OFICJALNIE: XAVI POTWIERDZA ODEJŚCIE Z KLUBU!

Ola

21 maja 2015, 13:11

Youtube, AS, Mundo Deportivo

965 komentarzy

Podczas konferencji prasowej Xavi Hernández potwierdził swoje odejście z Barcelony po zakończeniu sezonu. 

Na początku Generał wygłosił swoją przemowę, a następnie przyszedł czas na pytania dziennikarzy.

„Chcę ogłosić i potwierdzić, że postanowiłem odejść z Barçy po zakończeniu tego sezonu. To ostateczna decyzja. Nie była ona łatwa. Uzgodniłem to z moją żoną, z moją rodziną i moimi ludźmi. Myślę, że nadszedł czas, abym odszedł. Dobrze zrobiłem, że zostałem tu na ten sezon, czułem się potrzebny. Moje ciało i głowa mówią, bym odszedł, ale nie serce, ponieważ żywię do Barçy ogromne uczucie, jednak nadszedł już czas. Potrzebuję zmiany otoczenia, ja i moja rodzina. W Katarze mam pasjonujący projekt gry przez dwa sezony w Al-Sadd z opcją przedłużenia o kolejny rok. Poza tym zaangażuję się w projekt Akademii Aspire, w czym pomogą mi moi bracia Alex i Oscar. Moja siostra również pojedzie do Kataru. Będę się kształcił na trenera i dyrektora sportowego, aby wciąż być związanym z futbolem. Będę też ambasadorem Mundialu w Katarze”.

Poniżej zapis konferencji prasowej z udziałem Xaviego.

Dlaczego zdecydowałeś się odejść, skoro mówisz, że podjąłeś dobrą decyzję, zostając tutaj?
Decyzja o odejściu jest dobra, bo zespół przeżywa spektakularne chwile. Chciałem czuć się potrzebny i taki się czułem. Przeszkodą dla mnie jest to, że już nie jestem widziany jako zawodnik podstawowej jedenastki. Ciężko jest to znieść, ale okazałem pokorę i miałem na uwadze to, że dobro drużyny jest najważniejsze. Tego mnie tutaj nauczono. Cieszyłem się chwilami, które spędzałem na boisku. Czułem się ważny, bardziej na początku sezonu niż w końcówce. Jestem zadowolony, że zostałem tu jeszcze na rok. Mam 35 lat, od 17 lat gram w pierwszym zespole, jestem w klubie niemal 25 lat. Drużyna znajduje się w spektakularnym momencie, możemy zdobyć tryplet i zapisać się w historii. Mam nadzieję, że w sobotę na Camp Nou będzie wielka fiesta.

Co się zmieniło w twoim myśleniu od zeszłego roku, że postanowiłeś odejść?
Zeszłego lata było chyba jeszcze za wcześnie. Byłem podłamany dwoma wielkimi rozczarowaniami – w klubie i reprezentacji. Miałem rok na zastanowienie się. To było trudne, bo prezydent i zarząd złożyli mi wspaniałą ofertę przedłużenia umowy do 2018 roku. Ale czuję, że to pora, by odejść. Tak mówi mi ciało i głowa. Moje serce sugeruje co innego, bo wiecie, że jestem wielkim culé. Ale już nie jestem tak niepodważalnym członkiem zespołu. Czuję, że to idealny moment.

Następnym krokiem będzie powrót tu w roli trenera?
Daj mi odpocząć. Ja chcę się cieszyć dalszą grą w piłkę. To lubię i chcę robić. Oczywiście na innym poziomie i w mniej wymagającej lidze. Tak jak powiedziałem wcześniej, nie będę tam tylko grać w piłkę, ale też będę sie kształcił. To ciekawy, stworzony dla mnie projekt. Nie wiem, czy w roli trenera, czy dyrektora sportowego, ale chciałbym wrócić. Moim celem jest wrócić tu i pracować dla tego klubu.

