Na kilka dni przed wyborami Agustí Benedito zapewnił, że nie ma zamiaru zawierać paktu z żadnym z kandydatów na prezydenta FC Barcelony. W 2010 roku Benedito przegrał wyścig z Sandro Rosellem, a teraz jego szanse wydają się iluzoryczne i niemal na pewno zdobędzie on mniej głosów niż Bartomeu i Laporta, jednak mimo to nie chce wchodzić w żadne układy.
– Laporta powiedział, że nie rozumie, dlaczego wciąż startuję w tegorocznych wyborach. Nie rozumiałbym zatem, jaki interes miałby w porozumieniu się ze mną. Gdyby do mnie zadzwonił? Powiedziałbym mu to samo – wyraził swoje zdanie na temat Joana Laporty.
Benedito zapewnił, że jedna z ankiet daje mu pięciopunktową stratę do Bartomeu. Dodał również, że inna daje mu dwupunktową przewagę nad Laportą. – Bartomeu jest wciąż na pierwszej pozycji, a nasz zespół jest nad Laportą lub mamy taki sam wynik. Oczywiście Toni Freixa robi wspaniałą kampanię, za którą chcę mu podziękować. Na razie jeszcze nic nie wiadomo – mówił Benedito.
– Monchi jest naszym wyborem na dyrektora sportowego, jednak jest on bardzo związany z Sevillą. Nie tracę nadziei, jestem optymistą. To nie jest jedyne nazwisko, kolejne na pewno przyjdzie. Zaznaczam, że podpisy nie są głosami. Proszenie Cruyffa o podpis, a potem on okazuje się nieważny? Nie rozumiem tego, to niezrozumiałe – zaznaczył Agusti Benedito.
Na koniec Benedito nawiązał do Camp Nou: – zgadzam się z tym, że Camp Nou potrzebuje zmian, jednak nie sądzę, aby potrzebne do tego było, zaproponowane przez poprzedni zarząd, 600 mln euro. Może być to mniejsza kwota, my jesteśmy nieco bardziej konserwatywni. Nie sądzę również, że Barça może zanotować wpływy w wysokości 1 mld euro, o czym mówi Bartomeu.
Komentarze (16)