Luis Enrique: Cruyff chciałby, żebyśmy wygrali, grając dobrą piłkę

Julia Cicha

1 kwietnia 2016, 20:56

34 komentarze

Luis Enrique wziął udział w konferencji prasowej przed spotkaniem z Realem Madryt. Analizował grę rywala oraz poinformował, że wszyscy, oprócz Mathieu, wrócili z przerwy reprezentacyjnej w świetnej formie. Konferencję zakończył słowami: "niech wygra lepszy".

W jakim stanie jest drużyna przed jutrzejszym meczem, biorąc pod uwagę, że zawodnicy wracają z przerwy reprezentacyjnej?
Najlepszym, w jakim może być, bo to spotkanie wymaga od nas 100%. Wszyscy mają się dobrze, poza Jérémym, którego kontuzja jest negatywnym aspektem zgrupowań, jakie miały miejsce. Reszta czuje się świetnie, są zmotywowani i myślą już o jutrzejszym pojedynku.

Tridente bardzo dużo ostatnio podróżowało, w przeciwieństwie do BBC. Martwi cię to?
Takie mecze jak ten wyzwalają w piłkarzach tyle energii, że w ogóle się nie martwię.

Jak wyobrażasz sobie jutrzejsze spotkanie? Jakiego Realu oczekujesz? Będzie atakował, czekał z tyłu, będzie chciał mieć duże posiadanie piłki?
Będzie trochę taki jak w ostatnich meczach. Ma wiele opcji, może się zdarzyć, że zagra wysokim pressingiem, ale równie dobrze może czekać na środku boiska. Będziemy musieli sobie z tym poradzić, w zależności od sytuacji na placu gry. Nie zamierzamy zmieniać naszego stylu, to byłoby śmieczne. Oczywiście, że będziemy chcieli mieć jak najczęściej piłkę i spróbujemy być efektywni oraz uniemożliwić rywalom pokazanie umiejętności, które mają.

Czy na skład jutrzejszej wyjściowej jedenastki wpływa jakoś mecz, który zagracie we wtorek?
Gramy we wtorek? Nie, w ogóle nie wpływa. Mam wielu piłkarzy na jedyne ważne spotkanie, którym jest to jutrzejsze.

Ostatnio ter Stegen ponownie wyraził chęć otrzymywania większej liczby minut na boisku i zaznaczył, że jeśli tak się nie stanie, będzie trzeba porozmawiać. Martwisz się tym? Jak oceniasz tę sytuację?
Nie mam nic do powiedzenia. To, co nie dotyczy jutrzjeszego meczu, nikogo nie interesuje, ani piłkarzy, ani kibiców, ani mnie.

Czy fakt, że jutrzejszy mecz będzie również hołdem dla Johana Cruyffa, zwiększa chęć rywalizacji u zawodników?
Barça zawsze chce rywalizować. Mamy odpowiedni poziom motywacji, bo zbyt wysoki też byłby błędem. Granie poniżej naszego poziomu również nie byłoby dobre, musimy zbliżyć się do maksimum, to jest możliwe. Tego szukamy przed każdym meczem, a przed pojedynkiem z odwiecznym rywalem, jakim jest Real Madryt, nie jest o to trudno. Odnośnie oddawania hołdu Johanowi Cruyffowi, jestem pewny, że zamiast hołdu i różnych gestów wolałby, żebyśmy wygrali, grając dobrze i zasługując na to.

Zagrałeś już w wielu Klasykach. Uważasz, że ze względu na dużą różnicę punktów i ważny dwumecz z Atlético taki pojedynek jak Gran Derbi może być nijaki?
Nie, zupełnie w to nie wierzę. Chcemy pozostać na pierwszym miejscu w tabeli i zrobić wielki krok w kierunku mistrzostwa. To dwie najlepsze drużyny, które mogą się ze sobą zmierzyć. Real ma najlepszy albo jeden z najlepszych składów nie tylko w Europie, lecz także na świecie. Inną sprawą jest regularność, która wiele kosztuje. To będzie skomplikowany mecz dla obu ekip.

Uważasz, że jeśli Real wygra jutro na Camp Nou, włączy się do walki o mistrzostwo?
Nie wiem, nie będę wróżył. Poza tym nie bardzo mnie to interesuje, chcę wygrać i skupiać się na rzeczach, które mogę kontrolować. Nie wszystko mogę, ale staram się panować nad tym, nad czym jestem w stanie.

