Balagué dla FCBarca.com: Ta Barcelona może obronić Ligę Mistrzów

Challenger

17 grudnia 2015, 06:30

własne

23 komentarze

Guillem Balagué to ceniony ekspert angielskiej telewizji „Sky Sports”. Jest znany z wyrazistych opinii, współpracuje z "AS-em", radiem "Onda Cero" i "The Telegraph". Napisał biografie Pepa Guardioli i Lionela Messiego. Pochodzi z Barcelony.

W rozmowie na wyłączność dla FCBarca.com podzielił się swoimi opiniami o Luisie Enrique, Guardioli, taktyce i na inne tematy. Za pomoc organizacyjną dziękujemy Wydawnictwu SQN. Zapraszamy do lektury pierwszej części wywiadu z Guillemem Balagué!

FCBarca.com: Guillem, jakie wspomnienie z Pepem Guardiolą przy pracy nad jego biografią jest dla Ciebie najważniejsze?

Guillem Balagué: Chwila, w której spytałem „Możemy zaczynać“?, a on się zgodził. To było po zakończeniu konferencji prasowej. Znaliśmy się. Pracowałem dla „AS-a”, „Sky”, „The Telegraph”. Kilka miesięcy wcześniej rozmawialiśmy w jego gabinecie. Pytałem o możliwości zrobienia czegoś razem, ale na każdą propozycję Pep odpowiadał, że nie udziela wywiadów.

Myślałem jak opowiedzieć o nim w inny sposób. Jakiś czas później pojawiła się okazja napisania książki. Wokół Pepa unosi się tajemniczość. Ludzie myślą, że jest jak mnich. Chcieliśmy pokazać, że jest normalnym gościem. Opowiedzieć, dlaczego robi to, co robi, przybliżyć jego idee, metody, charakter.

Miałem obawy, jak Pep zareaguje na taką propozycję, że powie „Nie” i to utrudni prace nad książką. Tego dnia podszedłem do niego i powiedziałem: „Pep, piszę nową książkę. Będzie o Tobie. Chcesz mi pomóc”? Odparł: „Tak, w porządku”. Potem wszystko było prostsze. [uśmiech]

Co czyni go trenerem szczególnym, wyróżniającym się spośród innych?

Myślę, że jest nie tylko trenerem. Sprawia, że piłka nożna ewoluuje. On zmienia, rozwija futbol. Wynika to z przygotowania. Pod tym względem jest jak gąbka. Obserwuje, czerpie z doświadczeń innych, „kradnie” od innych jak sam mówi – i tworzy z tego nową jakość.

Gdy przejmował pierwszą drużynę, trendy były inne. Dominowała pomoc wysoka wzrostem i boczni obrońcy trzymani na własnej połowie. On to zmienił. Wprowadził swoją, nową sztukę zwyciężania – i stąd taki tytuł książki [w oryginale: „Another Way of Winning”]. Dziś wszyscy stosują rozwiązania, jakie wprowadził w Barcelonie.

Uważam, że sukces Pepa w Monachium będzie niepełny bez zdobycia Ligi Mistrzów. Jakie masz zdanie?

Czemu tak sądzisz? Opierasz swoją opinię na grze czy wynikach?

Na grze. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że błędy popełnione rok wcześniej z Realem Madryt: niska odporność na stałe fragmenty gry i kontrataki – Bayern powtórzył w tegorocznym półfinale z FC Barceloną.

Trzech decydujących piłkarzy Bayernu było kontuzjowanych. Jeśli odejmiemy Messiego, Neymara i Luisa Suáreza, postawimy ich naprzeciw możliwie najmocniejszego Bayernu, to jaki będzie wynik?

Kontuzje zawsze są czynnikiem, ale czy dla tak wielkiej drużyny jak Bayern mogą być usprawiedliwieniem?

Nie. To czynnik, jak najbardziej, choć dużego kalibru. Tylko gdy przez cały sezon przygotowujesz drużynę do grania w konkretny sposób, bo w niego wierzysz i uważasz, że da efekty – nie zmieniasz tego z dnia na dzień.

Gdy tracisz naraz obu skrzydłowych i z przodu nie masz dryblera, który potrafi minąć obrońcę, sypie ci się cały plan gry. Można wyrzucić ten plan do kosza, zaprzeczyć wcześniejszej wizji i powiedzieć: „Słuchajcie, to co wam mówiłem przez ostatnie dwa lata – zapominacie o tym. Dzisiaj gramy inaczej”. Skoro trener wątpi w sposób gry do jakiego ileś miesięcy przygotowywał piłkarzy, to co oni mają pomyśleć? Tak się nie robi. I Pep tego nie zrobił.

