Najgorszy początek sezonu ligowego od czasów Rijkaarda

Dariusz Maruszczak

5 października 2015, 19:00

Sport

82 komentarze

Wpadka z Sevillą była już drugą porażką FC Barcelony w siedmiu pierwszych kolejkach Primera División.

Bez wątpienia jest to jeden z najgorszych startów klubu w ostatniej dekadzie. Absencja Leo Messiego z powodu kontuzji i pech związany z czterema słupkami skomplikowały próby odwrócenia losów rywalizacji na Sánchez Pizjuán.

Aby przypomnieć sobie podobną sytuację, należy wrócić do sezonu 2003/04, kiedy to drużyna Franka Rijkaarda miała na tym etapie również dwie porażki. Barcelona schodziła wtedy z boiska pokonana w starciach z Deportivo i Valencią. Oczywiście różnica była taka, że Duma Katalonii zajmowała wówczas jedenaste miejsce w tabeli, mając w dorobku także trzy remisy (z Sevillą, Osasuną i Atlético), które wpłynęły na tak niską pozycję po siedmiu seriach gier.

Teraz po zakończeniu kolejki zespół jest czwarty z dorobkiem 15 punktów, mając na koncie pięć zwycięstw i dwie porażki. Barcelona wyprzedza o dwa oczka Atlético, mając ich tyle samo co Real, po wczorajszym remisie Los Blancos w derbach Madrytu. Nie ma więc straty do największych rywali w walce o tytuł mistrzowski, a punktów do zdobycia jest jeszcze mnóstwo. Sytuacja nie wygląda tym samym aż tak źle, tym bardziej, jeżeli zwrócimy uwagę na to, z jak wymagającymi rywalami musieli mierzyć się Katalończycy na starcie tegorocznych rozgrywek La Liga. Nie można zapominać, że wciąż znajdujemy się w początkowej fazie sezonu.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (82)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze