Paco Alcácer odpoczywa obecnie na Ibizie, gdzie ładuje baterie przed rozpoczęciem następnego sezonu. W wywiadzie dla dziennika Marca napastnik Barçy opowiedział o swoich występach w poprzednim sezonie, w którym po słabym początku udało mu się zdobyć siedem goli i zanotować dwie asysty w ostatnich dwunastu meczach. Na zakończenie rozgrywek Paco wyszedł w podstawowym składzie Barcelony na finał Pucharu Króla i zdołał strzelić bramkę w tym spotkaniu, dzięki czemu przyczynił się do zdobycia przez swoją drużynę jedynego trofeum w minionym sezonie.
Marca: Jaką ocenę wystawiłbyś sobie za poprzedni sezon? Jakbyś go podsumował?
Paco Alcácer: Bardziej niż wystawiać oceny wolę popatrzeć na wykonaną pracę. Najważniejsze jest to, że stopniowo było coraz lepiej. Oczywiście na początku nie strzelałem goli i szczęście nie było po mojej stronie, ale wraz z upływem czasu byłem coraz bardziej pewny siebie. Koledzy zawsze mnie wspierali, a to bardzo pomogło w takim zakończeniu sezonu.
Spodziewałeś się, że pierwszy sezon w Barcelonie będzie tak trudny?
Kiedy zmienia się klub, zawsze jest ciężko, trzeba się przystosować do nowych warunków życiowych i zawodowych. Mam nadzieję, że to, iż na początku grałem gorzej, a później poprawiłem się, było kwestią aklimatyzacji. Najważniejsza jest codzienna praca i zwracanie uwagi na kolegów, ponieważ są najlepsi i można się od nich wiele nauczyć.
Czujesz tę słynną presję, która ciąży na najlepszych zespołach?
Oczywiście celem Barcelony jest wygrywanie wszystkich meczów i kiedy to się nie udaje, niezależnie z jakim przeciwnikiem, jesteśmy trochę wkurzeni. W takim klubie jak Barça zawsze trzeba być w dobrej dyspozycji.
Przeszło ci przez myśl, aby odejść z Barcelony?
Nigdy, nie myślę o tym. Klub na mnie postawił i postaram się być tu przez długi czas, ciężko pracując i poprawiając swoje umiejętności.
Czego nauczyłeś się podczas pierwszego sezonu w Barcelonie?
Potwierdziło się, że w Barcelonie poziom piłkarski jest bardzo wysoki. Dotyczy to jednak również relacji międzyludzkich. Odnoszę się tu do skromności wszystkich piłkarzy. Nie widać wśród nich kwaśnych min. To ważne. Można się uczyć od najlepszych zawodników na świecie. Trenuję z trzema najlepszymi - Messim, Luisem Suárezem i Neymarem. Człowiek zwraca na nich uwagę, czy tego chce, czy nie. Wiele się od nich nauczyłem.
Czy czujesz się z tego powodu uprzywilejowany?
To radość, jednak nie chodzi tylko o tę trójkę, ale także o resztę piłkarzy.
Źle przeżywałeś to, że nie możesz strzelić gola? Byłeś zły?
Kiedy nie trafia się do siatki, i nie mówię tu tylko o moim przypadku w Barcelonie, pojawiają się smutek i złość, że nie można pomóc drużynie. Jednak dzięki Bogu cały czas zachowywałem zimną krew. Człowiek myśli o całej pracy, jaką musi wykonać napastnik, a której nie widać. Ludzię chcą goli, goli i jeszcze raz goli, jednak praca polegająca na uciekaniu spod krycia i robieniu miejsca na boisku także się liczy. To mnie uspokajało, podobnie jak słowa Luisa Enrique, które były wtedy bardzo ważne. To on widział mnie codziennie na treningach. Zawsze dawałem z siebie wszystko, aby się poprawiać.
Rozumiem, że jesteś wdzięczny Luisowi Enrique za to, że pomógł zdjąć z ciebie presję w tamtych chwilach.
Oczywiście, że mi pomógł, podobnie jak sztab i koledzy. Wszyscy dodawali mi otuchy, mówiąc, żebym kontynuował pracę i się nie załamywał.
Poczułeś ulgę po strzeleniu gola? Spadł ci kamień z serca?
Tak, ponieważ miałem dość długą serię. Nie miał znaczenia wynik ani przeciwnik, potrzebowałem gola, aby się uwolnić. To ważne dla każdego napastnika, który ma negatywną serię. Strzelić, choćby tyłkiem (śmiech).
W ostatnich 12 meczach, jakie rozegrałeś, strzeliłeś 7 goli i zanotowałeś 2 asysty. Jesteś zadowolony z końcówki sezonu?
Tak, jestem zadowolony z całego sezonu. Na początku nie strzelałem goli, ale wykonywałem pracę, której nie widać w przypadku napastnika: pressing, uciekanie spod krycia, robienie miejsca na boisku kolegom, asysty... To również jest pomocne. To był dobry sezon.
