Prezentujemy poniżej artykuł napisany przez Xaviego na temat Pepa Guardioli i objęcia przez niego stanowiska trenera Manchesteru City. Tekst ukazał się w brytyjskim The Guardian.
Kiedy Barcelona nominowała Pepa Guardiolę na stanowisko trenera, powiedziałem sobie: „o Matko, to będzie rakieta, a my będziemy latać”. Znałem go przecież i wiedziałem, że jest pesado (dosł. "ciężki"): wymagający, uparty, pracowity, nieustępliwy. Jest obsesyjnym perfekcjonistą. Wiedziałem, że będzie próbował tak długo, aż wszystko zacznie współgrać. Jeśli Pep chciałby zostać muzykiem, to byłby dobrym muzykiem. Jeśli chciałby zostać psychologiem, zostałby dobrym psychologiem. Futbol jest jego pasją.
Guardiola jest skrupulatny, skoncentrowany na każdym najdrobniejszym detalu. Nawet jako piłkarz wszystko kontrolował, dokładnie wiedział, co chce zrobić, miał wszystko rozpracowane w głowie. Kocha piłkę nożną i wie w jakim wydaniu. Nawet jako zawodnik nienawidził tracić piłki. Ci z nas, którzy wychowywali się w Barcelonie z ideałami przyniesionymi tu przez Johana Cryuffa, mają bardzo wyraźne poczucie, w jaki sposób grać, ideał. Zwłaszcza Pep. Jest purystą, radykałem.
Nie wystarcza mieć pewne pryncypia. Trzeba również umieć odpowiednio je zaprezentować. Jest wielu trenerów, którzy mają podobne przekonania, ale są słabsi i nie potrafią ich przekazać. Guardiola umie to robić, bo ma osobowość przywódcy. Potrzebowaliśmy tego, kiedy obejmował Barcelonę. On ma wobec siebie ogromne wymagania i to jest zaraźliwe – rozprzestrzenia się na wszystkich. Ma wizję i wie, jak ją przekazać. Jego przekaz trafia do piłkarzy. Poza tym w Barcelonie słuchano go uważnie z samego faktu, że jest Pepem. To trochę tak, jak w przypadku Zinedine’a Zidane’a w Realu Madryt - on dużo znaczy w futbolu i przez to należy mu się szacunek. Ten respekt może tylko wzrosnąć. Jeśli Pep nie jest najlepszym trenerem na świecie, to z pewnością jest w ścisłej czołówce.
Nigdy nie pracowałem z Carlo Ancelottim czy José Mourinho, ale Guardiola i Luis Aragonés byli trenerami, którzy bez cienia wątpliwości wywarli na mnie największy wpływ. Podejście Pepa do futbolu ujawniło się nie tylko w Barcelonie, ale także w Monachium. Jego zespoły grają bardzo dobrą piłkę, taką, jaką on chce. To prawda, że z Bayernem nie wygrał Ligi Mistrzów, ponieważ pewne detale nie poszły po ich myśli, ale odnieśli mnóstwo innych zwycięstw i Pep odcisnął w klubie swoje piętno. Wystarczy zapytać o zdanie piłkarzy. Znam opinie Javiego Martíneza i Thiago Alcântary, słyszałem także opinie innych zawodników. Wszyscy mówili, że Pep jest inny niż cała reszta.
Od Guardioli można się naprawdę wiele nauczyć. Wszystko potrafi wyjaśnić bardzo dobrze, nie tylko to, co robisz, ale też dlaczego to robisz. Jest dobry w syntetyzowaniu informacji. Często zamykał się gdzieś daleko w swoim gabinecie, oglądając wideo, aby dobrze przygotować się do meczu i znaleźć klucz do zwycięstwa. Mógł poświęcić na to dwie lub trzy godziny, ale kiedy przychodziło do przedstawienia tego zawodnikom, materiał trwał nie więcej niż dziesięć minut. On ma bardzo wysokie wymagania, ale nie przekazuje nadmiernej ilości informacji, nie zalewa nimi piłkarzy. Prezentując skróty zawodnikom, skupia się na konkretnych aspektach, dokładnych szczegółach. Mimo to nigdy nie zmienialiśmy za bardzo naszego podejścia. To było coś więcej niż analizy, jak atakować rywala. One odkrywały, gdzie możemy znaleźć przestrzenie, np. za defensywnym pomocnikiem, i wyjaśniały, jak możemy je otwierać. Wszystko ogniskowało się wokół czasu i przestrzeni. Guardiola rozmyślał nad tymi kwestiami, by zwiększyć szanse drużyny na posiadanie piłki i stworzenie bezpośrednich sytuacji bramkowych.
