Okiem kibica: Rakieta jeszcze nie odpaliła. Houston, czy mamy problem?

pax

20 września 2015, 12:35

169 komentarzy

Pierwszy sezon Ivana Rakiticia za nami, więc czas zrobić pewne subiektywne podsumowanie. Temat na kolejny tekst wziąłem oczywiście z forum, gdzie Rakitić nazywany jest Crakiticiem i wiele osób rozpisuje się o jego fenomenie. Zapewne tym tekstem rozpocznę burzliwą dyskusję, które potwierdzi lub obali moją analizę gry Ivana, a mnie przysporzy kolejnych antagonistów.

Postaram się raczej podzielić własną obserwacją ogólnej gry Ivana, niż analizować poszczególne zagrania. Mógłbym przecież wyliczać świetne akcje Chorwata – bramkę z Juventusem, asystę z Bayernem, czy świetne mecze z Granadą i Córdobą - i zestawiać je z jego błędami w obronie, po których padły bramki. Skupię się głównie na Lidze.

Chorwat swoją grą w Sevilli zasłużył na podziw kibiców na całym świecie. Jego gra była momentami spektakularna; drybling, przegląd pola, strzał z dystansu, doskonałe ostatnie podanie, do tego pewny i agresywny w obronie. Przymierzany do Barcelony jako następca Xaviego, wszedł do składu właśnie kosztem „Maestro”. Andoni Zubizarreta przedstawił Ivana jako „nowego Xaviego”, a Lucho na konferencjach wciąż mówił o grze wertykalnej i nowych opcjach ofensywnych dzięki nabytkom.

Lucho widział w Rakiticiu doskonałe koło zamachowe każdej akcji Barcelony - osobę, która zmieni oblicze drużyny, nadając jej przyspieszenia i grę wertykalną, nastawioną na szybkie przejście z defensywy do ofensywy. Innego Rakiticia przecież świat nie znał, tylko właśnie tego, który zadziwiał półwysep Iberyjski prostopadłymi podaniami, grą wertykalną, świetnymi przerzutami czy strzałami z dystansu.

Ivan przeszedł do Blaugrany zsyłając na rezerwę Xaviego, jednak jego rola i pozycja w drużynie z miesiąca na miesiąc słabła. Jak się wydaje - nie tego szukał Lucho i nie takiego zawodnika chciał sprowadzić. Wystarczy powiedzieć, że w pierwszych pięciu ligowych spotkaniach Ivan wystąpił w pełnym wymiarze czasu, a w pozostałych 33 taka sytuacja miała miejsce jedynie 6 razy. Często był zmieniany na początku drugiej połowy, lub wchodził dopiero na tę część spotkania. Xavi został przywrócony do łask, gdyż gra Barcelony - a szczególnie płynność i kreacja - pozostawiała wiele do życzenia. Ivan nie miał zbytniej konkurencji – prawie 35 letniego Creusa, który - choć grał świetnie - nie był w stanie fizycznie wytrzymać całego sezonu i spotkań co trzy dni, oraz niedoświadczonego Sergiego Roberto. Rakitić dostawał więc wciąż powołania na spotkania, jednak - obok Iniesty - jego najczęściej dotyczyły rotacje w składzie.

Brak gry wertykalnej i stagnację w pomocy zauważył Lucho, sprowadzając kolejnych pomocników – Ardę Turana i Aleixa Vidala (który w Almeríi i Sevilli grał głównie w pomocy). W kręgu zainteresowań Barcelony (lub nawet prowadzono rozmowy) byli kolejni pomocnicy – Gündoğan czy Pogba. Można oczywiście pisać o wieku Iniesty, że klub przygotowuje się na wymianę pokoleniową - jednak taka liczba zawodników do pomocy każe zastanawiać nad jakością całej formacji, a przynajmniej ofensywnego i środkowego pomocnika.

Ostatnio pojawiły się porównania Ivana do gry Keity za Guardioli, mimo że to zupełnie inny typ zawodnika i inny styl gry. Seydou nie był tak ofensywnym graczem jak Ivan, natomiast był pierwszą zaporą defensywną. Trzeba pamiętać, że Malijczyk był graczem wybitnie rezerwowym, który w ciągu czterech lat na Camp Nou tylko raz, w sezonie 2009/10 rozegrał porównywalną liczbę minut do Rakiticia z ubiegłej kampanii. Wyniki ofensywne Keity są dużo słabsze od Chorwata, natomiast w defensywie wprost odwrotnie. Malijczyk miał zadania obronne, które należycie wypełniał. W przeliczeniu na 90 minut gry notował 5,8 odbioru, natomiast Rakitić tylko 3,5. Dwaj zawodnicy o zupełnie innych profilach i innych zadaniach boiskowych.

