Luis Enrique nie chce oper mydlanych w trakcie sezonu, więc zgodnie ze swoją letnią zapowiedzią nie podejmie decyzji odnośnie swojej przyszłości przed zakończeniem wiosny.
Lucho rozumie, że klub będzie się wówczas spieszył, ale po trzech sezonach w pierwszej drużynie nie chce, by jego sprawa osobista wpływała na cele sportowe. Do tej pory obie strony praktycznie nie rozmawiały na ten temat, chociaż trener wie, że Barcelona jest zainteresowana przedłużeniem z nim kontraktu. Luis Enrique rozważy ostateczną decyzję ze swoimi ludźmi. Przekaże ją, gdy losy tytułów będą już rozstrzygnięte. Sam jest przekonany, że długie kontrakty nie są dobre dla obu stron. Może zatem wybrać opcję przedłużenia umowy o jeden sezon, co w klubie także byłoby mile widziane.
Barcelona zachowuje absolutny spokój w sprawie przyszłości Luisa Enrique, ponieważ relacje trenera z klubem są płynne. Lucho pracuje w profesjonalnej strukturze i czuje się doceniony. Jego dylemat nie polega na kwestiach ekonomicznych czy sportowych, ale na tym, czy przedłużenie bądź nie cyklu sukcesów pociągnie za sobą zużycie osobiste. Oczywiście prowadzi on grupę piłkarzy, mających największy na świecie talent, a klub ma miejsce na rozwój dzięki możliwościom transferowym, ale stanowisko trenera Barçy jest bardzo eksploatujące. Luis Enrique musi więc ocenić to przy rozważaniu podpisania nowej umowy.
Barcelona obecnie się nie śpieszy, ale w marcu na pewno zacznie się nerwowość. W klubie wiedzą, że Lucho woli podpisywać krótsze kontrakty, więc może przedłużyć umowę z Blaugraną tylko o rok. Dla niego zawsze było jasne, że porozumienia z klubem powinny być krótkoterminowe, żeby obie strony czuły się bardziej komfortowo.
Komentarze (24)