Opaska kapitańska trafiła na ramię Andrésa w idealnym momencie. Po trzynastu sezonach w pierwszej drużynie oraz dwudziestu latach od przybycia do La Masíi Iniesta stał się dojrzałym piłkarzem, którego zdanie jest bardzo szanowane w szatni. Po zaledwie miesiącu gry z opaską na ramieniu zdążył podnieść trofeum za zdobycie Superpucharu Europy (swojego 25. tytułu) oraz pomóc Pedro w trudnym momencie jego kariery.
Co ci przechodzi przez myśl, gdy wspominasz te wszystkie lata spędzone w Barcelonie?
Jest wiele rzeczy, głównie pozytywnych, przez tak długi okres zdobyłem wielkie doświadczenie, również życiowe. Czas mija, a ty nadal chcesz tutaj być i z nadzieją na sukces wykonywać wszystko jak najlepiej. Mamy wspólne cele, jestem bardzo zadowolony i szczęśliwy, że rozpoczął się kolejny sezon.
Czy opaska kapitana oznacza dla ciebie coś więcej niż tylko noszenie jej podczas meczów?
To przyjemna odpowiedzialność. To szczególne wyróżnienie nosić opaskę swojego klubu. Reprezentuję nią wiele: klub, kolegów, siebie. Czas zrobił swoje, cieszę się, że zyskałem uznanie zarówno kibiców, jak i szatni.
Co chcesz przekazać swoim kolegom?
Nie ma mowy o przekazywaniu czegoś lub nie. Czuję szacunek, który mają dla mnie koledzy. Trzeba ich akceptować takimi, jakimi są. Nie ma żadnych skarg, wszystko jest wspaniałe, zawsze tak mówiłem. Mam szczęście dzielić szatnię z bardzo rozsądnymi ludźmi, to pomaga i wszystko idzie dobrze.
A najlepszy jest przywilej unoszenia trofeów…
Jest to piękna część bycia kapitanem. Miałem okazję wznieść już Superpuchar Europy, mam nadzieję, że ciężka praca doprowadzi nas do kolejnych tytułów.
Celem jest wygranie wszystkiego jeszcze raz?
Tak. Zawsze dążymy do wygrania wszystkiego, a ten rok nie jest wyjątkiem, choć od zwycięstwa do porażki jest często bardzo blisko. Patrząc na przebieg poprzedniego sezonu oraz doświadczenia, jakie w nim zebraliśmy, myślę, że ta kampania musi być równie znakomita.
Czy sukces z zeszłego sezonu może na was nakładać większą presję?
To nie jest coś, co odbiera nam szanse, ale teraz będzie znacznie trudniej. Wygrywanie jest wyzwaniem. Oczywiście jeśli jesteś mistrzem, wszyscy chcą cię pokonać i odnoszenie sukcesów staje się jeszcze bardziej skomplikowane. To będzie kolejny trudny sezon, ale musimy walczyć.
Czy będzie wam w tym sezonie łatwiej, gdyż będziecie pracować drugi rok z tą samą ekipą szkoleniowców? Lepiej zrozumiecie ich pomysły?
Myślę, że zespół powinien się stale wzmacniać. W przypadku zmian następują różne procesy, momenty, mechanizmy. Bez wątpienia zeszły sezon był czasem progresu. Musimy zachować dobre odczucia i funkcjonować nawet lepiej. Logiczne jest szkolić się od rzeczy najmniejszych do największych, aby dać z siebie to co najlepsze.
Utrata Superpucharu Hiszpanii i ciężkie rozpoczęcie ligi nie powinny martwić kibiców?
Chcieliśmy zdobyć to trofeum, porażka w finale była bardzo kosztowna, ale oba mecze ligowe były bardzo dobre. Może nie spektakularne, takie, że dwie ekipy atakują i tworzą mnóstwo szans, ale jeśli chodzi o grę i odczucia, te zwycięstwa bardzo nas wzmocniły. Teraz czeka nas trudny mecz na Vincente Calderón, później debiut w Lidze Mistrzów. Musimy, jak w każdym sezonie, iść krok po kroku.
