Po karach nałożonych przez UEFA na Barçę za flagi wywieszone przez kibiców podczas czerwcowego finału Ligi Mistrzów istnieje obawa, że sytuacja może powtórzyć się w Tbilisi, podczas finału Superpucharu Europy z Sevillą. Tymczasem prezydent Josep Maria Bartomeu nie tylko nie zabrania socios wywieszania symboli niepodległości Katalonii, lecz również namawia, by każdy wspierał zespół tak, jak uważa to za stosowne. Ponadto zaoferował on pomoc prawną klubu dla socios, którzy zostaną ukarani w jakikolwiek sposób.
- Kibice Barçy powinni móc wywieszać takie flagi, jakie będą chcieli. Mamy wolność słowa, zaś Barça zawsze będzie bronić swych socios, dyplomatycznie, ale zawsze. Niech kibice się nie ograniczają, wręcz przeciwnie, niech wyrażają swoje emocje. Dziś (wypowiedź po meczu z Romą - przyp. red.) na boisku również mogliśmy zobaczyć transparent - powiedział Bartomeu. Wszystko rozbija się o tzw. „estelady", flagi niepodległościowe Katalonii, których wywieszenie zdaniem UEFA jest rodzajem manifestu politycznego. Jak dobrze wiemy, europejska federacja nie przepada za tego typu tematyką na stadionach.
Poza wypowiedzią na temat kibiców Bartomeu ocenił spotkania z Romą: - to był wspaniały Puchar Gampera, z liczną widownią. Ponadto mamy bardzo dobre relacje z Romą. Odczucia były bardzo dobre, nie tylko w tym meczu, ale na przestrzeni całego presezonu. Wracamy do gry, prezentując piękny futbol, taki, jaki najbardziej nam odpowiada.
Na zakończenie prezydent Barçy odniósł się do plotek o odejściu Pedro z klubu. - W przypadku Pedro nic się nie dzieje, nie ma żadnej oficjalnej oferty. Jest zawodnikiem Barçy i chcemy, by tak pozostało. Aby zdobyć wszystkie sześć trofeów, potrzebujemy najlepszych graczy i Pedro jest jednym z nich - wyjaśnił Bartomeu.
Komentarze (23)