Ivan, który miał napędzać akcje Barcelony, sprowadzony, by nadać jej przyspieszenia i grę wertykalną, a odstawić na bok tiki-takę - nie sprawdził się w tej roli. Ivan nie był tym ogniwem, które spajało obronę z atakiem, który potrafił w okamgnieniu przenieść futbolówkę z jednej strefy boiska do drugiej. Xavi, w przeliczeniu na 90 minut gry, odnotowywał 6,4 przerzutu w meczu, z czego 5,1 było celnych, natomiast Ivan miał 4,6 przerzuty, z czego 3,4 było celnych. Przy kreowaniu sytuacji strzeleckich dystans Rakiticia do Xaviego jest jeszcze większy. Chorwat w ubiegłym sezonie ligowym zaliczył 33-35 kluczowych podań, a Xavi 53, co w przeliczeniu na 90 minut gry dało wynik 1,5 kluczowego podania u pierwszego i 2,7 u drugiego.

Co do gry wertykalnej: Ivan był niestety głównym hamulcem zapędów ofensywnych drużyny. Ze wszystkich pomocników podstawowego składu był tym, który najczęściej wycofywał piłkę, zagrywając ją do obrońców. Busquets 34,5% piłek podawał do obrońców, a 65,5% do zawodników ofensywnych, u Iniesty ta relacja wynosi 36,5% do 63,5%, u Xaviego: 37,5% do 62,5%, a u Rakiticia: 45,2% do 54,8%. Na podstawie map podań łatwo stwierdzić, że Chorwat to zawodnik grający bardzo asekurancko. Podaje mało wertykalnie, najczęściej do najbliższego partnera, rozgrywając głównie wszerz boiska. Tak wyglądała większość spotkań Ivana w ubiegłym sezonie. Wybrałem te zaprezentowane mapy, aby pokazać dwie rzeczy. Po pierwsze: Ivan gra głównie w środkowej strefie, a nie na prawej pomocy (w Barcelonie nie ma takiej pozycji). Po drugie: bardzo słabą kreację, spowalnianie gry (tak jak w meczu z Sevillą), potrafi przeciwstawić grze wertykalnej, próbom przerzutów i dograniom w pole karne, jak z Almeríą. Dlatego wciąż w niego wierzę – wiem, że potrafi. Mam nadzieję, że dobra gra nie będzie jednorazowym wypadkiem, ale systematycznie będzie nas raczył wysokim poziomem swoich umiejętności.

U Ivana nie za bardzo można stwierdzić tzw. regulację tempa gry. Doskonale zwalnia akcje, wycofuje piłkę czy podaje do bocznych sektorów. Z przyspieszeniem jednak jest problem, gdyż nie da się tego dokonać mając jedynie 7 udanych dryblingów w całym sezonie, słabe statystyki przerzutów i prostopadłych podań. Aby akcja nabrała tempa, trzeba się uwolnić od przeciwników i pobiec kilka metrów z futbolówką lub zagrać wertykalną piłkę. Tego niestety u Chorwata jest zbyt mało.

Porównanie między grą Rakiticia w Sevilli i Barcelonie może zdumiewać. Oczywiście Sevilla to nie Barca; inni zawodnicy, inny styl. Trudno tu robić bezpośrednie odniesienie, jednak nie da się wobec tych liczb przejść obojętnie. Grając tam wypowiadał się, że jest zawodnikiem pozbawionym zadań defensywnych, a skupionym głównie na ofensywie. Jednak wtedy notował duże lepsze statystyki defensywne niż w Barcelonie: nie tylko miał więcej odbiorów czy przechwytów, ale nawet pojedynki główkowe wygrywał dużo częściej. Można użyć kontrargumentu, że w Barcelonie ma mniejsze szanse na odbiór, ze względu na jej dominację w posiadaniu piłki. Skąd miałby mieć więcej odbiorów, skoro przeciwnik nie ma piłki, a to Barcelona ją posiada i przeprowadza akcje? Jak jednak wytłumaczyć całkowite załamanie gry ofensywnej Chorwata? Jeśli Barcelona jest prawie 70% czasu w posiadaniu piłki w każdym spotkaniu, zwiększyła się możliwość wykreowania sytuacji bramkowych. Ivan zwiększył liczbę podań oraz ich skuteczność, ale nie polepszył jakości. Zagrał o 25% mniej minut niż w Sevilli, ale zanotował 50-65% pogorszenie się w takich aspektach, jak np. drybling, kluczowe podania, przerzuty, strzały.

