Andrés Iniesta w programie „El Larguero” wyjawił, że cieszyłby się, gdyby jego syn poszedł w jego ślady. Ponadto pomocnik wypowiedział się na temat meczu z Czechami, Davida de Gei, Katalonii oraz swojej przyszłości.
– Byłbym zachwycony, gdyby mój syn zajął się futbolem i cieszył się nim tak jak ja. Czy lubi ten sport? Jak ma nie lubić, jeśli w domu nie ma nic oprócz piłek!
– Mój ojciec był na stadionie w Tuluzie i wyszedł z meczu zachwycony. Czasami mi mówi, co zrobiłem źle, ale tym razem się cieszył.
– Nie bałem się, że zremisujemy, ale to prawda, że powinniśmy byli strzelić bramkę wcześniej. Myślę, że inne reprezentacje nie potrzebują grać dobrze, aby wygrać, a my tak. To powoduje stres i zmęczenie, gdy atakujesz i dominujesz, a nie udaje ci się zwyciężyć. Na szczęście padła bramka i wygrana jest dobrą wiadomością, ponieważ nasza grupa jest bardzo wyrównana. Zależymy od siebie samych: awansujemy, jeśli będziemy dobrze grać w piłkę.
– Bardzo dobrze dogaduję się z de Geą, widzę, że jest spokojny, i pozostaje nam tylko go wspierać. W reprezentacji jest wspaniała atmosfera, nigdy nie było tu złej atmosfery.
– Katalonia zmieniła mnie na dobre, mieszkam tam od 20 lat, właściwie się tam wychowałem.
– Obym w nadchodzącym roku czuł się tak jak teraz, ale czas działa na niekorzyść piłkarzy. W miarę upływu lat trzeba coraz bardziej o siebie dbać, być ostrożniejszym, a regeneracja jest wolniejsza.
Komentarze (11)