Luis Enrique pojawił się wczoraj w sali konferencyjnej, gdzie udzielił wywiadu przed dzisiejszym finałem Ligi Mistrzów, w którym zwycięzca zgarnie wszystkie możliwe tytuły tego sezonu.
Jaką wiadomość przesłałbyś wszystkim tym kibicom, którzy nie mogli tutaj przybyć?
- Niech przeżyją to spotkania tak jak każde inne, jakie rozgrywa ten zespół. Niech mają nadzieję i wiarę. Mamy do czynienia z wyjątkową generacją piłkarzy Barçy. Wszyscy oczekujemy spektakularnego finału.
Czy ze względu na kontekst jest to idealne spotkanie?
- Bez wątpienia. W ciągu roku znacznie się polepszyliśmy. Zespół znajduje się w miejscu, w którym chciał być, o krok od zapisania historycznej karty. Mamy możliwość zdobycia trzeciego tytułu.
Jest Pan spokojny przed finałem?
- Wśród kibiców panuje euforia, a nam się to podoba, ale my podejdziemy do tego meczu z maksymalną powagą. Wiemy, że potrzebujemy dobrego dnia i musimy powtórzyć to, co robiliśmy przez cały sezon aż do tego momentu.
Jakiego meczu Pan oczekuje?
- Chciałbym mieć częściej piłkę niż oni, grać na ich połowie i znajdować się na wysokim poziomie, ale z pewnością napotkamy trudności. Nie sądzę, aby było to starcie różnych stylów, ponieważ oni także będą potrzebować piłki. Mają odpowiednie środki i dlatego są w stanie zdobyć tryplet. To drużyna, która ma swoje argumenty w każdym ważnym aspekcie gry.
Czy Iniesta jest gotowy do gry?
- W teorii tak. Zobaczymy. Wczoraj odbył normalną sesję treningową. Wyobrażam sobie, że będzie znajdował się w idealnym stanie.
Czy oczekuje Pan spotkania z golami?
- Jeżeli przeanalizujemy, jak grały oba zespoły w tym sezonie, jest to prawdopodobne. Trzeba pamiętać jednak, że finały są inne. My będziemy chcieli strzelić im bramkę. Dla dobra futbolu byłoby korzystne, gdyby było to otwarte spotkanie z golami, w którym zwycięzcą okazałby się zespół lepszy.
Czy Vermaelen ma szansę na występ?
- Jest bardziej niż przygotowany. To był dla niego ciężki rok. Mam w zwyczaju, że najpierw podaję wyjściowy skład moim podopiecznym, a dopiero potem mediom.
Jakie Juve chciałby Pan jutro ujrzeć?
- Nie ma żadnego sensu, abym odpowiadał na tego typu pytanie. Nie będę dawał żadnych sygnałów Allegriemu. Podczas finału zobaczymy kilka oblicz Juventusu. Jutro dowiemy się, przez ile czasu będzie on prezentował każde z nich.
Co oznacza bycie tutaj dla trenera, który sam jako piłkarz nigdy nie miał okazji wziąć udział w takim spotkaniu?
- Jestem dumny z mojej trenerskiej kariery i nie siedzi we mnie żadna chęć rewanżu. Teraz wykonuję moją pracę jako szkoleniowiec.
Co powiedziałby Pan o drodze Juventusu?
- Nie należy to do mnie. Pan Allegri już raz pokonał Barcelonę, będąc trenerem Milanu. W tym roku udowodnił swoją jakość. Mam nadzieję, że nie zdobędzie trypletu, ale należy mu pogratulować dotychczasowych osiągnięć.
Czy zespół posiada równowagę pomiędzy obroną a atakiem?
- Przede wszystkim atakujemy, ponieważ mamy tutaj najlepszego piłkarza na świecie, którego wspierają Neymar i Suárez. Jednak aby wygrywać, potrzebna jest solidna defensywa. Skupiając się tylko na atakowaniu, nie wygralibyśmy tego wszystkiego, co już wygraliśmy.
Zwycięstwo będzie dla Pana jakąś formą odegrania się na włoskim futbolu?
- Nie. Jestem dumny z tego, co zrobiłem we Włoszech. Wypełniłem tam pewien cykl, a teraz trenuję w Hiszpanii. Nie odczuwam żądzy rewanżu, także wobec tego, co o mnie mówiono.
Jak Pan myśli, jakiego finału oczekuje cały świat?
- Sądzę, że świat futbolu oczekuje spektakularnego, otwartego finału, który zapewni rozrywkę.
Co takiego ma Barca, czego nie ma Juve?
- Nie warto dokonywać porównań. Każdy z nas znajduje się tutaj w takich samych okolicznościach i pokazaliśmy, że perfekcyjnie wykonywaliśmy naszą pracę. Potem każdy interpretuje pewne sytuacje na swój własny sposób.
Czy ciężko Panu zasnąć? Odczuwa Pan lęk?
- Nie. Tak jak zawsze jestem spokojny i oczekuję na rozpoczęcie meczu.
Czy w skomplikowanych momentach wyobrażał Pan sobie, że zespół dotrze aż tutaj?
- Podczas sezonu jednym z głównych tematów jest krytyka. Wiedzieliśmy o tym. Nie wiem, czy myśleliśmy o tym, że się tu znajdziemy, ale wiem, że chcieliśmy być w takiej dyspozycji, aby wygrać wszystkie możliwe tytuły, i udało się nam to osiągnąć.
Czego oczekuje Pan jutro od Leo Messiego?
- Proszenie go o cokolwiek nie byłoby uczciwe, nawet gdyby było to najlepsze rozwiązanie. Patrzymy na to spotkanie jako na całość, gdzie każdy musi pokazać swoją najlepszą wersję.
Czy jest to dla Pana największe wyzwanie w życiu?
- Nie, mam nadzieję, że to jest jeszcze przede mną.
Komentarze (20)