Wczoraj poznaliśmy pierwszego, oficjalnego kandydata w nadchodzących wyborach prezydenckich w Barcelonie. Jest nim członek odchodzącego zarządu Toni Freixa
Wczoraj, dzień po oficjalnym ogłoszeniu daty wyborów prezydenckich w Barcelonie pierwszy kandydat zaprezentował swoją kandydaturę. Jest nim Toni Freixa, były członek zarządu Sandro Rosella. Były sekretarz i rzecznik prasowy Zarządu Barcelony zaprezentował wczoraj swój projekt o nazwie Sabem a qué juguem (Wiemy, o co gramy). Choć nie przedstawił zbyt dużo konkretów zapewnił, iż wszystko ma już dokładnie zaplanowane i dalsze szczegóły będzie przedstawiał podczas następnych spotkań z mediami.
„Zarząd [Rosella i później Bartomeu] nie osiągnął poziomu doskonałości, której wymaga ten klub”, mówił Freixa. „Aczkolwiek nie oznacza to, że nie był satysfakcjonujący pod wieloma względami”, przekonywał prekandydat, który aktualnie staje przed zadaniem zebrania 2534 podpisów (50% liczby socios compromisarios) poparcia jego kandydatury przez socios.
Zapytany o motywy swojego pozostania w składzie ostatniego Zarządu, pomimo niezgody w wielu podjętych ostatnio decyzjach, Freixa odpowiedział, że nie zrezygnował dla dobra klubu. „Jestem współodpowiedzialny za wszystko, co zrobił ten Zarząd, zarówno dobre, jak i złe. Ale moja dymisja nie zrobiłaby niczego dobrego. Widziałem od środka, co nie zostało zrobione dobrze i dlatego startuję w wyborach”. Freixa dodał także, że w przypadku wyboru jego osoby na prezydenta Barcelony, klub powinien zrobić wszystko by bronić Leo Messiego w jego procesie z Urzędem Skarbowym.
Komentarze (43)