Najlepszym zakończeniem dla ciebie byłoby zdobycie trypletu i podniesienie trzech trofeów?
Lepszego scenariusza nie można wymyślić. Zdobyliśmy już mistrzostwo w rozgrywkach, które są najbardziej sprawiedliwe i najlepiej oddają formę drużyny w ciągu roku. Bardzo się cieszę, że podniosę ten puchar przed swoimi kibicami. Mam nadzieję, że w najlepszy możliwy sposób będę się cieszył tą końcówką sezonu.

Kiedy poinformowałeś o swojej decyzji kolegów i trenerów? Jak zareagowali?
Niektórzy koledzy już wiedzieli. Dziś powiedziałem o tym w szatni i trenerowi. Ale oczywiście w pewien sposób było to widać wcześniej. Wizyta całą rodziną w Katarze już świadczyła o tym, że mogę tam odejść. Ja decyzję podjąłem już kilka miesięcy temu. Nie była ona wcale łatwa. W ostatnich tygodniach otrzymałem od klubu ofertę przedłużenia kontraktu, która dużo dała mi do myślenia, ale zrobiłem bilans i doszedłem do wniosku, że pora odejść.

Jak chciałbyś zostać zapamiętany w świecie futbolu, w Barcelonie, w reprezentacji?
Nie wiem, to już zostawiam wam, ale pewnie jako osoba, która dała wszystko zarówno dla Barçy, jak i dla reprezentacji, która zawsze chciała wygrywać i zawsze starała się patrzeć na dobro drużyny. Jako pasjonat tego sportu. Najlepiej o tym powiedzą moi koledzy czy trenerzy, nie lubię za dużo mówić o sobie.

Czy jedynym „ale” co do twojego odejścia jest to, że nie zakończysz tutaj kariery?
Jestem bardzo szczęśliwy. Naprawdę, nie mogłem mieć lepszej kariery. Gdybym ją zaczął od nowa, być może nie wyszłoby tak samo dobrze. Cieszę się z tego, jak to się poukładało, jak grałem, jak wykorzystałem swoje warunki piłkarskie, dlatego jestem bardzo szczęśliwy i niczego nie żałuję. Brakuje jedynie zdobycia tych dwóch trofeów, które nam pozostały. Mam nadzieję, że w sobotę lub w jakikolwiek sposób będę mógł się pożegnać z kibicami, bo traktowali mnie cudownie właściwie przez całą karierę i naprawdę jestem szczęśliwy.

Co najlepiej zapamiętasz ze swojej kariery w Barcelonie?
To trudne, bo grałem przez 17 lat w pierwszej drużynie. Fakt, że grałem w Barcelonie, już czynił mnie szczęśliwym. Myślę, że nie mogłem się znaleźć w lepszym miejscu. To dla mnie najlepszy klub świata. Żywię do niego bardzo silne uczucia i czułem się tu szczęśliwy. Zapamiętam moich przyjaciół, nie tylko z klubu, ale i z reprezentacji, przyjaźnie z drużyn młodzieżowych, trenerów, którzy mnie prowadzili, nawet prezydentów. Myślę, że dobrze dogadywałem się z wszystkimi i to napawa mnie dumą. Nie mam żadnych wrogów w futbolu. Cieszę się z tego, jak wyglądała moja kariera tutaj od pierwszej do ostatniej sekundy.

Twoja kariera w Barcelonie zbiegła się w czasie z jej najlepszym okresem. Sądzisz, że to przypadek? W jaki sposób ty się do tego przyczyniłeś?
Niewiele jest przypadków w życiu. To długoletnia praca nie tylko zawodników, ale przyczynili się do tego też wspaniali trenerzy, szkółka. To sprawiło, że pojawiło się pokolenie piłkarzy stąd oraz tych, którzy dołączyli do klubu i idealnie zrozumieli, czym jest Barça, jaki jest jej styl gry. Graliśmy cudowny futbol i ciągle tak jest. Czułem się bardzo wazną częścią drużyny, owszem, ale nie tylko ja, również cantera, wszyscy pracownicy klubu są uczestnikami tych lat pełnych sukcesu.

