Quique Setién wziął udział w konferencji prasowej po meczu z Barceloną. Szkoleniowiec Las Palmas przeanalizował dobrą grę swojej drużyny, która ostatecznie uległa jednak Dumie Katalonii.
Wrażenia: "Nikt lub prawie nikt nie liczył na punkt w spotkaniu z Barçą. W meczach takich jak ten czy ten w Gijón, czyli tych, w których wiadomo, że mają ogromną przewagę, nie grają z taką intensywnością, z jaką powinni. Inaczej jest w spotkaniach, w których ważą się losy tytułu. Drużyny takie jak my mogą to wykorzystać. Uważam, że rozegraliśmy wspaniały mecz, ale każdy bałagan pozostawia niewiele okazji ze względu na piłkarzy, jakich mają w ataku. Kiedy Barcelona musi przycisnąć w wyjątkowych pojedynkach, robi to".
Końcowe protesty: "W ostatniej akcji domagałem się kartki dla Alvesa, bo grał na czas, a to należy karać. Rozumiem jednak postawę arbitra, bo wyrzucenie piłkarza z boiska za coś takiego nie ma większego sensu. Być może przesadziłem z reakcją na akcję, która nie była tak istotna".
Ostatnia zmiana: "David García to stoper i jego wkład w ofensywę jest bardzo ograniczony. Lili to młody gracz, który dodaje nam kreatywności i wychodzi z piłką. Chciałem wygrać mecz, a nie bronić 1:2, które nie dawało nam punktów".
Nastrój: "Drużyna czuła się bardzo wspierana, nastrój był niewiarygodny. Kibice docenili nasz wysiłek i dodali nam sił. W każdym momencie mieliśmy szansę na wyrównanie".
Komentarze (11)