Pewne niestrawności trwają krócej, inne dłużej. Ta po ostatnim meczu ubiegłego sezonu trzyma mnie do tej pory. Pamiętne szepty między piłkarzami obu drużyn i na koniec „remis przyjaźni” utrzymujący Depor w lidze. Dla mnie jako kibica Barcelony był to remis wstydu. Jutrzejszy mecz to dla Eibar druga w sezonie okazja do „odwdzięczenia się” Katalończykom.
Tamtego wieczora żaden Carlos Kameni nie wrzucił sobie piłki do bramki, ale trudno było przyjąć wynik bez drwiny. Miękka postawa Barçy w końcowym fragmencie gry pozwoliła Depor „dogonić mecz”. Dwa gole w 10 minut, wszyscy mogli świętować. Co innego na Estadio Ipurua. Punktem zdobytym na Camp Nou klub z Galicji opuścił strefę spadkową po plecach Eibar.
Dzięki relegacji Elche Baskowie pozostali w stawce i trzeba powiedzieć, że od początku sezonu sprawiają wrażenie ekipy skoncentrowanej, aby drugi raz nie wypuścić ligowego bytu z rąk. Odrobili zadania domowe, przygotowali się rzetelnie. Po 27 rundach podopieczni trenera Mendilibara są solidną ekipą środka stawki. Do europejskich pucharów droga daleka. Główną motywacją gości na jutro będą zatem wspomnienia z zeszłego sezonu.
Nowy sezon, odmienione Eibar
Letnia wymiana połowy składu to standard w hiszpańskich klubach pogranicza pierwszej i drugiej ligi. SD Eibar, po baskijsku: Eibar Kirol Elkartea, potrzebowało nowych twarzy. Katastrofalny przebieg rundy wiosennej musiał się skończyć wyproszeniem piłkarzy, których realia PD przerosły. Pożegnano szesnastu. W ich miejsce sprowadzono osiemnastkę i świeży narybek ze szkółki.
Znane postaci tamtej ekipy rozjechały się po całym świecie. To nadużywane stwierdzenie, ale tym razem nie przesadzam: Manu del Moral wybrał Tajlandię, Piovaccari gra w Australii, Nieto i Dídac Vilà w lidze greckiej, Girona przygarnęła Lekicia, a Derek Boateng przeniósł się do II ligi USA gdzie będzie występował w klubie Rayo Oklahoma City, filii… Rayo z dzielnicy Vallecas.
Jeśli mam wskazać główną różnicę pomiędzy zeszłym i obecnym sezonem, to prognoza, że tej drużynie seria 15 porażek w 19 meczach nie grozi. W obecnych rozgrywkach baskijskich „Los Armeros” („Kanonierzy”) cechuje odpowiedni balans w składzie i opanowana transmisja piłki między formacjami. Aktualna pozycja w tabeli dowodzi efektu. Eibar jakie znamy z obecnej kampanii nie jest do końca nowe, lecz właśnie odmienione. Ideologia gry jest z grubsza taka sama jak przed rokiem. Różnica leży w egzekucji. To efektywniejsza drużyna. Wielką zasługę w okiełznaniu sytuacji na Ipurua ma José Luis Mendilibar. Awans sportowy zespołu w dużym stopniu jest jego zasługą. Trzeba wyróżnić włożoną pracę w rozsądną rekrutację i dopracowanie wariantów taktycznych latem.
Nie każdy piłkarz ma lewą nogę Messiego i ego Cristiano, ale każdy może biegać, użyć pressingu i „pojechać wślizgiem”. Gra Basków z Eibar na poziomie podstawowym opiera się na tych samych fundamentach, co w przypadku Leicester City: ambicji i nieustępliwości po obu stronach boiska, ostrej defensywie i chętnej grze górną piłką. (Baskijskie kluby generalnie częściej od innych części Hiszpanii grają w powietrzu, do czego nawiązał też Lowe w niedawnej laudacji na cześć Aritza Aduriza.) Dodam do tego dopracowanie stałych fragmentów gry, oko trenera do młodzieży, parę schematów wyjścia z atakiem i zestaw ewolucyjny Mendilibara będzie chyba kompletny. Podczas gdy aktualny lider Premiership ma w swych szeregach więcej jakości indywidualnej: Mahrez, Kante, Vardy, Schmeichel, Morgan, Fuchs, Inler czy Drinkwater – siłą Eibar jest głównie kolektyw.
Agresywną postawę najbliższych rywali Barçy w odbiorze potwierdza ich czwarta lokata w liczbie obejrzanych żółtych kartek. Otrzymali dotychczas 81 takich napomnień, co daje średnią 3,00 na mecz. Zaangażowanie przynosi efekt. Ex aequo z paroma innymi ekipami Eibar ma ósmą najskuteczniejszą obronę ligi. To dobry wynik jak na klub, który na koniec zeszłego sezonu był w tej klasyfikacji o 4 miejsca niżej.