Odchodzisz z nostalgią? Sądzisz, że szybko tutaj wrócisz?
Oczywiście, nostalgia mnie wypełnia, jednak podkreślam, że jestem szczęśliwy. Sprawy układały mi się dobrze, nie mogę o nic więcej prosić. Wszystko było wspaniałe. Jak powiedziałem, mam w Katarze piękny projekt z moją rodziną, to idealna rzecz dla mnie, dla mojego kształcenia się w roli trenera i dyrektora sportowego, ale nie ukrywam, że w przyszłości chciałbym być związany z Barçą, w jakikolwiek sposób.

Twoja mama najbardziej kategorycznie odrzucała ofertę Milanu przed laty. Jak zareagowała teraz?
Nie powiedzieliśmy jej, że Barça zaoferowała nową umowę. W domu wszyscy jesteśmy culés, ale moja mama żywi najgłębsze uczucie do tego klubu. W zeszłym roku bardzo oponowała i zostaliśmy, ale teraz już nadeszła pora.

W klubie musiałeś też często gasić pewne spory. Była taka sytuacja, z której rozwiązania czujesz się szczególnie dumny?
Ja nie jestem strażakiem, nie muszę niczego gasić, tylko grać w piłkę. Oczywiście, że w drużynie zdarzają się problemy. Piłkarz to nie jest łatwy zawód, czasem często z nami wytrzymać. Jeśli odnosisz się do styczniowego konfliktu trenera z Messim, problem był mniejszy niż wam się wydaje. Podstawą jest rozmowa i dojście do kompromisu w szatni. Wszyscy jesteśmy od tego. Każdego roku zdarzały się dwa czy trzy takie problemy, ale wszystkie zostały rozwiązane.

Co ci powiedzieli Guardiola i Raúl o Katarze?
Z Pepem będę dopiero rozmawiał, ale rozmawiałem już rok temu z Raúlem i obaj byliśmy przekonani, że zaprezentowany projekt robi wrażenie.

Jak zareagował Messi, gdy mu powiedziałeś, że nie będzie cię w przyszłym sezonie? I jak ty będziesz się czuł, kiedy będziesz szukał Leo na boisku, a go tam nie będzie?
Ciężko mi będzie założyć inną koszulkę. Nie chciałem, by ten moment nadszedł. Na pewno będzie mi brakować kolegów, przyjaciół, ale takie jest prawo życia.

Myślisz, że da się wypełnić miejsce, które zostawi po sobie Xavi Hernández?
Barça wciąż będzie wygrywać, pojawią się nowi wychowankowie i nie będzie żadnego problemu. Barça wciąż będzie wielka.

Co sobie myślałeś, gdy całe Camp Nou ostatnio skandowało, żebyś został?
Kibice sprawili, że miałem gęsią skórkę, tak jak to robili przez całą moją karierę tutaj. Jasne, że przez chwilę pomyślałem sobie, iż może popełniam błąd, ale jestem przekonany co do słuszności swojej decyzji, uzgodniłem ją z żoną i rodziną. Jednak w takich chwilach pojawiają się wątpliwości, tym bardziej, kiedy proponują ci kontrakt do 2018 roku (śmiech). Ale naprawdę czuję, że pora odejść.

Patrząc na charakterystykę piłkarzy, który z twoich kolegów powinien przejąć twoje obowiązki na boisku?
Nie wiem, ciężko powiedzieć. Może teraz któryś młody piłkarz dostanie szansę, jak to było w moim przypadku. Kiedy zastępowałem Pepa, musiałem starać się dwa lub trzy razy bardziej. Nie wskażę nikogo na mojego następcę. Drużyna jako komplet funkcjonuje dobrze. Zespół jest ważniejszy od indywidualności, to czyni Barçę wielką.

