Andrés Iniesta udzielił wywiadu rozgłośni Cadena SER, opowiadając m.in. o zwycięstwie Realu w finale Ligi Mistrzów, sezonie w Barcelonie i o reprezentacji Hiszpanii.
Przyzwyczajenie do wygrywania:
- To dobrze, że nasi fani są przyzwyczajeni do sukcesów. Jeśli tak się dzieje, to dlatego, że wygrywamy dużo i to jest najważniejsze. Ludzie wiedzą, że zwyciężanie kosztuje bardzo wiele, rok po roku widzimy, że jest coraz trudniej. Kiedy nie wygrywamy, wydaje się, że świat się kończy, a tak nie jest. Jesteśmy w klubie, który ma maksymalne wymagania, a wyzwaniem jest utrzymać się najdłużej jak to możliwe na tym poziomie.
Zwycięstwo Realu w Lidze Mistrzów:
- Świętujemy własne sukcesy, jesteśmy zadowoleni z naszych zwycięstw i rozczarowani naszymi porażkami, podobnie jak oni. Real wygrał Ligę Mistrzów, ale na pewno są rozczarowani, że nie wygrali Primera División. Kibice i my wszyscy powinniśmy być dumni z tego co osiągnęliśmy. Oczywiście odpadnięcie z rozgrywek Ligi Mistrzów było dla nas trudne, ale powalczymy o to trofeum w przyszłym roku. Żaden klub nie wygrał go jeszcze dwa razy z rzędu, co pokazuje skalę trudności. Ocena sezonu w naszym wykonaniu powinna być wysoka.
Finał:
- Oglądaliśmy finał już na zgrupowaniu w Austrii. Był to bardzo emocjonujący mecz, zwłaszcza biorąc pod uwagę rzuty karne. Jedenastki to okrutny sposób rozstrzygania wyniku, ale nie można powiedzieć, że niesprawiedliwy. Nie gratulowałem kolegom z Madrytu, nie widzieliśmy się, bo oni mają jeszcze tydzień wolnego. Spotkamy się 4 czerwca.
Reprezentacja:
- Austria jest miejscem gdzie wszystko się zaczęło. Tam przygotowaliśmy się do MŚ 2010 i ME 2012. To spokojne miejsce, z którym wiążą się wspaniałe wspomnienia. Tutaj odbyła się zmiana w naszych umysłach, uwierzyliśmy w ten sposób grania, zjednoczyliśmy się jeszcze bardziej.
We wrześniu okrągła rocznica 20 lat w Barcelonie:
- W tym klubie wiele się zmieniło, włącznie z samą instytucją. Zmieniło się na lepsze, ewolucja była zauważalna.
Pobicie Alvesa, Giggsa i Baii w liczbie trofeów:
- Cieszę się chwilą, z nadzieją i chęcią, by kiedyś spróbować przewyższyć ich osiągnięcia. Mam nadzieję, że w przyszłym roku liczba tytułów wzrośnie. Nie tylko dla mnie, ale dla klubu i kolegów z zespołu. Kto szuka wyzwań zawsze je znajdzie.
Który sezon dla Luisa Enrique był bardziej skomplikowany?
- Trudno powiedzieć. W pierwszym roku były wątpliwości w pierwszej połowie sezonu, a teraz sytuacja skomplikowała się w kwietniu. Trudności sprawiły, że zespół musiał odpowiedzieć i zademonstrować mistrzowską mentalność, co udało nam się uczynić.
Luis Enrique:
- On jest fundamentem naszych sukcesów. Przybył w momencie gdy nie wygraliśmy znaczącego trofeum, co w Barcelonie zawsze oznacza bardzo trudny okres. Zmienił negatywną dynamikę, mentalność, sposób robienia wielu rzeczy. To niezbędny proces, kiedy przychodzi ktoś nowy. Wprowadził zespół na bardzo wysoki poziom. Jest typem trenera, który zajmuje się wszystkimi detalami, nigdy nie dopuszcza do sytuacji, żeby zawodnik nie wiedział co robi.
Nowa rola:
- To nie moja rola się zmieniła, ale dynamika samej gry. Staram się wykonywać swoje obowiązki, ale niektóre aspekty zawsze będą charakteryzowały moją grę. Staram się też zawsze dawać drużynie to czego ona potrzebuje. Najważniejsze, że świetnie się czuję i mogę wykonywać swoje zadania na pełnych obrotach. Jeśli nie czułbym się dobrze, byłoby to niemożliwe. Dynamika zespołu pomaga mi czuć się znacznie lepiej. Nie gramy inaczej, istota stylu gry Barcelony pozostała ta sama i mam nadzieję, że będzie trwała przez wiele lat. Przy takiej trójce ofensywnej możemy zmieniać w określonych momentach naszą wizję gry, ale obrona również pomaga zespołowi, co jest podstawą dobrze funkcjonującej drużyny.
Kapitan:
- Kapitan musi zajmować się rzeczami, które nie są ściśle związane z graniem w piłkę. Jako pierwszy kapitan musisz być pierwszy do rozmowy z kolegami, być głową drużyny. Są pewne dodatkowe rzeczy, którymi się zajmuję, ale ta grupa zawodników sprawia, że wszystko jest prostsze. Mamy różne osobowości, ale wspólnie potrafimy odnaleźć harmonię w zespole.
Zmiany na następny sezon:
- Czy wygrywamy czy nie, klub ciągle chce się rozwijać i nad tym pracuje.
Będziesz tęsknić za Alvesem?
- Nie wiem jaka będzie decyzja jego i klubu. Zawsze powtarzałem, że podpisanie Alvesa jest jednym z najlepszych ruchów jakie poczyniła Barcelona.
Przyszłość:
- Bardzo chciałbym zagrać na nowym Camp Nou. To byłoby niesamowite uczucie, nie mam zamiaru zaprzeczać. Ale dzisiaj nie chcę zbyt daleko wybiegać w przyszłość. Teraz mogę cieszyć się chwilą, ale zegar tyka, a ja nie wiem co przyniesie przyszłość.
Komentarze (30)