Jeszcze lepiej niż obronnie prezentuje się tegoroczne Eibar w ataku. Do celu przemieszcza się z kontry lub pozycyjnie, dostosowując środki do rywala i sytuacji. Widać, że drużyna jest dojrzalsza. Ostrożniej dysponuje piłką, tworzy sobie więcej okazji bramkowych i znacznie częściej trafia. W poprzednim sezonie La Liga łączna zdobycz gospodarzy niedzielnego meczu to 36 goli. Teraz, na 11 kolejek przed końcem, Baskowie uzbierali 40! Inna sprawa, że w drugim sezonie w elicie Eibar ma kim strzelać. Najjaśniejsza gwiazda zespołu Borja Bastón (16 goli) stworzył świetne porozumienie z Keko (kontuzjowany, z Barçą nie zagra) i Saúlem Berjónem (4 gole i 4 asysty). Z wymienionej trójki tylko ten ostatni był w klubie w sezonie 14/15. Bardzo solidnym wsparciem okazali się też były gracz Numancii Sergi Enrich i Gonzalo Escalante. Osiem goli i dziewięć asyst pierwszego kosztowało 1 milion euro, drugi jest wypożyczony z Catanii.
Poza wspomnianą, totalnie przemeblowaną linią ataku, warto wymienić sprowadzenie doświadczonego Riesgo, który został pierwszym wyborem w bramce. Linię obrony wzmocnili znany z Mallorki Iván Ramis i – w styczniu – Ion Ansotegi. Cennym nabytkiem jest też 18-krotny reprezentant Japonii Takeshi Inui. Co ciekawe, z obecnej kadry tylko 5 piłkarzy gra w Eibar na zasadzie wypożyczenia. Daje to pewną stabilizację i sugeruje, że piłkarzy sprowadzano z namysłem i perspektywą zatrzymania ich w klubie na dłużej. To prowadzi nas do drugiego obok Mendilibara bohatera tego sezonu w Eibar. Chodzi mi o dyrektora sportowego Frana Garagarzę. Trafność jego letnich decyzji można porównać tylko do osiągnięć osławionego Mochiego. Tak odmienne wyniki i jakość gry mówią za siebie, roli Garagarzy w odrodzeniu „Kanonierów” pominąć nie sposób.
Różne cele, różne passy
Blaugrana jest w drodze po mistrzostwo Hiszpanii. Podopieczni Luisa Enrique są niepokonani od 35 meczów. Inne nastroje panują ostatnio w 30-tysięcznym Eibar. Z siedmiu ostatnich meczów Sociedad Deportiva Eibar przegrało sześć. Wcześniej ekipa Mendilibara zanotowała serię 4 zwycięstw z rzędu. Choć skojarzenia są oczywiste, polecam wziąć wzgląd na ich grafik z ostatnich tygodni. Negatywna seria obejmowała mecze w Bilbao, Vigo, na terenach Atlético i Sevilli. Z takim zestawem w 6 tygodni każdemu życzę wesołych świąt! Tylko wpadka z Las Palmas może być źródłem zmartwień dla sympatyków klubu z północy, który po Barcelonie czeka znacznie przyjemniejszy kalendarz.
Dziesięć punktów przewagi nad strefą zrzutu do Segunda daje spokój rywalom Barçy o ligowy byt. Długo flirtowali w tym sezonie z przepustką do europejskich pucharów. Ostatnia passa każe odłożyć te plany na później. Strata na dziś to 5 punktów. Europejskie standardy są Los Armeros dobrze znane. To jedyny klub piłkarski na świecie z certyfikatem jakości w zarządzaniu ISO 9001.
Dawid wyzywa Goliata
Historia najnowsza Sociedad Deportiva Eibar to gotowy materiał na film. Jeśli powstanie, scenariusz napisze do niego Sid Lowe. Hiszpański korespondent „Guardiana” i były tłumacz Thomasa Gravesena w Realu Madryt regularnie opisywał w swoich artykułach losy klubu znikąd po drodze do Primera División. Nie będę ich powtarzał, zainteresowani znajdą je sami. Okoliczności akcji „Defiende al Eibar” („Obronić Eibar”) warto znać.
W świecie piłki, gdzie zwyciężają Chelsea, Manchester City, PSG, Monaco przykład Eibar jest jak powiew świeżego powietrza. Położony na prowincji klub wyjątkowych ludzi ze stadionem wielkości wanny symbolizuje, że w każdym zakątku tego zakochanego w futbolu kraju czeka nas jakaś piłkarska ciekawostka. Warto mieć sympatię dla historii jak ta. Wypatrywać podobnych i przechowywać je w pamięci. Klub sportowy bez tożsamości, pasji i społeczności jest tylko następną firmą. Eibar jest jak tratwa, która mogła zatonąć wiele razy, ale załoga przetrwała i teraz nic jej nie straszne. Podobnie jak Leicester w Anglii, podopieczni Mendilibara udowadniają, ile można osiągnąć poświęceniem i determinacją. A gdy zdołają na Ipurua pokonać Barçę? Kto jak kto, ale Eibar ma swoje powody.
Komentarze (89)