Te idee były następnie przekładane na boisko treningowe. Przechodzi się przez poszczególne zajęcia, które zaordynuje trener, ale nie powtarza się tego samego w kółko przez całą sesję treningową. Trwa ona zwykle godzinę i piętnaście minut. W tym sensie było to ćwiczenie mentalne - myślenia i rozumienia tego, co zamierzasz wprowadzić w życie. Na koniec pojawia się podsumowanie w formie rozmowy o wszystkim, co przygotowaliśmy. To element nie tylko taktyczny czy techniczny, ale także emocjonalny i psychologiczny.
Kiedy jesteś pewny swojej wizji gry, kiedy wiesz, jak je przekazać - wszystko jest prostsze. Jeśli ktokolwiek może zmienić Manchester City, to właśnie on. Gdyby ktoś mnie zapytał o to 10 lat temu, może bym odpowiedział: „to będzie strasznie trudne”, ale angielski futbol od tego czasu ewoluował, nie jest już tak bezpośredni i Pep nie musi zmieniać w City zupełnie wszystkiego. Manuel Pellegrini tam był. Ferran Soriano i Txiki Begiristain wciąż tam są.
Zamysł gry City jest wprowadzany od pewnego czasu i przypomina koncepcje Guardioli, co ułatwi mu pracę. Wypracowali styl oparty na prowadzeniu gry, posiadaniu piłki, byciu stroną dominującą. Barcelona utrzymuje wyraźną tożsamość i to samo widać na Etihad. David Silva, Kevin De Bruyne, Sergio Agüero i Yaya Touré są piłkarzami, którzy spokojnie mogliby występować w Barçy, Guardiola wybierze kolejnych pasujących mu do koncepcji. Pep pomoże dokręcić śrubę w tej maszynie.
Nie będzie miał problemów z zawodnikami, którzy nie są w dobrej formie. Jest bardzo bezpośredni i konkretny w kontaktach z ludźmi. Oni będą wiedzieć, że jeśli nie będą dobrze trenować, to nie będą grać. Pep nie ma też problemu z pominięciem gwiazd i wprowadzeniem w ich miejsce młodych piłkarzy. Zrobił tak z Pedro i Sergio Busquetsem, którzy zanim zagościli w pierwszej jedenastce, występowali tylko w trzeciej lidze.
Guardiola dojrzał i ma nowe doświadczenia z Bayernu. Rozwinął się i wiele się nauczył, bo zawsze szuka możliwości rozwoju i nowych rozwiązań. W Monachium były nowości taktyczne, jak zbieganie bocznego obrońcy do środka, aby otworzyć przestrzeń i możliwość podania skrzydłowemu. W Barcelonie tego nie robiliśmy. Inteligencja warunkuje adaptację, a Pep jest bardzo inteligentny. Potrafi dostosować się do futbolu w jakimkolwiek miejscu i wszędzie osiągać sukcesy, tego jestem pewien.
Wspomniane zmiany funkcjonują jedynie w obrębie jednej idei, nie nowej filozofii. Pep powiedział kiedyś, że jeśli mógłby grać jedenastoma pomocnikami, zrobiłby to, jeśli mógłby mieć 100% posiadania piłki, też by to zrobił. Może się zmienić… stać się bardziej radykalny. Jeśli się w coś wierzy, trzeba za tym podążać. Nam te idee zostały wszczepione tak głęboko, że stały się niemal religią. Pep jest purystą. Dlaczego miałby zmieniać system, który jest tak skuteczny? Nie sądzę, żeby chciał zmienić swoją filozofię; po prostu będzie dalej ją ulepszać.
Komentarze (16)