Piqué: Gwiżdżą, ponieważ jestem sobą i to ich wkurza

Julia Cicha

17 grudnia 2015, 20:58

El Pais

67 komentarzy

Dwa lata temu Gerard Piqué, niezadowolony ze swojego poziom gry, postawił sobie wyzwanie powrotu do piłkarskiej elity. Wyszło mu to na dobre, ponieważ obecnie kocha futbol tak mocno, że zastanawia się nad przedłużeniem swojej kariery, którą wcześniej był gotowy zakończyć w wieku 30 lat. Niewzruszony obelgami i gwizdami kibiców spoza Camp Nou, dolewa oliwy do ognia swoimi tweetami i wypowiedziami (ostatnia dotyczyła Arbeloi) i twierdzi, że "moda" na krytykowanie go minie i jedyne, czego pragnie, to grać w piłkę i wygrywać.

Dlaczego Barça straciła tyle bramek na początku sezonu?
Musieliśmy złapać formę oraz powrócić do zrozumienia, które mieliśmy. Pojawiały się błędy indywidualne, ale drastyczną zmianą w porównaniu z zeszłym rokiem, traciliśmy przecież więcej niż trzy gole na spotkanie, była sprawa całego zespołu. Potrzebowaliśmy czasu, ale teraz wszystko funkcjonuje.

Czujecie się lepsi od rywali?
Ciężko byłoby to zrobić na boisku, ponieważ zawsze chcemy pomagać zespołowi. Ale czasem wiem, że dominujemy nad rywalem i cieszy mnie to.

Ponownie jesteście najlepsi w historii?
Być może. W zeszłym sezonie po raz drugi zdobyliśmy tryplet, cała dekada jest dla nas świetna. Obecnie, myśląc o legendarnych drużynach można wspomnieć Milan, prowadzony przez Sacchiego na przełomie lat 80 i 90, być może w przyszłości pomyślą tak o nas. Musimy jednak twardo stąpać po ziemi, bo zobacz gdzie znajduje się obecnie Milan. Uważam jednak, że biorąc pod uwagę sukces naszego stylu gry oraz talent drużyny możemy przedłużyć nasz okres dominacji.

Krótkie podania, długie, kontry, rozciągnięcie gry... pomaga wam wachlarz zagrań, którym operujecie pod wodzą Luisa Enrique?
Tak, on wpłynął na nas i również nowi gracze, którzy przyszli. Teraz jest nawet lepiej niż było, bo nie czujemy się niewygodnie, gdy nie mamy piłki. Wcześniej mieliśmy takie posiadanie piłki, że jej utrata wiele nas kosztowała. Obecnie jesteśmy bardziej wydajni.

Wprowadzenie zmian w zespole, który gra na pamięć, wydawało się trudnym zadaniem dla trenera.
Bycie trenerem Barçy ma swoje wymagania. Luis Enrique już od początku pokazał, że potrafi im sprostać. My, piłkarze, nie wymagamy niczego. Filozofia Cruyffa, zmodyfikowana przez Rijkaarda i Guardiolę, dała nam tyle sukcesów, że jest jasne w jaki sposób ma funkcjonować Barcelona. To bezsporne.

Wygraliście z Realem 4:0. Złości cię, że więcej mówiło się o twoim niestrzelonym golu niż o samym meczu?
Jestem do tego przyzwyczajony. Zawsze odwraca się uwagę i mówi o wszystkim innym, tylko nie o piłce.

Co zrobiłbyś, gdybyś trafił?
Świętowałbym. Jednak nie przygotowałem nic specjalnego, jak się spekuluje. Jestem culé i okazje takie jak ta, przy wyniku 4:0 i przewadze jednego zawodnika, zdarzają się rzadko lub nigdy. Dlatego chciałem trafić. Ale Romie również chciałem strzelić bramkę. To mój styl gry. Kiedy spotkanie jest już przesądzone lubię angażować się w ataku.

Wraz z wiekiem nie tracisz duszy napastnika?
Atak sprawia mi dużo radości. Zdarzają się mecze, w których czuję się dobrze i takie, w których mam trudności. Jednak doświadczenie podpowiada mi kiedy i jak mogę spróbować.

Coraz częściej zmieniasz pozycję.
Tak? Nie wiem, ale zawsze tego probowałem. Zależy od kierunku, z którego napiera rywal. Moim zadaniem jest znaleźć wolne pole i zagrać do niekrytego zawodnika. To logiczne, że jeśli jest ich dwóch, podam do tego, który znajduje się bliżej bramki rywala.

Masz czas na przegląd pola mając piłkę przy nodze?
Gramy podobnie od lat, boczni obrońcy schodzą do środka, skrzydłowi pokazują się na pozycjach... Mniej więcej, patrząc na piłkę, wiesz gdzie kto się znajduje. Kluczową kwestią, której uczy Barca, jest gra bez patrzenia. W ten sposób kontrolujesz grę i zyskujesz sekundy.