Myślałeś o tym, jak krytyka wobec sponsora z Kataru może wpłynąć na twoją decyzję o przenosinach do tego kraju?
Tak jak powiedziałem, to bardzo ciekawy projekt dla mnie. Katarczycy wyjątkowo traktują mnie i moją rodzinę. Uważamy, że to najlepszy projekt, aby rozwijać się w kierunku futbolu. Odwiedziliśmy ten kraj, bardzo nam się spodobał, tak samo infrastruktura. Na temat Kataru mogę mówić w samych superlatywach, dlatego nie mam wątpliwości, że będziemy się tam dobrze czuć i posłuży mi to na przyszłość.

Obecnie w pierwszej jedenastce gra jedynie pięciu wychowanków. Sądzisz, że model La Masíi się wypalił?
Barça wygrywała dzięki filozofii, jaką ma od 30 lat. W określonym momencie może nie być dobrego pokolenia, które mogłoby wzmocnić pierwszy zespół. Ale wychowankowie zawsze tworzyli część zespołu, oni najlepiej rozumieją naszą filozofię i naszą grę. Osoba, która przychodzi z zewnątrz do pierwszej drużyny, ma większy problem z adaptacją. Wychowanek ma dodatkową przewagę, by triumfować w Barcelonie.

Jaki mecz najlepiej zapamiętasz?
Ciężko jest wybrać jeden. Cieszyłem się grą na boisku tak, jakbym grał na szkolnym patio, niezależnie, czy to był finał Ligi Mistrzów, mundialu czy mistrzostw Europy. Wszystko, co mogłem przeżyć z tym pokoleniem piłkarzy, było cudowne.

Ile razy w tym sezonie rozmawiałeś z Luisem Enrique o futbolu?
Wielokrotnie. Już wcześniej się znaliśmy, to jasne. Mister nigdy mnie nie oszukał, zawsze był w stosunku do mnie szczery. Najpierw powiedziałem mu, że odchodzę, a potem jednak zdecydowałem się zostać i zdołał przywrócić mnie do rzeczywistości, kiedy być może myślami byłem przy innym zespole.

Czy czegoś nie zrobiłeś w ciągu tych lat w Barcelonie, masz jakąś niezałatwioną sprawę?
Brakuje mi np. hat-tricka albo bramki z przewrotki, ale zostały mnie jeszcze trzy mecze.  Zobaczymy, czy mi się uda (śmiech).

Czy nie uważasz, że wychowanek ma ciężej zaistnieć ze względu na oczekiwania wobec niego?
Tak, początki były trudne. Ciężko było grać przez pięć sezonów i nie zdobywać tytułów. Ludzie nie wierzą w ciebie, nie wierzą w zespół. To, co sprawiło, że zostałem w Barcelonie, to bycie culé i uparciuchem. Rodzina, przyjaciele dają siłę, by iść do przodu. Oczywiście nie była to droga usłana różami.

Czy po sezonie pełnym plotek ciężko ci było wyjść tutaj i poinformować o tej decyzji?
Teraz jestem spokojniejszy. Ostatnie dni były napięte. Zazwyczaj się nie denerwuję, ale ostatnio tak było, moja żona to widziała. Ale to normalne, to wyjątkowa sytuacja, pełna nostalgii, żalu, radości. Jest to bardzo intensywna mieszanka uczuć. Chciałem znaleźć idealny moment dla siebie i przede wszystkim dla klubu, a teraz chcę się skupić na pozostałych dwóch finałach. Myślę, że to najspokojniejszy tydzień z tych, które nam pozostały.

Czy zachęcisz klub, aby sprowadził kogoś na twoje miejsce?
W Barcelonie są zawodnicy, którzy mogą zapewnić odpowiedni poziom. Rakitić ma bardzo dobry rytm, Iniesta może pełnić funkcję organizatora gry. Sergi Roberto, Rafinha itd… Pomocnicy, którzy mają tu występować, muszą bardzo dobrze rozumieć grę, to jest najważniejsze.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (965)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze