Paco Alcácer był gościem programu „El Partidazo” w Cadena COPE. Napastnik Barcelony udzielił wywiadu, w którym mówił o swoich pierwszych miesiącach w nowym klubie i przyznał, że nie może się doczekać debiutanckiej bramki dla katalońskiego zespołu.
Pierwsza bramka musi być już gdzieś blisko, prawda?
Wszyscy bardzo chcemy, aby ta pierwsza bramka wpadła, szczególnie, kiedy zmienia się klub. Na początku zawsze jest dość ciężko się zaadaptować i wejść do zespołu, ale cóż, najtrudniej jest zdobyć pierwszego gola.
Jesteś bardzo przytłoczony?
Nie aż tak, trochę, każdy napastnik chce strzelić gola, a jeśli piłka nie wpada do siatki, to ostatecznie jest przytłoczony. Jednak ja zawsze mówiłem, że najważniejsze jest zachowanie spokoju w takich sytuacjach i myślenie, że wkrótce bramka padnie.
Jak szczęśliwy jesteś w Barcelonie w skali od 0 do 10?
Bardzo zadowolony, 9, 10.
Gdzie mieszkasz? W hotelu?
Razem z moją partnerką znaleźliśmy już zakwaterowanie i czuję się tu bardzo szczęśliwy.
Jesteś bardziej anonimowy? Masz więcej spokoju, przechadzając się po mieście?
Nie chodzę zbyt wiele, jestem z tych, którzy wolą spędzać czas w domu z dziewczyną, odpoczywać i starać się być jak najbardziej profesjonalnym.
Co ci mówią ludzie, kiedy cię spotykają? Wspierają cię?
Zawsze, gdy wychodziłem i mnie rozpoznawali, to były miłe spotkania. Ludzie mnie wspierali i mówili, że wkrótce strzelę bramkę.
Kto cię najbardziej wspiera w szatni?
Cała szatnia stara się uspokoić bestię, która pojawia się na boisku, gdy nie strzela się goli, i za to jestem wdzięczny. Począwszy od Jordiego, który siedzi obok mnie, aż po Leo, który znajduje się po drugiej stronie szatni.
Z wszystkich sytuacji, jakie miałeś w Barcelonie, która była najbardziej klarowna?
Ta z Gijón, Pichu Cuellar popisał się bardzo dobrą interwencją.
Wy też dużo mówiliście o słowach Cuellara? (bramkarz Sportingu ostro skrytykował dziennikarza, który sugerował, że piłkarz prowokująco patrzył na kibiców Deportivo – przyp. red.)
Tak, to dobrze, że czasem mówi się to, co powiedział Pichu Cuellar. Niejeden zawodnik chciałby to powiedzieć, ale nie wie, jak to zrobić. Ja uważam, że jeśli takie komentarze pojawiają się wewnątrz, to trzeba to robić.
Jutro na treningu będzie już Piqué. Jakiego Piqué spodziewacie się zobaczyć?
Myślę, że będzie miał takie same chęci, by poprawiać się jako piłkarz, ciągle wygrywać i będzie miał dużą ochotę do pracy. W końcu piłkarz to profesjonalista, a takich jak Piqué jest niewielu.
Co sądzisz o krytyce w kierunku Piqué na Twitterze?
Gerard znajduje się w świetle reflektorów i wszystko, co robi, można zinterpretować źle lub dobrze. To, co wydarzyło się w meczu, nie ma nic wspólnego z tym, co mógł lub czego nie mógł zrobić. Dokładnie było widać, co się stało, on to wyjaśnił i to się liczy.
Czy to porażka Piqué względem krytyków?
Zakończenie kariery reprezentacyjnej to jego decyzja, my nie możemy w to ingerować, trzeba szanować decyzje innych. Jest jeszcze wiele czasu do tych mistrzostw i wiele może się wydarzyć.
Obawiasz się tego, co się dzieje w mediach społecznościowych?
Nie boję się mediów społecznościowych, z okresu w Valencii nie mam sobie nic do zarzucenia, zawsze szanowałem to, co do mnie mówiono. To nie w moim stylu wdawać się w dyskusje z fanami, nic z tych rzeczy.
Długo rozważałeś transfer do Barçy?
Bardzo trudno jest odmówić Barcelonie. Jestem zawodnikiem, który pochodzi z Walencji, kibicuję temu klubowi i była to ciężka decyzja, ale sądzę, że dla każdego piłkarza jest to krok do przodu w karierze, i myślę, że zrobiłem dobrze.
Nawet wiedząc, że w tym roku każda minuta będzie cię bardzo dużo kosztować?
Mogło być tak, że zostałbym w Valencii, odszedłby Pako (Ayestaran – przyp. red.), a obecny trener by mnie nie chciał i bym nie grał. Wszystko mogło się potoczyć dobrze lub źle, ale trzeba podejmować decyzje, choć nie są one łatwe. W tym przypadku myślę, że zrobiłem dobrze.
Dzień, w którym podpisałeś kontrakt, był szczęśliwy czy smutny?
Ten dzień był szczęśliwy, ale oczywiście zawsze mówiłem, że Valencia dała mi wszystko i dziękuję temu klubowi za to, gdzie jestem. Ważne jest dla mnie, aby to przyznać.
Podczas prezentacji powiedziałeś, że jeśli w Valencii podejmowano by inne działania, klub nie znajdowałby się w takiej sytuacji.
Wciąż będę twierdził, że gdyby pracowano dobrze, Valencia nie znajdowałaby się w takiej sytuacji. To nie tylko wina klubu, ale również moja, bo ja byłem w tej drużynie, a celem Los Che musi być gra w Lidze Mistrzów i wysokie miejsce w tabeli. Nie osiągnęliśmy tego, dlatego to powiedziałem, ale każdy niech myśli, co chce. Ja nie zarzucam niczego kibicom. Byli fundamentem Valencii i dla mnie również byli bardzo ważni.
Barça jest większym klubem niż sobie wyobrażałeś? Jest bardziej normalna?
Z zewnątrz zawsze mamy inne wyobrażenie o Barcelonie od tego, które pojawia się, gdy jest się w środku. Przychodzi się do klubu o wielkim znaczeniu, z potężnym zarządem i wspaniałymi graczami… Wchodzi się do środka i widzi się, że ludzie są superskromni, pracowici, chcą zdobywać tytuły, tak jak to robią teraz.
Nowy piłkarz normalnie rozmawia z Messim, Suárezem i Neymarem?
Na początku to normalne, że jest się trochę zdystansowanym wobec kolegów. Z Messim witamy się po odprawie. Leo to fantastyczny zawodnik i zaskoczył mnie jako osoba. Bycie takim piłkarzem jak on może człowiekowi uderzyć do głowy, jednak zarówno on, jak i Suárez oraz Neymar to cudowni ludzie i bardzo pomagają drużynie.
Jak będzie wyglądał powrót na Mestalla? Wyobrażasz to sobie?
Na razie nie myślałem o tym, ale nie mogę się doczekać tego meczu. Dobry profesjonalista musi myśleć o tym, co jest teraz.
Strzelałbyś rzut karny Alvesowi czy zostawiłbyś to komuś innemu?
Alvesa już dobrze znam.
Na treningach często strzelałeś mu karne?
Wiele też ich bronił, na treningach Alves broni wiele jedenastek.
Co robi, że tak dobrze je broni?
Nie wiem, ale wychodzi mu to świetnie.
Jeśli będzie karny na Mestalla, a ty będziesz na boisku – poprosisz o możliwość podejścia do jedenastki czy nie?
Szanuję decyzje tych, którzy są na boisku.
Celebrowałbyś swoją pierwszą bramkę dla Barçy na Mestalla?
Nie, nie będę celebrował ani pierwszej, ani nawet setnej bramki. W Walencji nie będę celebrował żadnego gola.
Odnośnie tego, że zawsze mówi się, iż Barça gra w bardzo osobliwy sposób… Czy to jest łatwe do przyswojenia dla napastnika? Potrzeba dużo czasu? Koledzy pomagają?
Pozycja napastnika jest bardzo trudna, ponieważ w Barcelonie gra się na połowie przeciwnika, drużyna jest gęsto ustawiona i jest niewiele miejsca, aby dotrzeć do napastnika. Trzeba zawsze się ruszać, aby odnaleźć tę przestrzeń. Najlepszym przykładem jest Luis Suárez, który pomimo że jest napastnikiem, jest numerem jeden w szukaniu przestrzeni, i dobrze jest się na nim wzorować.
Suárez jest takim wojownikiem jak na treningach?
Tak, zawsze jest taki, nie lubi przegrywać.
Więc ciągle się kłócicie?
Nie ma powodu, on wyładowuje furię na boisku.
Suárez to twoje alter ego, a Messi wraca w ten weekend, tak?
Cóż, to decyzja sztabu szkoleniowego i zawodnika, a jeśli czuje się dobrze, to cały zespół jest zachwycony. Nie mam pojęcia, o czym rozmawiał Messi z trenerem. Z Leo drużyna wiele wygrywa.
Chcemy skomentować twoją pierwszą bramkę.
Miejmy nadzieję, że strzelę ją szybko. Na przykład w ten weekend.
Strzeliłeś już Deportivo?
Tak.
Kiedy zawodnik twojej kategorii przychodzi do Barçy i widzi, jak gra Messi... Naprawdę tak wspaniale jest przebywać z nim na boisku? Jest spektakularny?
Tak, jest spektakularny. Pierwszego dnia po moim przyjściu graliśmy krótkie gierki, on był wolnym zawodnikiem (grał w obu drużynach). W przeciwnym wypadku drugi zespół by nic nie wygrał (śmiech)… Prowadziliśmy dwiema czy trzema bramkami, a ostatecznie zremisowaliśmy. Nie trzeba mówić, kto zdobył wszystkie gole.
Ciężko jest ci strzelać bramki?
Zawsze mówię, że my, napastnicy, kierujemy się bramkami, jeśli nie strzelamy, myślimy, że nie wykonujemy dobrze swojej pracy. Jednak to nieprawda, bo cała praca, jaką wykonuje się w obronie, w ataku… aby tworzyć przestrzenie i by inni mogli strzelać bramki, to też twoja praca, prawda? My to zostawiamy na drugim planie, bo głównym zadaniem jest zdobywanie goli i pomaganie w ten sposób drużynie.
Luis Enrique podał ci pomocną dłoń… (trener bardzo skomplementował postawę nowego napastnika - przyp. red.)
Jestem bardzo wdzięczny, że trener mówi takie rzeczy.
Dziękujesz mu za to później? Kiedy spotykasz trenera, mówisz: dziękuję, mister? Czy wstydzisz się?
Wstydzę się. Nie podziękowałem mu.
Rozumiesz napastników, którzy nie chcieli przyjść do Barçy?
Myślę, że ostatecznie przyjście do Barcelony jest najlepszą decyzją. To klub, który walczy o zwycięstwo we wszystkich rozgrywkach, w jakich występuje. To ciężki klub, ponieważ grają tu najlepsi, ale współpraca z nimi pomaga tobie osobiście i w ten sposób poprawia się również gra drużyny.
Złota Piłka dla Messiego, Cristiano czy Griezmanna?
Dla Leo.
Kto jest groźniejszy w La Lidze: Real czy Atlético?
To różne style gry. Atlético Madryt ostatnio prezentuje się lepiej i trudniej pokonać ten zespół ze względu na jego styl gry.
Bardziej rozmyślasz wieczorem przed meczem z Atlético czy z Realem?
Staram się nie rozmyślać za wiele, ale to jasne i oczywiste, że styl Simeone jest twardy, oni chcą zawsze wygrywać. I każdemu stawiają czoła.
Komentarze (22)