretarz stanu w ministerstwie sportu) nazwał działania Villara jako „obrazę dla demokracji”, a LFP określiła je jako „niezgodne z prawem”, ponieważ po pierwsze decyzja ta nie została zawarta w harmonogramie zebrania, a po drugie obecne prawo stanowi, że tylko LFP posiada możliwość organizacji rozgrywek i zatwierdzania ich kalendarza. Jednocześnie LFP zwołuje nadzwyczajne posiedzenie klubów oraz spółek na poniedziałek 11 maja.
Jesteśmy zatem świadkami wojny w hiszpańskim futbolu, gdzie po jednej stronie znajduje się Federacja (RFEF) oraz Związek Hiszpańskich Piłkarzy (AFE), a po drugiej stronie barykady stoi hiszpański rząd oraz LFP. Uczestnicy sporu mają dziewięć dni na to, aby dojść do porozumienia. Na razie nic nie wiadomo na temat tego, co się stanie, gdyby ostatnie dwie kolejki rzeczywiście nie zostały rozegrane. W przypadku pojawienia się nowych konkretnych informacji w tej sprawie będziemy informowali Was na bieżąco.
Komentarze (709)