Ivan Rakitić udzielił wywiadu dla chorwackiego portalu 24sata, w którym wypowiedział się m.in. na temat nowego trenera, odejścia Neymara czy zamachu w Barcelonie.
Valverde: „Trener Valverde wprowadził pewne zmiany w zespole. Można już było zauważyć, że Leo Messi gra inaczej. Nowy szkoleniowiec poprosił go o częstsze granie w środku. Oczywiście Leo ma taką swobodę w grze, że czasami ucieka ze swojej pozycji, ale trener chce, by występował na środku. Mnie przesunął trochę do tyłu”.
Słaby początek sezonu Realu: „Nikt się tego nie spodziewał. Jednak nie możemy dać się zwieść, bo rozgrywki dopiero się zaczęły. Trzeba przypomnieć, że Real Madryt pokonał nas w Superpucharze”.
Ambicje: „Jak zawsze w tak wielkim klubie o ogromnej tradycji chcemy wygrać absolutnie wszystkie trofea. W Barcelonie zawsze jest tak samo. Tytuły krajowe są tak samo ważne jak te międzynarodowe”.
Odejście Neymara: „Wraz z Neymarem odeszła część mnie. To był jeden z zawodników, z którymi najlepiej dogadywałem się w szatni. Często rozmawiamy, jest szczęśliwy w Paryżu. Cieszy się też, że w zespole ma wielu kolegów z reprezentacji Brazylii, rozumiem to. Życzę mu szczęścia. Kto wie, co przyniesie przyszłość. Być może jeszcze kiedyś razem zagramy. To dobry przyjaciel i życzę mu jak najlepiej w PSG”.
Zamach w Barcelonie: „Byłem z rodziną w centrum miasta i byliśmy gotowi, aby iść tam, gdzie później nastąpił atak. Ja chciałem tam iść, ale moja żona powiedziała, że jest ładna pogoda i lepiej niech dziewczynki pobawią się w parku. Dzięki Bogu jej posłuchałem. Dzieliły nas trzy lub cztery minuty od miejsca, w którym zdarzył się ten horror. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do domu, kiedy mój telefon się rozdzwonił. Rodzina i przyjaciele zaczęli dzwonić, aby zapytać, jak się mamy… Wtedy właśnie wydarzył się atak”.
Gotowanie: „Lubię gotować, zarówno specjalności chorwackie, jak i hiszpańskie. Otworzyłem restaurację w Sewilli, ale nie planuję zakładać kolejnej w Barcelonie. Nie mam na to czasu, ale może kiedyś…”.
Popularność: „Czasami unikamy spacerowania po mieście, bo Barça jest tutaj wszystkim dla ludzi. Nie da się uchronić przed kibicami oraz prośbami o zdjęcia i autografy”.
Dzieci: „Moja córka Althea uwielbia, kiedy ją zawożę do szkoły. Chodzi do tej samej co dzieci Messiego, Mascherano, Suáreza i jeden z synów Luisa Enrique”.
Komentarze (21)