Gracze, którzy wygrali wszystko, powinni mieć w głowie, aby jako pierwsi obronić Ligę Mistrzów?
Tak, choć to bardzo trudne, ale myślimy o tym. Nie zrobił tego żaden klub. My byliśmy blisko już dwa razy (w 2010 i 2012), spróbujemy kolejny raz. Mamy drużynę i zawodników, którzy będą walczyć o wszystko.
Widzisz wszystko bardzo optymistycznie.
Myślę, że zawsze trzeba być optymistą, wierzyć w siebie i kolegów. Dla mnie mój zespół i moi partnerzy są najlepsi i możemy walczyć o każdy tytuł.
Dążysz do swojego piątego pucharu Ligi Mistrzów. Czy ta liczba jest blisko tej, którą przewidywałeś z Víctorem Valdésem na początku swojej gry w pierwszej drużynie?
Na szczęście te założenia zostały osiągnięte. Wszystko, co mam, to wyjątkowy sen. Na poziomie osobistym jest niesamowicie, niemożliwe jest wyobrażenie sobie tego wszystkiego, ale teraz chcę więcej. Piąty puchar Ligi Mistrzów dla mnie i szósty dla Barçy, to byłoby to.
Po wygranej w Berlinie powiedziałeś, że trudno jest docenić to, co zdobyliście. Teraz, z perspektywy czasu, jest tak samo?
Ani my, ani nikt inny nie może tego docenić. To wszystko dzieje się tak szybko, że nie ma czasu, żeby się zatrzymać, nacieszyć i pomyśleć. Jeśli spojrzysz na klub w ostatniej dekadzie lub ostatnich piętnastu latach, wygląda to niesamowicie. Ci, którzy są w Barçy długo, są dumni z wielu tytułów i podtrzymywania ciągłego rozwoju.
Czy masz przeczucie, że pomogłeś przekształcić klub?
Kiedy zaczynałem grać w pierwszej drużynie, Barça przeżywała trudny okres i wszyscy pomogliśmy odwrócić tę sytuację. Jestem dumny i zaszczycony, będąc częścią niesamowitej historii tego klubu.
Chciałbyś podnieść na San Siro swój 26. puchar?
Mam nadzieję, że nie, bo oznaczałoby to, że nie wygramy Klubowych Mistrzostw Świata, Ligi… Mam nadzieję, że swój 26. tytuł zdobędę w Japonii, chcę również zdobyć piątą Ligę Mistrzów, ale to nie będzie łatwe. Wszyscy będą walczyć. Teraz mówi się, że mamy łatwą grupę, ale w żadnym wypadku tak nie jest. Wszystko wiele kosztuje.
Ciężko jest kapitanowi negocjować z tak twardym trenerem jak Luis Enrique?
Nie, z trenerem jest bardzo dobrze. Znaliśmy się z innych czasów i dobrze się rozumiemy. Pierwszy sezon nigdy nie jest łatwy. Osiągnięcie celów wnosi wiele spokoju, wzmacnia nas. Wszyscy mamy dobre relacje z trenerem. Drużyna ponownie jest silna, wytrwała i wciąż idzie do przodu.
Czy jesteś gotowy na gaszenie ewentualnych pożarów w szatni?
Nie chodzi o gaszenie pożarów. W życiu są chwile dobre i złe. To nie jest aż tak ważne, właściwie nawet normalne. Staramy się to wszystko zgrać, nie jest łatwo, żyjemy ze sobą na co dzień, jest nas wielu, nie jest łatwo osiągnąć perfekcję. Na koniec jednak słyszysz rzeczy z zewnątrz i wtedy możesz zobaczyć, że jesteśmy bardzo szczęśliwi z naszej ekipy.
Zaczęliście sezon od wielu protestów przeciwko sędziom, dostałeś żółtą kartkę. Czy czujesz, że jako kapitan powinieneś dyskutować więcej?
Otrzymałem tylko żółtą kartkę na San Mamés.
