Dziennik El Periódico opublikował dziś fragmenty autobiografii Andrésa Iniesty pt. „La jugada de mi vida” (Akcja mojego życia), która wejdzie do hiszpańskich księgarń w najbliższy poniedziałek.
„Najgorszy dzień w życiu spędziłem w La Masíi”
„Tak, może wydawać się to absurdalne, ale taka jest prawda – najgorszy dzień w swoim życiu spędziłem w La Masíi. Tak to wtedy odczuwałem, tak to odczuwam teraz. Odczuwam to tak intensywnie, jakby czas się zatrzymał. Czułem się osamotniony, zagubiony, jakby ktoś zabrał mi to, co mam w środku, najgłębiej. To była niezwykle ciężka chwila. Chciałem tam być, wiedziałem, że tak będzie najlepiej dla mojej przyszłości, jednak przełknąłem bardzo gorzką pigułkę, musiałem oddzielić się od rodziny, nie widziałem jej całymi dniami, nie czułem jej bliskości… To bardzo ciężkie. Sam to wybrałem, to prawda, ale zrobiło mi się… Zrobiło mi się…”.
Słynny gol na Stamford Bridge
„Strzeliłem z miejsca, z którego mogłem. Zewnętrzna część prawej stopy, piłka odchodziła na zewnątrz, oddalała się od Čecha, bramkarza tak wielkiego, że zajmował prawie całą bramkę. To było przeznaczenie albo co kto chce. Jednak tak było. Czy myślałem, jak uderzyć? Coś takiego! Tam nie ma czasu na myślenie, czy uderzać zewnętrzną, czy wewnętrzną częścią… Jeśli się pomyśli, niczego się nie zrobi. Działa się tylko i wyłącznie instynktownie”.
Droga krzyżowa
„Wszystko zaczyna się po zakończeniu lata, które powinno być najbardziej udane w mojej karierze […] Nagle człowiek zaczyna czuć się źle. Nie wie, dlaczego, ale jest tak przez jeden i drugi dzień, cały czas, nic się nie poprawia. Problemem jest to, że nie wiadomo, co się tak naprawdę dzieje. Wykonują mi wiele badań. Wszystkie wyniki są idealne. Jednak moje ciało i mój umysł się wyłączają. Nic nie powoduje większego niepokoju niż niewiedza, co się ze mną dzieje. A szczególnie jeśli człowiek czuje się źle. Być może ktoś, kto to czyta, myśli, że to bzdury. Być może inni identyfikują się z tym, co mówię. Wiemy jedynie, że to bardzo niepokojące. Kula robi się coraz większa. Człowiek czuje się źle, a ludzie, którzy go otaczają, nie rozumieją tego. A Andrés, którego wszyscy znają, pustoszeje w środku. To ciężkie, bardzo ciężkie”.
Śmierć Daniego Jarque
„Pamiętam dzień w Stanach Zjednoczonych. Razem z lekarzami myśleliśmy, że już wiemy, gdzie leży problem, i zabraliśmy się za jego rozwiązanie, ale niestety kiedy już mieliśmy wracać do siebie po presezonie, otrzymałem wiadomość. Jak zawsze w najgorszym możliwym momencie, jeśli chodzi o moje samopoczucie. Zaczynałem przechodzić leczenie i już czułem się lepiej. I wtedy, wtedy…Ostatniego dnia przychodzi Puyi i mówi mi: dzwonił Ivan i powiedział mi, że Dani nie żyje. Byłem w stanie powiedzieć jedynie: czy to potwierdzone? Pewne? Nie mogłem w to uwierzyć. Dani, mój przyjaciel Dani, nie żyje. Ta wiadomość zmroziła moje serce. Następne dni w Barcelonie były okropne. Od tamtego momentu rozpoczął się mój swobodny zjazd w nieznane miejsce. Zobaczyłem przepaść. I właśnie wtedy powiedziałem lekarzowi: więcej nie mogę.
Wypowiedź Balo, pierwszego trenera Iniesty
„Oglądaliśmy go przez pięć minut na testach i powiedzieliśmy: weźcie stąd tego dzieciaka! Wystarczy! Wydawało się, że piłka jest większa od niego. Ustawił się w środku pola i nie można go było stamtąd usunąć”.
Wypowiedź Lorenzo Serry Ferrera
„Podczas jego pierwszego treningu piłkarze patrzyli na Andrésa, nie na mnie. Był fenomenalny i niesamowicie skromny”.
Wypowiedź Samuela Eto’o
„Kiedy Andrés oddał strzał na Stamford Bridge, usłyszałem odgłos piłki. Zacząłem biec jeszcze zanim piłka wylądowała w siatce. Nie pytajcie mnie, dlaczego. Wydaje mi się, że nie mogłem uwierzyć w to, co się stało”.
Wypowiedź Leo Messiego
„Na boisku lubię mieć go blisko siebie, przede wszystkim w trudniejszych meczach. Wtedy mówię mu: chodź bliżej. Zarządza drużyną, szuka mnie, podaje mi piłkę. Jest skromny, lecz magiczny w swojej grze. To, co robi z piłką, jest niewiarygodne”.
Komentarze (26)