Barcelona po raz pierwszy w swojej historii zagra dziś z Gironą w La Lidze. Wcześniej te zespoły zmierzyły się ze sobą w oficjalnym meczu jedynie w rozgrywkach pucharowych. 24 kwietnia 1949 roku doszło do pierwszego i jak do tej pory jedynego oficjalnego starcia tych drużyn w 1/8 finału krajowego pucharu, zwanego wówczas Copa del Generalisimo. Barcelona rozbiła wtedy Gironę na swoim stadionie Camp de Les Corts 9:0. Od tego czasu minęło już 68 lat.
To nie było spotkanie dwóch równych drużyn. W sezonie 1948/1949 Barcelona sięgnęła po mistrzostwo Hiszpanii, a Girona po raz pierwszy zdołała utrzymać się w Segunda División. Zajęła wtedy dziesiąte miejsce w stawce czternastu zespołów. Barça nie miała litości dla swojego rywala.
Mecz bardzo szybko stał się niezwykle trudny dla podopiecznych Carlosa Plattko, brata legendarnego węgierskiego bramkarza Barcelony Ferenca Plattko. W 23. minucie przy stanie 1:0 dla Barçy kontuzji doznał bowiem Virgili. Pomocnik Girony ucierpiał w akcji, w której został podyktowany rzut karny na korzyść Barcelony. Blaugrana podwyższyła prowadzenie, a Virgili nie mógł wrócić na boisko. Przepisy nie pozwalały jeszcze wtedy na dokonywanie zmian. Jedynie bramkarz mógł zostać zmieniony w przypadku kontuzji, co zresztą było wówczas innowacyjnym rozwiązaniem. Goście musieli więc grać w dziesiątkę i od tego momentu „zniknęli z prawdziwego życia, poświęcając się kontemplacji”, jak można było przeczytać w dzienniku Los Sitios.
Gola na 1:0 dla Barcelony strzelił Nicolau po dośrodkowaniu Basory, a rzut karny skutecznie egzekwował Seguer. Kolejne bramki zdobywali Nicolau i Canal (dwie), a do przerwy Barça prowadziła już 5:0.
W drugiej połowie Barcelona czterokrotnie trafiała do siatki rywali. Gole strzelali Seguer, Marcos Aurelio, Nicolau i Basora. Te bramki puszczał już Yagüe, który w przerwie wszedł na boisko w miejsce kontuzjowanego Pujolràsa.
Nowością w przepisach była nie tylko możliwość zmiany bramkarza, ale to był także pierwszy sezon, w którym piłkarze mieli numery na koszulkach. Ponadto hiszpańska federacja pozwalała drużynom rozegrać w pucharze jedno spotkanie zamiast dwumeczu, jeżeli dojdą one do takiego porozumienia. Tak było podczas pojedynków Deportivo z Valencią (0:1), Realu Sociedad z Oviedo (4:0), Granady z Valladolid (4:1), Atlético z Sevillą (2:1), a także Barcelony z Gironą.
Barcelona nie mogła w meczu z Gironą liczyć na legendarnego Césara Rodrígueza, który ożenił się z Emmą Revillo i dostał zgodę klubu, by nie wystąpić w tym spotkaniu.
Kroniki odnotowały również prośby kibiców o strzelenie dziesiątego gola, chociaż drużyna prowadzona przez Urugwajczyka Enrique Fernándeza w ostatnim kwadransie nie dążyła zbytnio do zdobywania kolejnych bramek.
W dalszej części rozgrywek Barça wyeliminowała w ćwierćfinale Granadę, ale w półfinale musiała uznać wyższość Valencii. Tym samym Barcelonie nie udało się zdobyć w tamtym sezonie dubletu. Swój udział w Copa del Generalisimo zakończyła meczem o trzecie miejsce, który został wprowadzony do regulaminu rozgrywek rok wcześniej. W tym pojedynku, wzbudzającym znikome zainteresowanie, Barcelona pokonała Espanyol na Les Corts 3:1.
Skład Barcelony: Velasco; Calvet, Curta, Calo; Gonzalvo III, Gonzalvo II; Basora, Canal, Seguer, Marcos Aurelio, Nicolau.
Skład Girony: Pujolràs (Yagüe 45’); Negre, Miarnau, Cros; Virgili, Anjaumà; Cánovas, Grabuleda, Medina, Camps, Huguet.
Arbiter: Emilio Álvarez Pérez.
Gole: Nicolau 1:0 (10’), Seguer 2:0 (24’ - rzut karny), Nicolau 3:0 (30’), Canal 4:0 (41’), Canal 5:0 (42’), Seguer 6:0 (50’), Marcos Aurelio 7:0 (64’), Nicolau 8:0 (69’), Basora 9:0 (76’).
Komentarze (3)