Oczekujesz, że w przyszłym sezonie będziesz odgrywał większą rolę?
Oczywiście przed sobą mam najlepszego napastnika na świecie, po prawej stronie najlepszego piłkarza świata, a po lewej najlepszego piłkarza w niedalekiej przyszłości. Trzeba pracować każdego dnia, aby być przygotowanym, kiedy nadarzy się okazja do gry.
Zagrałeś w podstawowym składzie w finale Pucharu Króla i strzeliłeś gola. Czy to rekompensuje trudny początek sezonu?
Dla niektórych byłaby to rekompensata, dla innych nie, ale to mnie wzmocniło. Nigdy nie rozgrywałem żadnego finału w klubie, dlatego bardzo się cieszyłem, że strzeliłem gola i pomogłem drużynie. To była również radość dla moich najbliższych. Było to widać na ich twarzach.
Czy to pozwoliło ci wyjechać na wakacje w dobrym nastroju?
Jestem zadowolony z minionego sezonu. Może mógł być lepszy, ale trzeba pracować i poprawiać się każdego dnia.
Co się czuje, kiedy walczy się o miejsce w składzie z Messim, Luisem Suárezem i Neymarem? To jednocześnie przywilej i problem?
Żaden problem, wspaniale jest być z nimi. Jestem w zespole, w którym bardzo trudno wywalczyć sobie możliwość gry. I to dotyczy wszystkich pozycji, nie tylko mojej.
Uważasz, że granie z Messim to przywilej?
Tak, czuję się uprzywilejowany, że mogę uczestniczyć w tym etapie i podążać tą drogą. Mam nadzieję, że będziemy w jednym zespole przez wiele lat. Jestem bardzo zadowolony. Niewielu piłkarzy może powiedzieć, że grało z Leo, Luisem i Neyem. Bardzo przyjemnie będzie się oglądało zdjęcia z nimi w przyszłości.
Uważasz, że możliwe jest wygranie rywalizacji z Luisem Suárezem?
Jeśli nadal będzie grał na takim poziomie jak obecnie, będzie to trudne. Wszyscy chcemy grać, dlatego on będzie myślał o tym, aby w przyszłym sezonie strzelić jeszcze więcej goli, a ja o tym, aby nadal pracować i dobrze wypaść, kiedy nadejdzie moja kolej.
Co ci mówi Luis Suárez?
Mamy bardzo dobre relacje i mi pomaga. Kiedy nie gra, zawsze wnosi coś poztywnego, aby dobrze mi poszło.
Uważasz, że musisz przystosować się do gry na skrzydle, aby mieć więcej szans na występy?
Tak, trzeba być przygotowanym do gry na każdej pozycji. Zawsze mówiłem, że Sergi Roberto jest wzorem do naśladowania dla wszystkich piłkarzy. Jeśli ktoś doznaje kontuzji i jesteś potrzebny, musisz być w stanie zrozumieć grę na pozycji, na której masz wystąpić.
Jesteś wdzięczny Luisowi Enrique?
To dzięki niemu jestem w Barcelonie. Jeśli trener nie chce danego piłkarza, to tego zawodnika nie ma w klubie. On chciał, żebym był w Barcelonie, i był kluczowy w kontekście mojego transferu. Szczerze mu dziękuję, również za wszystkie rozmowy i za to, co mówił mediom, kiedy miałem serię bez strzelonego gola. Dodawał mi sił, żebym nadal pracował i był sobą, ponieważ w końcu trafiłem do Barcelony dzięki takiej a nie innej grze wcześniej.
Podoba ci się to, że klub postawił na Valverde?
To wspaniały trener, który idealnie może wpasować się do Barçy. Styl gry się nie zmieni, a trener wniesie pozytywne rzeczy. Spotka się z piłkarzami, którzy bardzo dobrze przyjmują nowe osoby, i mówię to z doświadczenia. Pomoże nam osiagnąć nasze cele.
Czy ze względu na dublet Realu ciąży na was większa presja przed kolejnym sezonem?
Jeśli nie osiąga się celów, motywacja jest jeszcze większa. Poprzedni sezon nie był dobry dla klubu, jednak przed kolejnym myślimy o tym samym - wygraniu wszystkich trofeów.
Wygraliście Puchar Króla, walczyliście do końca w lidze, wygrywając na Bernabéu... A co się stało w Lidze Mistrzów?
Dwa zaniedbania. Na takie mecze trzeba wychodzić w stuprocentowej dyspozycji. Nie wiem, co się wtedy stało. Po prostu zdarzają się takie dni... Nie chcemy, aby to się powtórzyło. Nie byliśmy skuteczni w meczach, w których było to konieczne.
Barça interesuje się twoim byłym kolegą z drużyny Cancelo. Jak go oceniasz?
To dobry zawodnik, który może pasować do stylu Barçy. Ma niesamowitą jakość w grze ofensywnej i jest w stanie wiele wnieść do zespołu.
Komentarze (26)