Jutro Messi może strzelić swojego 500. gola w profesjonalnej karierze. Jak on się czuje? I jak oceniasz tę liczbę?
To liczba z innej galaktyki. Wielu graczy, w tym także ja, nie mamy szans się do niej zbliżyć. Dla piłkarzy, także dla Leo, najważniejsze jest jednak zwycięstwo, bo dzięki niemu zbliżymy się do tytułu. Ważna jest także radość, którą sprawimy kibicom, jeśli będziemy w stanie wygrać.

Czym emocjonujesz się bardziej - zdobyciem trzech punktów i powiększeniem przewagi w lidze czy pokazaniem wyższości nad odwiecznym rywalem?
Interesuje mnie pokazanie naszej wyższości na boisku i umocnienie pozycji w tabeli. W lidze ważna jest regularność, jesteśmy pierwsi i uważam, że na to zasłużyliśmy. Rozgrywamy świetny sezon, brakuje tylko wykończenia i dlatego potrzebujemy jutro trzech punktów.

Nie przegraliście od niemal 40 spotkań, macie 10 punktów przewagi i na dodatek gracie u siebie. Macie wszystko ułatwione, prawda?
Tak, to, co zrobiliśmy do tej pory, jest pozytywne, ale nic nam nie daje w kwestii jutrzejszego pojedynku. Chcemy mieć duże posiadanie piłki, zdjąć trochę ciężaru z tego meczu, zawsze staramy się to robić, a z Realem nawet bardziej. Wiemy, że będzie ciężko, i oczekuję, że Camp Nou bardzo nam pomoże w trudnych momentach, które na pewno się przytrafią. Mam nadzieję, że kibice będą na najwyższym poziomie, oni oczekują od nas tego samego. Zawsze są świetni, ale w meczu z odwiecznym rywalem muszą być jeszcze lepsi.

Jakie różnice widzisz między Realem Beníteza a Realem Zidane'a? Jak zmienili się od czasu porażki 0:4?
Nie myślę, żebym miał analizować te różnice, a już na pewno nie przed spotkaniem. Niewątpliwie są zmiany, które musimy mieć na uwadze, ale na pewno ich nie ujawnię. Piłkarze o tym wiedzą, mówiłem im, jak mogą skomplikować życie rywalom.

Kiedy mówisz o wielkim kroku w stronę mistrzostwa, masz na myśli, że w przypadku jutrzejszej porażki Real odpadnie z walki?
Tak. Real nie miałby już szans, Atlético byłoby naszym jedynym rywalem. Mówimy jednak tylko teoretycznie, zobaczymy, czy się uda, na pewno na to zasłużyliśmy.

Aleix Vidal powiedział wczoraj na konferencji, że nie miałby nic przeciwko potwórzeniu wyniku 4:0. Ty też chciałbyś to powtórzyć?
Na niektóre pytania nie trzeba nawet odpowiadać.

Przed pierwszym meczem wydawało się, że Benítez dogadał się z Casemiro, jednak ten ostatecznie nie zagrał. Później przyszedł Zidane i wydaje się, że Casemiro jutro zagra. Co to zmienia?
Być może Benítez mógłby wyjaśnić, czemu zdecydował tak, a nie inaczej. My, trenerzy, przychodzimy do klubu, przyglądamy się piłkarzom i zastanawiamy się, jak wykorzystać ich potencjał. Wiemy, że Casemiro dobrze gra w defensywie, ma technikę, umie grać piłką, daje intensywność w pressingu. Benítez korzystał kiedyś z jego usług, teraz robi to Zidane. To dlatego, że Casemiro ma umiejętności.

Byłeś w Barcelonie krótko po erze Cruyffa, w 1996 roku. Jakie masz wspomnienia z nim związane i do jakiego stopnia jego osoba wpłynęła na twój późniejszy transfer do Barçy?
1996 rok to już prehistoria. Nie pamiętam, co działo się w 2000, w 2005, więc co dopiero w 1996... Nie mogę na to odpowiedzieć, nie wiem, czy wpłynęło to na moją decyzję. Mówiłem już, nie miałem tej przyjemności z pracy z Cruyffem jako trenerem, ale później spędziłem w tym klubie wiele lat. Taktyka 4-3-3 albo 3-4-3 jest w Barcelonie już od wielu lat, Cruyff zajął się jej udoskonaleniem. Mam nadzieję, że będzie tak jeszcze przez wiele lat.

Claudio Bravo był, według mnie, jednym z decydujących graczy w pierwszym Klasyku. Teraz wrócił wcześniej ze zgrupowania reprezentacji, w jakiej jest formie?
Jest w świetnej formie.