Czy linia obrony Bayernu zwłaszcza w meczu nr 1 nie była ustawiona zbyt wysoko?

Na pewno popełnili błędy. Można ich szukać i się je znajdzie. Gdy na tym poziomie tracisz trzech kluczowych zawodników, konkurencyjność zespołu będzie inna niezależnie od wszystkiego co zrobisz. Mógłbyś przesunąć obronę tu czy tam, zmienić coś innego, ale gości, którzy wygrywają ci mecze – nie ma. Co możesz zrobić?

Przez sześć pełnych lat pracy, 5 razy zdobył mistrzostwo kraju i za każdym razem był w półfinałach Ligi Mistrzów. Nie uważam aby zdobycie jej z Bayernem definiowało Pepa jako trenera.

Swoją drogą, jeśli w tym sezonie drużynę ominą urazy, to moim zdaniem ma na to dużą szansę. Odpadnięcie przed półfinałami byłoby rozczarowaniem. Celem jest finał. A czy Bayern zdoła tam wygrać czy przegra – to zależy od miliona czynników. Rozumiem, jeśli ktoś uważa inaczej, ale gdyby Bayern zatrzymał się na półfinale, nie zmieni to mojego postrzegania Pepa. To człowiek, który ciągle kształtuje oblicze futbolu.

Gdy Pep był trenerem Barçy, jako fan i soci byłem zaskoczony jego „strategią” jednorocznych kontraktów. Patrząc z perspektywy władz klubu i zainteresowanych tym kibiców, jak można stabilnie budować piłkarski projekt bez pewności, że kluczowa osoba w ogóle tu będzie za kilka miesięcy?

Patrzę na to inaczej. Jako właściciel klubu nigdy nie dałbym trenerowi więcej niż rok. Niech udowodni, że zdoła osiągnąć cel. Jeśli tak, po sezonie uściśniemy sobie dłonie i przedłużymy umowę na kolejny rok. Podpisywanie dłuższych umów z dowolnym trenerem jest moim zdaniem bez sensu.

Rozumiem. Czy nie sądzisz, że utrudnia to zapewnienie długoterminowej stabilności w szatni i nie tylko? W dużym stopniu przykładem może być Real Madryt, gdzie kolejne zmiany trenerów rozstrajają drużynę, a rozczarowujące wyniki coraz mocniej wpływają na klub jako całość.

Bo nie mają swojej filozofii. Brakuje im piłkarskiej idei jako trwałego fundamentu. Muszę się odwołać do Biggleswade United [angielski klub z IX poziomu rozgrywek, w którym Balagué pełni rolę Dyrektora ds. sportowych]. Wiem jak chcę grać. Wiem jakiego typu trenerów do tego potrzebuję. W Realu obecnie nie myślą w ten sposób.

Dlaczego Luis Enrique to właściwy trener dla Barcelony?

Daje drużynie inne, dodatkowe środki. Nowe narzędzia, odpowiedzi na to co się dzieje na boisku. Dzięki temu gdy Barcelona potrzebuje planu B, on daje ten plan B.

A także C i D…

Dokładnie. Za czasów Guardioli i Vilanovy były plany A, A1, A2 i tak dalej – to różne systemy, ale podejście Enrique jest inne. Zapewnia drużynie bezpośredniość, dynamikę, świeżość, których ostatnio brakowało. Przywrócił drużynie kompletność i sprawił, że bardzo trudno ją pokonać.

Czy zgodzisz się, że Lucho jest niedoceniany w kwestiach taktyki, wyborów kadrowych i decyzji w trakcie meczu?

Tak, jest niedoceniany. Nie pomaga, gdy przedstawiasz jakąś wizję gry i twój najlepszy piłkarz sprzeciwia się jej, i odmawia przyjścia na trening, przez co musisz coś zmienić. To się zdarza i zdarzyło się w styczniu. W takich okolicznościach ludzie mogą odnieść wrażenie, że wszystko zależy od piłkarzy, ale to nieprawda. Luis Enrique udowodnił jak wiele wniósł do zespołu. Wystarczająco aby to zauważyć.

Ta Barcelona ma szansę aby obronić Ligę Mistrzów?

Zdecydowanie. Jest moim faworytem do finału. Stawiam, że zmierzy się w nim z Bayernem.

Na FCBarca.com wkrótce część druga.

Opinie Guillema znajdziecie też na Twitterze, stronach Yahoo Sports i SkySports.com.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (23)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze