Leo Messi nie odpoczywa. Argentyńczyk rozegrał maksymalną liczbę minut od początku sezonu i ani razu nie usiadł na ławce rezerwowych lub na trybunach.
W czasach, w których wszystko mierzone jest pulsometrem, wysiłek piłkarzy poddawany jest dogłębnej analizie, a komputery oceniają ich zmęczenie, Messi udowadnia, że jest z innej planety. Nie da się posadzić go na ławce. Do tej pory nie zdarzyło się, by Argentyńczyk rozegrał maksymalną liczbę minuty na początku sezonu. W połowie października napastnik ma na koncie już ponad tysiąc minut i piętnaście goli.
W poprzednich sezonach zawodnik dołączał do kolegów kilka dni po rozpoczęciu presezonu z powodu występu w Copa América lub mistrzostwach świata. Tym razem Messi rozpoczął pracę razem z wszystkimi i był do dyspozycji Ernesto Valverde już od czasu prezentacji szkoleniowca. Do tej pory nie zdarzyło się, by zagrał pełne 90 minut we wszystkich trzynastu pierwszych meczach sezonu. Najbliżej tego wyniku był w sezonie 2014/15, kiedy to jego licznik zatrzymał się na dziesięciu spotkaniach. W sezonach 2015/16 i 2012/13 wystąpił tylko w pięciu pierwszych pojedynkach z rzędu.
Komentarze (27)