W meczach takich jak jutrzejszy czasem jest potrzebny piłkarz, który zrobi coś wyjątkowego dzięki swojej technice. Do jakiego stopnia Neymar może jutro zmienić oblicze spotkania?
Jak każdy z napastników, oni się tym zajmują. Muszą być w optymalnej formie i mieć odpowiednią motywację, nie można przesadzać. Jednych trzeba zmotywować, innych uspokoić. Emocje mogą być kluczowe.

Zidane powiedział dzisiaj, że jutrzejszy Klasyk może być idealny dla BBC. Jakie znaczenie będą miały obie trójki napastników?
To jest mecz między dwiema drużynami, nie między dwoma tridentes. Napastnicy potrzebują kolegów, którzy w odpowiedni sposób dostarczą im piłkę, potrzebują asyst, pomocy w pressingu.

Jako piłkarz doświadczyłeś manity z Realem. Co z jutrem?
Jutro gramy bardzo trudny mecz. Myślę, że dla rywali też będzie trudny, ale dla nas na pewno.

Ligowe pojedynki często zmieniają się w dwumecze.
Już pokazaliśmy, że jesteśmy niebezpieczni w kwestii zmian. Potrafimy się odgryźć i skrzywdzić rywala, jednak wolimy kontrolować grę i mieć piłkę. Zmiany na pewno będą, ze względu na profil naszych graczy, a także rywali. Nie mówię, że nie jesteśmy w stanie wygrać bez zmian, to się już zdarzało w tym sezonie, jednak wolę wykorzystać wszystkie możliwości, by drużyna była silniejsza i mogła bardziej skrzywdzić rywala.

Jak bardzo zyskała Barça na posiadaniu przez te wszystkie lata własnego stylu gry?
Chcemy tworzyć spektakl i myślę, że wszyscy kibice to doceniają. Idziesz do teatru, widzisz kiepską sztukę, nie gwiżdżesz, ale niemalże chciałbyś, by zwrócono ci pieniądze. Idziesz do kina, oglądasz kiepski film, wychodzisz i nikomu go nie polecasz. Oglądasz kiepski mecz, ale, dopóki twoja drużyna wygrywa, jest ci wszystko jedno. Barça chce nie tylko wygrywać, lecz także tworzyć spektakl. Idea piłkarska jest ważna, dzięki niej kupuje się konkretnych zawodników. Z tego powodu Barça jest jedną z drużyn z najniższymi piłkarzami w Europie. Szukamy indywidualnej jakości, którą otrzymujemy przez posiadanie piłki i wizję gry. W czym to pomaga? Kiedy masz piłkę, nie mają jej rywale i możesz ciągle stwarzać sytuacje na boisku. Przez lata zmieniali się trenerzy, ale każdy był wierny tej idei. Zmieniali szczegóły, bo to ich praca. Nasz styl to jedno z największych dóbr tego klubu i uważam, że będzie tak też w przyszłości. Ciężko jest powtórzyć to w innych klubach, gdyby tak nie było, już dawno by to zrobili. Potrzeba dużo czasu i, mimo braku rezultatów, nierezygnowania z tej idei.

Javier Mascherano wraca z długiej drogi...
Leciał samolotem, nie przeszedł tego na piechotę, nie bój się.

Tak, oczywiście. Jest on istotny nie tylko jako piłkarz, lecz także jako szef. Co uważasz o "pazurze", jaki pokazuje na boisku?
Nie zagrał w pierwszym meczu reprezentacji, więc fizycznie ma się świetnie. Daje drużynie technikę, taktykę, ale też inteligencję w grze. Jest niezbędny w naszej obronie, tak jak reszta. Ma wielkie doświadczenie i jest w bardzo dobrej formie.

Jak bardzo decydujący jest jutrzejszy Klasyk w kwestii mistrzostwa?
Nie wiem, zależy też od wyników rywali. Zobaczymy, jak poradzi sobie Atlético. To prawda, że zostaje coraz mniej kolejek, i z tego względu może być decydujący.

Określasz Real jako "odwiecznego rywala". Co masz na myśli?
Uważam, że my dla nich również jesteśmy odwiecznym rywalem. Znamy się bardzo dobrze, ważne jest, byśmy zajmowali się aspektami sportowymi. Dla culé nie ma nic lepszego niż wygrana z Realem, dla piłkarza również. Dla nich zwycięstwo też będzie istotne. Najważniejsze jest skupianie się na sporcie i uważam, że w ostatnich sezonach właśnie tak było i jest to sukcesem nas wszystkich. Niech wygra lepszy.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (34)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze