Stoper Bayernu Monachium i reprezentacji Niemiec Jerome Boateng z dystansem i dużą dozą autoironii podchodzi do swojego upadku podczas dryblingu Leo Messiego w trakcie majowego spotkania z Barçą w ramach półfinału Ligi Mistrzów.
W wypowiedzi dla stacji ESPN Boateng przyznał, że drybling La Pulgi, po którym runął jak długi na murawę, stając się tym samym obiektem żartów w mediach społecznościowych, w żaden sposób nie wpłynął na jego postawę. Co więcej, odnosi się on do tego zdarzenia z dużym dystansem. „Śmiałem się z samego siebie. Kiedy zdarza ci się upaść lub poślizgnąć w tego typu sytuacjach i ktoś zdobywa gola, to normalne. Takie rzeczy się zdarzają, czy to mi, czy też wielu innym zawodnikom".
Defensor Bayernu przyznał zarazem, że Messi to „najlepszy piłkarz na świecie" i że w pojedynkach z zawodnikami jego kalibru czasem zdarzają się tego typu sytuacje. „Mylisz się, jesteś ostatnim obrońcą, ale tamto zdarzenie mnie nie załamuje, nic z tych rzeczy".
Niemiec chwalił również postawę Barçy, która ostatecznie wygrała 3:0 i awansowała do finału. „Oczywiście było to dla nas bolesnym doświadczeniem, tym bardziej, że udało nam sie wytrwać 75 minut bez straty gola, zaś później odrobienie strat przeciwko takiej drużynie jak Barça było bardzo trudnym zadaniem".
Na zakończenie Boateng zapowiedział, że w tym roku wspólnie z kolegami postara się „odzyskać tytuł Champions League" dla Bayernu, jednak by to osiągnąć, będą oni musieli „ciężko pracować".
Komentarze (80)