Luis Enrique: Liga wciąż nie jest zakończona

Majerr

2 marca 2016, 15:02

15 komentarzy

Luis Enrique pojawił się dzisiaj na tradycyjnej przedmeczowej konferencji prasowej, na której rozmawiał z dziennikarzami o jutrzejszym spotkaniu 27. kolejki La Ligi przeciwko Rayo Vallecano, a także odnosił się do obecnej formy drużyny.

Czy ufasz ostatnim wynikom, jakie osiąga Barça na Vallecas?: - W żadnym wypadku nie ufam meczowi przeciwko Rayo, niezależnie od tego, czy gramy u siebie, czy na wyjeździe. Jest tak ze względu na tożsamość tego zespołu, tego, co przekazuje mu Paco. Moi gracze wiedzą, że będzie to skomplikowane spotkanie. Nie będzie w tym meczu akcji, w której nie będzie trzeba walczyć. To otwarte i niewygodne pojedynki. Niezależnie od wyniku zaliczyłbym to spotkanie do niewygodnych.

Zespoły z dołu tabeli wygrywają swoje spotkania. Czy to sprawia, że wasz kalendarz staje się trudniejszy?: - Nie wiem, czy są bardziej niebezpieczne, czy nie. Są zespoły, które dają dobry obraz gry. Trzy miejsca przeznaczone do spadku wciąż są bardzo otwarte. Niektórzy mocno walczą o utrzymanie, a to będzie wpływać na nieoczekiwane wyniki.

Na jakiej pozycji wygodniej czuje się Arda Turan?: - On może grać przede wszystkim w środku pola lub na flance. Zagrał na obu pozycjach i zrobił to bardo dobrze. Wymagania defensywne i ofensywne się od siebie różnią, jednak można się do tego przyzwyczaić.

Atléti znajduje się pięć punktów za Barçą, czy to wywołuje u ciebie napięcie?: - Wywołuje takie samo napięcie jak zawsze, gdy gramy w systemie trzypunktowym, gdzie za każde potknięcie płaci się drogo. Atléti nie zawodzi, wciąż się polepszają, a Liga nie jest zakończona. W żadnym momencie nie powiedzieliśmy czegoś odwrotnego.

Czy Messi, Suárez i Neymar mogą rozegrać wszystkie spotkania do końca sezonu?: - Nie planowałem tego, zobaczymy, jak wyjdzie w praniu. Zrobię to, co będę uważał za odpowiednie.

Czym spowodowany jest fakt, że podchodzicie do tego etapu bez kontuzji?: - Nie wiem. Przypuszczam, że nie istnieje tylko jedna przyczyna. Nie ulega wątpliwości, że posiadamy bardzo dobry sztab medyczny. Nie ma jednej przyczyny, gdy dokonujesz analizy w momencie pojawienia się kontuzji, i nie ma jej także wtedy, kiedy one nie występują.

Luis Suárez rozegrał w tym sezonie więcej minut niż w poprzednim. Czy to cię nie martwi?: - W zeszłym roku nie mógł grać od początku. To normalne, że teraz ma więcej minut na koncie. Nie mógł grać z nami ani w reprezentacji. Każdy przypadek jest indywidualny. Nie martwcie się, pozostawajcie spokojni, ponieważ to, co robię, robię dla dobra zespołu. Nigdy nie podejmujemy ryzyka.

Mathieu wydaje się być w słabszej formie. Jak ty to widzisz?: - Ja postrzegam go bardzo dobrze. Grał więcej na pozycji stopera, ale może występować także na boku obrony. Dla mnie był on wielkim wzmocnieniem w zeszłym sezonie. To bardzo szybki stoper, dobrze panuje nad piłką, jest dobrze przygotowany fizycznie.

Kiedy twój zespół nie przegrywa od 34 spotkań, jakie są twoje zmartwienia?: - Nie mam więcej zmartwień poza tymi, że mamy mecz co dwa, trzy dni. Posiadam wyjątkową grupę, każdy dzień z nią jest bardzo łatwy, współżycie jest perfekcyjne i wciąż cieszymy się futbolem.

W przyszłym tygodniu nie rozegracie spotkania w środku tygodnia. Jak to postrzegasz?: - Jesteśmy przyzwyczajeni do gry co trzy, cztery dni i nie czuję się z tym źle. Idealna sytuacja jest wtedy, gdy możesz dobrze przygotować się do spotkania. Wszystko jest w porządku i zobaczymy, czy rezultaty też takie będą. Od czasu do czasu dobrze jest mieć cały tydzień wolnego na przygotowania.

W czym Rayo mogłoby zainspirować Barçę?: - Mogłoby zainspirować nas w wielu elementach. Miłość, jaką ma do ataku, to filozofia, którą podzielam. Paco Jémez był środkowym obrońcą, a teraz uwielbiam jego trenerską filozofię. Chciałbym mieć takiego szkoleniowca z takim podejściem. Bardzo się z nim identyfikuję.

Jakie znaczenie w grze Barçy ma posiadanie piłki? Czy znaczenie tego elementu straciło nieco na ważności?: - Posiadanie piłki jest kluczowe w naszej mentalności, w naszym modelu zespołu i klubu. Rayo gra jednak jeden na jednego i posiadanie piłki przeciwko tej drużynie staje się sprawą drugorzędną. My opieramy naszą grę na posiadaniu, jednak także w niektórych momentach meczów schodzi ono na drugi plan. Będzie wiele okazji na to, aby grać jeden na jednego.

Kto ma większe zasługi dla swojego zespołu? Paco Jémez czy Luis Enrique?: - Jest mi to obojętne. Zasługi Paco Jémeza są wielkie, uwielbiam go. Jest godzien pochwały, ponieważ osiągnął to wszystko dzięki swojej mentalności. Zespół, który dziesięć lat temu grał w niższej lidze i był kojarzony z surowym stylem gry, teraz identyfikuje się z futbolem bardziej bezpośrednim, a to zmienił Paco i w tym jego wielka zasługa.

Czy masz wrażenie, że Barça jest nie do ruszenia?: - Nie, chciałbym je mieć, ale go nie mam. Zawsze widzę problemy, jakie nam stwarzają. Za każdym razem coraz bardziej analizują naszą grę i różne inne elementy. Rywale skupiają się na wielu rzeczach. Wszyscy kazali nam się zmierzyć z problemami.

Zawodnicy na pewno są zmęczeni. A czy zmęczony jest także trener?: - Jeżeli wykonałeś swoje obowiązki, rozpoczyna się najważniejszy moment w sezonie. Podchodzimy do niego z chęciami i wyczekiwaniem na mecze, które mogą dać tytuły.

Jak oceniłbyś słowa Ronaldo?: - Jak mam wielką szartnię, wyjątkową grupę i nie odważę się wygłaszać opinii na temat innych.

Arda powiedział, że Barça gra w coś innego niż cała reszta. Podzielasz tę opinię?: - Barça ma swoją tożsamość, to oczywiste. Od lat gramy w ten sam sposób, dokonując pewnych niewielkich zmian. Jesteśmy dumni ze swojego stylu.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (15)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze