To było Copa América jakie uwielbiamy. Szalone mecze, dużo bramek i piękne akcje. Chile po pasjonującym meczu zremisowało z „rezerwami” Meksyku 3:3, natomiast Boliwia sprawiła wielką sensację pokonując Ekwador 3:2.
Zaczęło się od wielkiej sensacji, czyli zwycięstwa Boliwii nad Ekwadorem. Wystarczyło zaledwie pięć strzałów (przy dwudziestu ośmiu rywala!) i raptem 26% posiadania piłki, żeby pokonać faworyzowanego rywala i niemal zapewnić sobie awans do ćwierćfinałów. W tym meczu było dosłownie wszystko. Jednym z bohaterów został Romel Quiñónez, golkiper Boliwii, który obronił rzut karny wykonywany przez Ennera Valencię. 3:0 do przerwy wystarczyło do pierwszego od osiemnastu lat zwycięstwa na Copa América. Po przerwie Ekwador lekko się przebudził, ale było za późno, żeby odrobić całość strat. Sensacja? Mało powiedziane. Teoretyczny awans Boliwii, to prawdziwe trzęsienie ziemi.
Prawdziwym hitem było jednak spotkanie Chile z Meksykiem, chociaż trzeba pamiętać, że dla tych drugich liczą się tylko nadchodzące mistrzostwa CONCACAF, dlatego na Copa América przyjechały rezerwy. To jednak nie znaczyło, że podopieczni Miguela Herrery będą chłopcem do bicia dla gospodarzy.
Wielkie strzelanie rozpoczął Matias Vuoso, ale zaledwie 60 sekund później było już 1:1. Drugiego gola na Copa América zdobył niezawodny Arturo Vidal. Nie minęło dziesięć minut, a Meksykanie po raz kolejny prowadzili. Piękną główką po rzucie rożnym popisał się napastnik Atlético Madryt, Raúl Jimenez. Na przerwę oba zespoły schodziły jednak przy wyniku 2:2, a wyrównującą bramkę w samej końcówce pierwszej połowy zdobył Eduardo Vargas, który wykorzystał świetne dośrodkowanie Vidala.
W drugiej połowie nadal emocji nie brakowało, a już w 55 minucie Chile mogło cieszyć się z pierwszego prowadzenia w meczu. Bramkę na 3:2 po rzucie karnym strzelił rewelacyjnie dysponowany Arturo Vidal, który na tę chwilę jest najskuteczniejszym strzelcem turnieju. Meksyk się nie poddał, a w 66 minusie na 3:3 trafił Matias Vuoso. Remis z całą pewnością jest korzystniejszy dla Chile, które jest bardzo blisko awansu do ćwierćfinałów, natomiast Meksyk jeszcze będzie musiał powalczyć.
Wielkie emocje wzbudzały nie tylko mecze, ale również video, które wypłynęło do internetu po meczu Argentyny. Dziennikarze nagrali Leo Messiego i Ángela Di Maríę, którzy nabijali się z Gerardo Martino. Obu piłkarzom w przerwie spotkania z Paragwajem dopisywały humory, a wymiana zdań przedstawiała się następująco:
- Co za głupoty powiedział w szatni?
- Że wynik meczu nie jest dobry…
Takie humorystyczne zakończenie. Argentyna swój mecz zagra w nocy z wtorku na środę. Rywalem będzie zawsze groźny Urugwaj.
Boliwia - Ekwador 3:2
1:0 Ronald Raldes (5')
2:0 Martín Smedberg (18')
3:0 Marcelo Moroeno (rzut karny, 43')
3:1 Enner Valencia (48')
3:2 Miller Bolanos (81')
Chile - Meksyk 3:3
0:1 Matias Vuoso (21')
1:1 Arturo Vidal (22')
1:2 Raúl Jimenez (29')
2:2 Eduardo vargas (42')
3:2 Arturo Vidal (rzut karny, 55')
3:3 Matias Vuoso (66')
Komentarze (86)