  Sevilla 2013/14 Barcelona 2014/15 Procent zmian
Bramki  12  5  -58%
Asysty  10  7  -30%
 Kluczowe podania  78  33  -57%
 Dryblingi  61  21  -65%
 Procent udanych dryblingów  44%  33%  
 Przerzuty - średnia na mecz  4,9  2,4  -51%
 Średnia długość podania  21 metrów  16 metrów  
 Średnia liczb podań na mecz  50,6  54  +7%
 Procent podań do przodu  63,5%  54,8%  
 Procent podań do tyłu  35,5%  45,2%  
Celność podań 80% 91%  
Wygrane pojedynki główkowe 38 21 -45%
Procent wyg. pojedynków główkowych 54% 42%  
Odbiory 39 25 -35%
Procent udanych odbiorów 42% 40%  
Wybicia 34 15 -45%
Przechwyty 63 29 -47%
Czas gry 2705 2037 -25%

Jeśli przypatrzeć się dokładniej funkcjonowaniu Ivana w obronie, to wyniki w żaden sposób nie powalają. Mitem jest, że przy wyjściu bocznych obrońców on asekuruje ich strefy obronne, szczególnie prawą stronę. W przypadkach gdy Barcelona rozgrywa akcję i straci piłkę, a przeciwnikowi uda się przeprowadzić kontrę, to stoperzy asekurują boki obrony, a Busquets cofa się głębiej na środku. Z tego powodu Piqué przeważnie asekuruje Alvesa, a Mascherano Albę. Dlatego też kilkakrotnie zdarzały się błędy w zgraniu i przekazywaniu krycia między Piqué a powracającym Alvesem. Przy akcjach przeciwników Ivan oczywiście pomaga, tego nie można mu odjąć, ale nie można nazwać tego asekuracją. To normalne defensywne działania pomocnika - bliżej zawodnikowi podbiec do przeciwnika ze środka pola niż temu który właśnie uczestniczył w akcji ofensywnej w polu karnym przeciwnika.

Podobnie jest z odcinaniem od podań napastników przeciwnika i skracaniem przestrzeni: to są zadania Busquetsa, z których ten doskonale się wywiązuje. Rakitić operuje nieco wyżej. Zdarza się dość często, że Ivan zostawia całą pustą prawą stronę i niepotrzebnie biegnie do pomocy w odbiorze na lewą, w której już są Busquets, Iniesta czy Alba. Taka sytuacja miał wielokrotnie miejsce, np. w wiosennym meczu z Realem, gdy zostawiał na prawej stronie trzech graczy z Madrytu przeciwko jednemu Alvesowi. Wystarczył przerzut i sytuacja robiła się groźna. Trzeba mu przyznać, że bardzo się stara i walczy, chociaż mniej skuteczniej walczy z przeciwnikami, niż robił to w Sevilli. Tam o 11% skuteczniej walczył w powietrzu i o 2% w starciach bezpośrednich.

W ofensywie Rakitić bardzo rzadko się udziela - zdarzają mu się zamiany pozycji z Messim, gdy Leo schodzi do kreacji, a Ivan wchodzi wtedy na skrzydło. To jednak rzadkość, gdyż na skrzydłach przy akcjach Barcelony operują głównie boczni obrońcy. Podobna sytuacja jest gdy Ivan wchodzi na pozycje „dziewiątki”, Suárez schodzi na skrzydło, a Messi znów do kreacji. Taka wymienność pozycji jest bardzo rzadka. Każde wejście Ivana do ofensywy mogłoby się wiązać z grą bez piłki, polegającą na uwalnianiu Leo i Suáreza od przeciwników i rozciągnięciu linii obronnych przeciwnika, co dałoby nowe możliwości przy zmasowanej obronie (czyt: autobusy). Tego niestety prawie w ogóle nie ma. Ivan również nie podłącza się z drugiej linii, mając dobre uderzenie z dystansu - używa go zbyt rzadko. Według squawki w ubiegłym sezonie strzelał jedynie 13 razy (według whoscored 21) spoza pola karnego i jest to jego najgorszy wynik od kilku lat. Po tych strzałach padła jedna bramka z gry i jedna z rzutu wolnego.

To był pierwszy sezon Ivana w nowym klubie, dlatego wszelkie niedociągnięcia i błędne decyzje zrzucam na barki braku aklimatyzacji. Neymar też potrzebował całego sezonu, by grać na odpowiednim poziomie. Chorwat na pewno ma umiejętności predysponujące go do gry w pierwszym składzie Blaugrany. Potrafił czarować nie tylko w Sevilli, ale również w Barcelonie (jest kompilacja pokazująca jego najlepsze zagrania ubiegłego sezonu –

ale niestety w stolicy Katalonii robił to zbyt rzadko. Te bardzo dobre spotkania można policzyć na palcach jednej ręki. Miały być nowe opcje ofensywne, póki co nic z tego nie wyszło - strzałów z dystansu jak na lekarstwo, gra wertykalna wielokrotnie kulała, prostopadłe podania i przerzuty nie były w większości jego udziałem. Końcówka ubiegłego sezonu to jednak tendencja wzrostowa jego formy, która dawała nadzieję, że Ivan zacznie się w pełni dostosowywać do stylu Barcelony. Niestety - pierwsze mecze nowego sezonu, gdzie był najsłabszym zawodnikiem Blaugrany, pokazały, że Ivan jeszcze nie do końca odnalazł się w tym systemie. Oby zrobił to jak najszybciej. Liczę na to!

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (169)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze