We wtorkowym meczu Pucharu Króla przeciwko Realowi Murcia na pewno nie zobaczymy Luisa Suáreza, który jest zawieszony z powodu nagromadzenia żółtych kartek jeszcze w poprzedniej edycji Copa del Rey. Dzięki temu Urugwajczyk będzie miał tydzień na zregenerowanie się pod względem fizycznym i mentalnym, aby być w pełni dyspozycji na sobotni mecz przeciwko Athleticowi na San Mamés.
„Luis Suárez jest dla nas bezcenny. Nie widzę żadnego problemu” – takimi słowami podczas pomeczowej konferencji prasowej Ernesto Valverde podsumował występ Luisa Suáreza w pojedynku przeciwko Máladze. Mundo Deportivo pisze, że zaciekła obrona ze strony szkoleniowca Barçy miała szczególne znaczenie, biorąc pod uwagę to, w jak powolny i niepokojący sposób Suárez opuszczał plac gry w końcowych minutach starcia z Andaluzyjczykami. El Pistolero po raz kolejny nie zdołał trafić do siatki, a w trwającym sezonie w jedenastu rozegranych meczach strzelił trzy bramki (z Espanyolem, Gironą i Atlético), co jest bardzo ubogim rezultatem dla gracza, który w ostatnich latach raz po raz pokonywał bramkarzy rywali, a w swojej gablocie z indywidualnymi trofeami ma dwa Złote Buty. Mundo Deportivo zauważa, że na tym etapie rozgrywek w sezonie 2015/16 Luisito miał na koncie sześć goli, zaś przed rokiem - dziewięć trafień.
Szkoleniowiec Barçy docenił w swoim drugim, zaraz po Leo Messim, najważniejszym ofensywnym zawodniku „agresję w grze i ambicję, które przyniosą korzyści drużynie”. Od zawsze wiadomo jednak, że "dziewiątka", która nie strzela bramek, nie wraca do domu szczęśliwa. Kataloński dziennik przekonuje, że Luis Suárez będzie miał teraz kilka dni na to, aby odciąć się od złej atmosfery związanej z brakiem zdobyczy bramkowych. W ten sposób Urugwajczyk będzie mógł nabrać nowych sił na poziomie fizycznym i mentalnym, aby w sobotę wrócić na mecz z jedną ze swoich ulubionych ofiar, jaką jest Athletic.
Początek sezonu nie układa się po myśli Suáreza, odkąd doznał kontuzji prawego kolana w meczu rewanżowym w Superpucharze Hiszpanii przeciwko Realowi. Początkowo zakładano, że Urugwajczyk będzie pauzował przez miesiąc, jednak El Pistolero powrócił do gry już po dwóch tygodniach. W obliczu zobowiązań, jakie ciążyły na nim wobec Barcelony i reprezentacji Urugwaju, Luisito zawsze chciał być do dyspozycji. W ostatnim meczu swojej kadry przeciwko Boliwii ustrzelił dublet i przypieczętował awans Urusów na rosyjski mundial, a po powrocie ze zgrupowania odegrał kluczową rolę w zremisowanym meczu na Wanda Metropolitano przeciwko Atlético, choć wcześniej niemal nie trenował z resztą kolegów z klubu.
Mundo Deportivo pisze, że w starciach z Olympiakosem i przede wszystkim z Málagą oglądaliśmy Suáreza, który nie czuł się komfortowo. Jeszcze przed zejściem z boiska Urugwajczyk otrzymał idealne podanie od Sergiego Roberto, jednak w niewytłumaczalny sposób nie trafił do siatki. Trzy dni wcześniej Suárezowi przydarzyło się coś podobnego, gdy przegrał pojedynek jeden na jednego z bramkarzem Greków Silvio Proto.
Zdaniem katalońskiego dziennika na pozycji "dziewiątki" i bramkarza w najbardziej odczuwalny sposób zauważa się poziom zaufania piłkarza do własnych umiejętności. Zaletą Suáreza jest to, że nigdy nie popada w stan, w którym odechciewa mu się grać. Z tego też powodu podczas opuszczania murawy Urugwajczyk został nagrodzony oklaskami. Luisito w pewien sposób równoważy swój kryzys strzelecki nieustanną ciężką pracą.
Najbliższe dni odpoczynku mogą wyjść Suárezowi na dobre. Lekarze Barçy i reprezentacji Urugwaju cały czas wymieniają między sobą informacje, stąd też decyzja o zwolnieniu Luisito z konieczności wzięcia udziału w towarzyskich meczach kadry narodowej przeciwko Polsce (10 listopada) i Austrii (14 listopada). Z pewnością zwolnienie napastnika Barçy z gry w okresach, gdzie rozgrywany jest mecz za meczem, dobrze wpłynie na jego zdolność do odzyskania fizycznej i psychologicznej świeżości.
Na sam koniec Mundo Deportivo przypomina, że w sezonie 2017/18 FC Barcelona zdobyła 34 bramki we wszystkich oficjalnych rozgrywkach (Liga, Liga Mistrzów i Superpuchar Hiszpanii). 15 z nich było autorstwa Leo Messiego (44%), zaś reszta goli padała po strzałach Luisa Suáreza (3), Paulinho (2), Denisa Suáreza (2), Piqué, Sergiego Roberto, Iniesty, Deulofeu, Digne’a, Rakiticia i Busquetsa (po 1). Pozostałe pięć bramek to samobójcze trafienia rywali Barçy.
Komentarze (42)