Luis Enrique specjalistą od finałów

Majerr

12 lutego 2016, 15:30

Mundo Deportivo/Własne

14 komentarzy

Luis Enrique staje się panem finałów w roli szkoleniowca FC Barcelony. Od momentu przybycia na ławkę trenerską Barçy Lucho za każdym razem udawało się dotrzeć do finału turnieju, w którym jego drużyna brała udział.

Mundo Deportivo podaje dzisiaj, że awans do majowego finału Pucharu Króla sprawia, że Enrique osiągnął swój szósty z sześciu możliwych finałów w roli trenera Barçy. Doprecyzujmy, że w czterech wypadkach (dwa razy Puchar Króla, Liga Mistrzów oraz Klubowe Mistrzostwa Świata) Blaugrana musiała brać udział w turnieju, aby dostać się do finału. Jeżeli chodzi zaś o Superpuchar Hiszpanii i Europy, udział w tych finałach miała zagwarantowany przez zwycięstwo odpowiednio w Lidze (bądź Pucharze Króla) oraz Lidze Mistrzów, niemniej jednak spotkania te są liczone jako mecze finałowe.

Ze wspomnianych wcześniej sześciu finałów Barça rozegrała dotychczas pięć. W czterech z nich schodziła z boiska w roli zwycięzcy (Puchar Króla 2014/15 przeciwko Athleticowi, Liga Mistrzów z Juventusem, Superpuchar Europy z Sevillą oraz Klubowe Mistrzostwa Świata przeciwko River Plate), zaś jeden raz musiała uznać wyższość rywala (Superpuchar Hiszpanii przeciwko Athleticowi).

Oprócz wysokiej skuteczności w finałach zespół Luisa Enrique świetnie radzi sobie także w dwumeczach. Do tej pory rozegrał aż dwanaście takich starć, z których jedenaście razy wychodził zwycięsko (8 razy w Pucharze Króla i 3 razy w Lidze Mistrzów). Jedynie we wspomnianym Superpucharze Hiszpanii Katalończycy musieli uznać wyższość Athleticu (1:5). W sumie w 24 spotkaniach Blaugrana wygrała dziewiętnaście razy, trzy razy zremisowała i dwukrotnie zaznała goryczy porażki.

Zagłębiając się nieco w te dwumecze, prezentują się one następująco: osiem rywalizacji w Pucharze Króla to starcia z Huescą (4:0 i 8:1), Elche (5:0 i 4:0), Atlético (1:0 i 3:2), Villarrealem (3:1 i 3:1) z zeszłego sezonu, a także mecze z obecnej kampanii z Villanovense (0:0 i 6:1), Espanyolem (4:1 i 2:0), Athletikiem (2:1 i 3:1) oraz Valencią (7:0 i 1:1). Jeden tytuł jest już w gablocie, drugi zaś może do niej trafić 21 lub 22 maja.

Jeżeli chodzi o Ligę Mistrzów, prezentuje się to w ten sposób: Manchester City (2:1 i 1:0), PSG (3:1 i 2:0) oraz Bayern Monachium (3:0 oraz 2:3). Do tego trzeba dodać Superpuchar Hiszpanii, gdzie najpierw Barça dostała tęgie lanie na San Mamés 0:4, a w rewanżu na Camp Nou nie była w stanie odwrócić losów rywalizacji (1:1).

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (14)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze