Po dobrej grze w ataku i nieco słabszej w obronie Barcelona pokonała Sampdorię 3:2 i wygrała Puchar Gampera.
Barça rozpoczęła mecz w składzie: Bravo, Digne, Piqué, Mathieu, Sergi Roberto, Busquets, Iniesta, Rakitić, Messi, Suárez i Arda Turan. Zaskoczeniem mogło być postawienie na Turka jako zmiennika nieobecnego Neymara. Od pierwszej minuty na boisko wyszedł tylko jeden ze sprowadzonych tego lata piłkarzy. Sampdoria rozpoczęła w składzie: Viviano, De Silvestri, Silvestre, Castan, Regini, Eramo, Torreira, Linetty, Schick, Muriel i Quagliarella.
Barcelona dobrze rozpoczęła spotkanie. Już w pierwszej minucie gry Iniesta podał do Rakiticia, któremu jednak nie udało się strzelić na bramkę. Chwilę później Lucas Digne groźnie dośrodkował, a Arda uderzył głową. Tę próbę z łatwością obronił jednak bramkarz Sampdorii.
Barça dominowała, tworzyła kolejne okazje, aż w 16. minucie udało się umieścić futbolówkę w siatce. Stało się to za sprawą Luisa Suáreza, który wykorzystał świetne panowanie nad piłką Leo Messiego oraz jego podanie w ciemno wewnątrz pola karnego. Na drugiego gola nie trzeba było długo czekać. Tym razem Argentyńczyk sam spróbował szczęścia i po świetnym podaniu od Rakiticia oszukał bramkarza i podwyższył na 2:0.
Zawodnicy Sampdorii nie kreowali zbyt wielu okazji na połowie Barçy, a gdy tego próbowali, często łapani byli na spalonym. Mimo to w 23. minucie po błędzie Iniesty piłka trafiła do Muriela, który nie zmarnował okazji. Camp Nou nie skończyło jeszcze cieszyć się po bramce Messiego, a wynik zmienił się na 2:1.
W 31. minucie Luis Enrique przeprowadził pierwsze zmiany. Na boisku pojawili się Masip oraz Mascherano, którzy zmienili Bravo i Mathieu. Chwilę później było już 3:1 po pięknym uderzeniu z rzutu wolnego Leo Messiego. Dzięki tej bramce argentyński napastnik został najlepszym strzelcem w historii Pucharu Gampera. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie. Blaugrana prezentowała się pewnie w ofensywie, natomiast w obronie popełniała błędy, których rywale nie potrafili wykorzystać.
Druga połowa rozpoczęła się od zmian w obu zespołach. W Barçy Aleix Vidal zmienił Sergiego Roberto, a w Sampdorii na boisku pojawili się Skriniar, Barreto, Ricky oraz Budimir. Barcelona zdecydowanie przeważała, ale sytuacje przez nią tworzone nie były tak dobre jak w pierwszej połowie. Trzeba jednak przyznać, że Viviano bardzo dobrze spisywał się w bramce Sampdorii. W 60. minucie gry Luis Enrique zdecydował się na kolejne zmiany. Boisko opuścili Piqué, Rakitić, Masip, Iniesta i Digne, a pojawili się na nim Umtiti, Andre Gomes, ter Stegen, Denis Suárez i Cámara. W grze pozostał Arda Turan, który miał znakomitą szansę na podwyższenie prowadzenia. Messi podał do Turka, a ten uderzył jednak w poprzeczkę. W ciągu kilku minut blisko gola był także sam Argentyńczyk, a następnie Denis Suárez.
Na kwadrans przed końcem spotkania Munir zmienił Messiego, a Samper - Busquetsa. Wydawało się, że tempo gry spadło, gdy niespodziewanie Sampdoria zdobyła drugą bramkę. Budimir ograł Mascherano w polu karnym i pewnie pokonał ter Stegena. Nieuwaga w barcelońskiej defensywie mogła wynikać z wielu przeprowadzonych zmian, trzeba jednak przyznać, że Argentyńczyk popełnił w tej sytuacji błąd. Do końca meczu wynik nie uległ zmianie. Warto wspomnieć dobrą okazję Suáreza z rzutu wolnego. Piłka po strzale Urugwajczyka oraz dotknięciu przez bramkarza odbiła się od poprzeczki.
Mimo wielu przeprowadzonych zmian dezorganizujących grę Barcelony był to dobry mecz w wykonaniu drużyny Luisa Enrique. Blaugranie nie można zarzucić niczego w ofensywie, ale w obronie z pewnością należy wprowadzić poprawki. W szczególności bramka Messiego z rzutu wolnego oraz pierwsze trafienie Suáreza po pięknym podaniu Argentyńczyka zasługują na uznanie. Oglądając błędy popełniane przez obrońców, na myśl przychodzi poprzedni sezon, w którym Barça traciła zbyt wiele goli. Szkoleniowiec musi wymyślić sposób na poprawienie tego aspektu gry i musi zrobić to szybko, bo już w niedzielę piłkarze zmierzą się z Sevillą w pierwszym spotkaniu o Superpuchar Hiszpanii. Nie sposób przewidzieć, w jakim składzie zagra Barcelona. Decyzja należy do Luisa Enrique, który nie zdradził nawet nazwiska bramkarza, a w dzisiejszym meczu każdy z golkiperów zagrał po pół godziny.
Komentarze (102)