Javier Mascherano jako ambasador 11. edycji „Llibre Solidari de l’Esport” (pl. Solidarna Książka Sportowa – przyp. red.) przekazał dziś bon w kwocie 45 730 euro na rzecz Katalońskiego Związku Zespołu Retta. Po wydarzeniu, które odbyło się w siedzibie banku Sabadell, Mascherano wypowiedział się na różne bieżące sprawy związane z Barçą i nie tylko.
- Starałem się dodać moje ziarenko piasku, ale największą pracę wykonują dziennikarze. Przed tym projektem nie wiedziałem nawet co to za choroba. Oby udało się pomóc, przynajmniej poprawić jakość życia osób, które na to cierpią – powiedział na temat szczytnej inicjatywy, w której wziął udział.
Argentyński pomocnik był również pytany o ostatni pojedynek z Levante. - Często są pewne czynniki, które uniemożliwiają ci pokazanie swojej najlepszej wersji. Wczorajszy mecz miał duży poziom trudności, należy uwzględnić fakt, że naprzeciwko nas stała drużyna walcząca o utrzymanie, na tym etapie sezonu trwa walka na całego.
- Nie graliśmy płynnie, brakowało szybkości, ale zasłużyliśmy na zwycięstwo. Jeśli w ostatnim czasie coś poprawiliśmy, to właśnie to, że teraz potrafimy wygrywać takie mecze – dodał.
Zapytany o to, czy jego zdaniem Neymar przedłuży kontrakt, odparł: - Nie zwykłem rozmawiać o osobistych sprawach moich kolegów, mogę powiedzieć, że widzę, iż jest szczęśliwy w klubie, w drużynie. Jeśli w przyszłości chce być numerem 1, najlepszym miejscem dla niego jest Barcelona. To moja opinia, jednak to są osobiste decyzje, a w nie się nie mieszam.
Mascherano jest przekonany, że szum medialny oraz pozasportowe problemy Neya w żaden sposób nie wpłyną na jego grę. - Przeżyłem podobną sytuację i mogę powiedzieć, że kiedy masz problemy, to starasz się je rozwiązać tak, by nie wpłynęły one na twoją pracę – stwierdził.
Jeśli Barcelona wygra dwa najbliższe mecze ligowe (z Celtą oraz przełożone spotkanie ze Sportingiem), będzie ją dzielić sześć punktów od Atlético oraz siedem od Realu. Javier studzi jednak nastroje tych, którzy już koronują Barçę: - Zostały jeszcze do zdobycia 33 punkty, wiele przed nami. Minione lata pokazały, że ostatnia tercja dużo kosztuje. Choćbyśmy wygrali dwa najbliższe mecze, nie będzie łatwo.
Na temat różnic między Barçą Pepa i Lucho, powiedział: - Obie drużyny rywalizują w ten sam sposób, mimo że wygraliśmy wiele, pragnienie ciągłego zwyciężania pozostaje nienaruszone. Nie widzę aż takich różnic, może ta drużyna nie potrzebuje takiego żmudnego konstruowania akcji, aby wygrywać, bo mamy zawodników bardziej warunkujących grę na ostatnich 30 metrach. Może też nie potrzebujemy aż takiego posiadania piłki, by być lepszymi od rywala.
El Jefecito nie szczędził też ciepłych słów obecnemu szkoleniowcowi. - Luis Enrique jest jednym z najlepszych trenerów, jakich miałem w swojej karierze, to oczywiste. Dowodem na to jest to, co pokazał w ciągu 1,5 roku pracy tutaj. Nie tylko ze względu na tytuły, ale również dlatego, że udało mu się stworzyć drużynę nieprzewidywalną, posiadającą wiele wariantów, która może grać w różny sposób i to nas czyni silniejszymi. Jego przyjście bardzo poprawiło naszą jakość – wyjaśnił.
Na koniec odniósł się do Rafy Beníteza, z którym pracował w Liverpoolu. - Nie mogę się wypowiadać, bo nie byłbym bezstronny, mam z nim dobre relacje. Moje doświadczenia z Rafą były bardzo dobre, nie tylko na poziomie sportowym i zawodowym, ale także osobistym. Spędziłem z nim 3,5 roku – zakończył.
Komentarze (58)