FC Barcelona nie najlepiej rozpoczęła tegoroczne rozgrywki Euroligi. Zawodnicy Xaviego Pascuala przegrali w Turcji z Pinarem Karsiyaka 62:71.
Wynik był bardzo wyrównany do przerwy, ale tempo narzucone przez gospodarzy i słaba skuteczność Katalończyków, szczególnie w trzeciej kwarcie, były kluczem do pierwszej porażki w fazie grupowej. Iverson z 16 punktami i Doellman z 14 byli najlepszymi strzelcami w meczu, w którym Samardo Samuels powrócił do gry po pięciu tygodniach przerwy.
Obie drużyny od początku meczu czekały na rozwój sytuacji, nie rzucając się do huraganowych ataków. Statystyki były bardzo podobne w pierwszej części, co doprowadziło do wyrównanego wyniku w Karsiyaka Arena. FC Barcelona lepiej kontrolowała zbiórki, ale Karsiyaka skutecznie wybijała z rytmu Katalończyków, którzy mieli problemy ze znalezieniem wolnych pozycji rzutowych. W pierwszej części Barça była tylko raz na prowadzeniu po punktach Doellmana (13:11, 8. min.).
Podobny przebieg meczu miał miejsce w drugiej części, ale spadła także nieco skuteczność. 11 punktów po stronie gospodarzy i 9 po stronie przyjezdnych spowodowało, że widowisko nie było najwyższej jakości, a Barça miała problemy z twardo grającym przeciwnikiem mimo dobrej postawy w obronie. Chociaż Navarro i Vezenkov utrzymywali jeszcze Blaugranę na prowadzeniu (22:19, 13. min.), to atmosfera dodała skrzydeł gospodarzom, którzy skorzystali ze słabego okresu gry Barçy, która zdobyła tylko jeden punkt w ciągu pięciu minut, i wyszli na prowadzenie po wsadzie Gabriela (25:24, 17. min.). Iverson zamknął pierwszą połowę akcją dwa plus jeden, co dawało wynik 29:27 do przerwy.
Równowaga została naruszona w początkowych minutach trzeciej kwarty, w której intensywność Karsiyaki dała run 8:0 na korzyść Turków (37:27, 23. min.). Barça przerwała serię punktami Doellmana, ale gospodarze znowu byli w stanie zwiększyć dystans, wykorzystując słabą skuteczność Katalończyków z dystansu (20%). Karsiyaka była natomiast bardzo skuteczna, również z dystansu, i zamknęła trzecią kwartę z wynikiem 54:38.
Nie mając nic do stracenia, Barça próbowała wszystkich sposobów, włącznie z wejściem na parkiet Samardo Samuelsa po pięciu tygodniach przerwy po operacji ręki, ale mimo tego, że w czwartej kwarcie była w stanie zbliżyć się do Turków, to zwycięstwo nie było możliwe. Blaugrana odrobiła dziewięć punktów dzięki Perperoglou (55:62, 37. min.), ale w odpowiedzi dla Karsiyaki punktowali Palacios i Justin Carter, co sprawiło, że reakcja Barçy była niewystarczająca mimo walki do samego końca.
Pinar Karsiyaka Izmir, 71
FC Barcelona Lassa, 62
Pinar Karsiyaka (18+11+25+17): Justin Carter (11), Sipahi (5), Kenny Gabriel (12), Josh Carter (4), Iverson (16) –pierwsza piątka-, Ragland (10), Palacios (8), Baygul, Gonlum (5), Koc i Altintig.
Barça (18+9+11+24): Arroyo (6), Ribas (4), Abrines (2), Doellman (14 p., 4/6 za dwa, 7 zb., 2 as., 2 prz.), Tomić (5) –pierwsza piątka-, Lawal (5), Navarro (4), Satoransky (3), Vezenkov (2), Oleson (5), Perperoglou (11 p., 4/5 za dwa) i Samardo Samuels (1).
Komentarze (0)