Ale byłeś również zaangażowany w rozmowę z Velasco Carballo przeciwko wyrzuceniu z boiska Gerarda Piqué…
Nie byłem w tej sytuacji dlatego, że mam opaskę, po prostu zdarzają się takie chwile napięcia. Prawda jest taka, że jako kapitan rzeczywiście mogę rozmawiać z sędzią nie tak cicho jak zawodnik, ale nie sądzę, żeby bycie kapitanem coś zmieniło.
Jak już jesteśmy przy sędziach, jak to jest możliwe, że wszyscy byli tak szkodliwi dla Barçy?
Nie zawsze opinie są takie same. Bardzo trudno jest sędziować, wszyscy cię obserwują, a ty musisz podejmować decyzje bardzo szybko. Staramy się nie zwracać uwagi na arbitrów i skupiamy się na graniu, żeby wystąpić jak najlepiej i wygrać. Są rzeczy, na które nie ma się wpływu, a zastanawianie się nad nimi jest stratą czasu.
Jeśli chodzi o twoją grę, czy przekształciła się ona dzięki Xaviemu i Busquetsowi?
Moja gra jest kontynuacją ewolucji całego zespołu. Piłka nożna się zmienia, ale dla mnie najważniejsze jest, żeby czuć się dobrze. Potem gra się w ten czy inny sposób. Są momenty, w których bardziej się pilnuję, są takie, gdy mam dużo swobody, w tym roku nie będzie inaczej. Istota gry jest wewnątrz ciebie.
Z zewnątrz mamy wrażenie, że bardziej cieszysz się grą bliżej pozycji 4, na której zaczynałeś swoją karierę piłkarską. Dobrze widzimy?
Zawsze lubiłem pozycje w środku. Jest to miejsce, gdzie wszystko kontrolujesz, decydujesz, kiedy atakować. Gramy szeroko, ale środek musi być blisko. Aby to robić, konieczne jest bycie w dobrej formie. Mam dobre odczucia i liczę, że tak będzie jeszcze przez długi czas.
Zawsze mówisz, że twoim celem jest poprawa z roku na rok, ale w czym możesz się jeszcze poprawić?
Cóż, ja jestem zdania, że mogę poprawić wszystko. W każdym aspekcie gry jest miejsce, aby to zrobić.
Czy zdobywanie bramek będzie aspektem charakterystycznym dla twojego progresu, czy będą to inne rzeczy?
Jeśli chodzi o strzelanie goli, nie jest to coś, co powinno być w moim wypadku sensacją. W poprzednich latach miałem więcej goli i asyst niż w poprzednim sezonie, ale nie na podstawie tego oceniam swoje odczucia. W poprzedniej kampanii czułem się bardzo dobrze na różnych etapach, zauważyłem, że forma rosła. W tym roku również postaram się stawać lepszym piłkarzem każdego dnia.
Gdy mówimy o nowej Barçy, czy kibice powinni być zaniepokojeni wąską kadrą na skutek kar FIFA?
Nie wiemy, co będzie się działo. Żyjemy w teraźniejszości, z dnia na dzień i nie umiem powiedzieć, czy jest to przeszkodą, że nie możemy nikogo zakontraktować. To prawda, że nie jest to normalna sytuacja, ale musimy iść do przodu w takim składzie, jaki mamy. W każdym razie nie będziemy obarczać FIFA winą za nasze ewentualne złe wyniki.
Czy odejście Pedro było szczególnie emocjonalne i odbiło się na szatni?
Spędziliśmy razem wiele chwil, niezapomnianych momentów, również ciężkie etapy, i to już nie jest kwestia bycia kolegą z zespołu, a przyjacielem. Nie jest łatwo podjąć decyzję o odejściu z takiego klubu jak Barça. Trudno nie chcieć być w takim miejscu. Pedro był bardzo odważny.
Czy to, że odszedł grać dla Mourinho, ma jakieś znaczenie?
Liczy się postawa, jaką prezentował, i jego poświęcenie. Ma zapewnioną miłość kibiców Barçy za to, że dawał z siebie wszystko.
Komentarze (383)