Málaga jest jednym z najbardziej wymagających przeciwników dla drużyny Luisa Enrique. Potwierdzają to tylko trzy gole strzelone przez Katalończyków w starciach z andaluzyjskim zespołem za kadencji Lucho.
Dzisiejszy mecz na La Rosaleda ma ogromne znaczenie dla Barçy, która musi zapomnieć o słabym dorobku strzeleckim w spotkaniach z andaluzyjskim zespołem. Od momentu przybycia Luisa Enrique na Camp Nou obie drużyny mierzyły się ze sobą pięć razy. W pierwszym sezonie z Lucho na ławce trenerskiej Barcelona najpierw zremisowała na La Rosaleda 0:0, a w rewanżu u siebie przegrała 0:1.
Przed rokiem Barçy dwukrotnie udało się wywalczyć skromne zwycięstwo. W pierwszym starciu na Camp Nou Katalończycy wygrali 1:0 po bramce nieobecnego już w zespole Blaugrany Thomasa Vermaelena, zaś na stadionie Málagi gole Munira i Messiego dały Barcelonie komplet punktów.
Do tych meczów należy dodać pojedynek z trwającego sezonu La Ligi. W spotkaniu 12. kolejki Primera División Carlos Kameni niemal w pojedynkę zatrzymał rywala, który stworzył sobie w tym meczu wiele okazji bramkowych. Przypomnijmy, że do siatki trafił nawet Gerard Piqué, jednak sędzia De Burgos Bengoetxea niesłusznie nie uznał bramki obrońcy Barçy.
W obliczu tak ubogiego dorobku Barçy w meczach z Málagą wszystkie oczy fanów Blaugrany będą zwrócone w stronę tridente MSN, które jest w stanie rozmontować każdą obronę na świecie. Nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że Barça potrzebuje kompletu punktów w arcyważnej 31. kolejce La Ligi. Aby go zdobyć, trzeba pokonać bardzo niewygodnego rywala na jego stadionie.
Komentarze (4)