Czy pozycja stopera zmianiającego pozycję, która powstała w Ajaxie i przyjęła się w Barcelonie, znajduje się na wymarciu?
Mam nadzieję, że nie. To kolejna z rzeczy, które muszą się zmieniać, ponieważ futbol ewoluuje. Środkowy obrońca, który jedynie broni to przeżytek, ponieważ coraz bardziej potrzebujemy ulepszać atak, tworzyć grę i szukać okazji. Chodzi o prowadzenie piłki do momentu, w którym ktoś wyjdzie ci na pozycję. W ten sposób prowokujesz i rozdzielasz podania. Nie drybluję, ponieważ nie jest to moja specjalność i stwarzałaby ryzyko dla zespołu, ale nie jest to konieczne. Jednak za każdym razem mogę prowadzić piłkę coraz krócej, ponieważ rywale już mnie znają.

Znają cię także na hiszpańskich boiskach, gdzie wytrwale cię wygwizdują. Co czujesz w takich momentach?
To sytuacja, z którą muszę żyć i nie przykładam do niej wagi. Ludzie robią z tego aferę, ponieważ jestem, jaki jestem i to ich wkurza, zrobiła się z tego moda. Ale ja nie zdaję sobie z tego nawet sprawy. Niedawno, po meczu reprezentacyjnym, spytałem Bartrę: "Dziś na mnie nie gwizdali, nie?". Zaczął się śmiać, ponieważ gwizdali i to mocno. Ja jednak jestem tak skoncentrowany na tym, co dzieje się na boisku, że niemal to do mnie nie dociera.

Bolą cię te gwizdy?
Nie. Z jednej strony, gdy gwiżdże sto osób wydaje się, że robią to wszyscy. Z drugiej wiem, że nie mają racji, bo przedstawiają nieprawdziwe argumenty. "Piqué nie czuje się Hiszpanem". Ale kiedy ja to powiedziałęm? "Piqué przesadził z wypowiedzią o Kevinie Roldanie". To dotyczyło relacji Barca-Real i nie miało nic wspólnego z reprezentacją. Nie widzę tu wartościowych argumentów.

Sytuacja z Arbeloą nie pomaga w uspokojeniu nastroju, emotikony na Twitterze po wystawieniu przez Real Czeryszewa w Pucharze Króla również. Uważasz się za prowokatora?
Gdy opublikowałem te emotikony oglądałem właśnie Leo Harlema (hiszpański komik - przyp. red.) i bardzo się śmiałem [mruga, uśmiechając się]. A tak poważnie to uważam, że nie należy wyolbrzymiać.

Istnieje możliwość, że zazdroszczą ci, bo masz wszystko?
Nie mam wszystkiego. Gdybym nawet miał, to jest powód do złości? W USA im więcej się ma, tym bardziej jest się uwielbianym. Nie wiem, czuję się uprzywilejowany zarówno sportowo, jak i prywatnie, ale ponownie: z tego powodu mnie nie lubią?

Czego ci brakuje?
Wygrywania. Mam 28 lat i uwielbiam wygrywać. Dwa lub trzy lata temu grałem, bo mi kazano, ale teraz kocham futbol coraz bardziej. Gdy byłem młody myślałem o skończeniu kariery w wieku 30 lat, ale teraz chcę kontynuować do 35. Wiem, że dokonanie tego w Barcelonie będzie bardzo trudne, bo z wiekiem warunki fizyczne są coraz gorsze. Mam jednak swój wzór, który sprawia, że chcę cieszyć się i rozwijać. Przychodzę do szatni godzinę wcześniej, podczas gdy kiedyś mnie to męczyło, dobrze się odżywiam, lepiej sypiam... Zawdzięczam to Shakirze i rodzinie. Jestem pewny, że gdyby zachował nawyki sprzed czterech-pięciu lat, nie byłbym teraz w Barçy. Gdy jesteś młody nie ustawiasz sobie odpowiednich priorytetów.

O kim w domu mówi się więcej: o tacie czy o mamie?
O obojgu, ale [chłopcy] są mali i lubią piłkę nożną, a mnie to cieszy. Shakira chciałaby by interesowali się bardziej muzyką. Niestety dla niej futbol jest obsesją Milana - zna wyniki, bramki, chce bym przynosił mu koszulki i później je nosi.

Oczekujesz KMŚ?
Bardzo. Po raz pierwszy wygraliśmy w 2009 roku i później mogliśmy przez rok nosić tutaj [pokazuje na pierś] naszywkę jako najlepsi na świecie.

Na tamtym turnieju Tito Vilanova powiedział, że bez ciebie wszystko by upadło. Czujesz się aż tak ważny?
Barça jest tak wielkim klubem, że nie ma nikogo, kto byłby niezbędny. Mamy Messiego, prawda? Ale koniec zawsze odsuwa się jak najdalej. Kiedy Leo odejdzie będziemy wkurzeni przez dwa lata, ale Puyi, Xavi i Víctor również byli niezastąpieni, a jednak drużyna przetrwała, jesteśmy liderami, zdobyliśmy kolejny tryplet... Tak więc czuję się ważną częścią drużyny, ale gdyby mnie nie było, znalazłby się ktoś inny. Chcemy być ważni gdy gramy w Barcelonie, ale wszyscy tworzymy historię, a kontynuują ją następni.  

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (67)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze