Według Mundo Deportivo Barcelona zaoferuje Sergiemu Roberto pięcioletni kontrakt, w którym klauzula odejścia zawodnika wzrośnie dziesięciokrotnie. Tego samego nie można powiedzieć o jego zarobkach.
Klub przedstawił na piśmie Josepowi Marii Orobitgowi, agentowi Sergiego Roberto, ofertę przedłużenia kontraktu, którą przygotowali Óscar Grau i Pep Segura. Zapewnia ona piłkarzowi lepsze warunki niż obecna umowa, która wygasa w 2019 roku. Kontrakt ma być ważny przez 5 sezonów, od 2017 do 2022 roku, a klauzula odstępnego wzrośnie z groteskowych 40 milionów euro do 400 milionów, a więc będzie taka sama jak w przypadku Ousmane'a Dembélé.
Nic na razie nie wiadomo o warunkach finansowych, ale wiemy za to, że pierwsze zaproponowane przez klub kwoty nie były satysfakcjonujące dla Roberto. Był to jeden z powodów zorganizowania rozmowy twarzą w twarz pomiędzy przedstawicielami klubu i agentem piłkarza w celu dojścia do porozumienia. Spotkanie umówione na środę zostało przesunięte na inny termin w tym tygodniu, ale jego cel nie zmienił się. Obie strony chcą dojść do porozumienia jeszcze przed świętami, ale w zaistniałych okolicznościach wszystko może się przedłużyć.
Sergi Roberto, doceniany za swoją wszechstronność na boisku, nie znajduje się na liście jedenastu najlepiej zarabiających piłkarzy Barcelony. Nie ma również stałego miejsca na boisku tak jak inni zawodnicy, ponieważ gra na wielu pozycjach. Nie jest ani nominalnym prawym obrońcą, ani skrzydłowym, nie ma też pewnego miejsca w środku pola. Od kilku lat gra tam, gdzie drużyna go potrzebuje, ale u żadnego trenera nie miał przypisanej jednej pozycji na boisku.
Walory Roberto są doceniane przez trenerów innych topowych zespołów i prawdopodobnie nie ma w drużynie innego gracza, który dostawałby tyle ofert co on. Piłkarz i jego rodzina nie są jednak zbyt chętni do negocjacji, ponieważ zawsze chcieli odnosić sukcesy z Barceloną. Tak właśnie dzieje się obecnie, ale wraz z wiekiem wymagania rosną.
Dziesięciokrotny wzrost klauzuli odstępnego nie stanowi problemu. Jest to po prostu zabezpieczenie ze strony klubu przed obecnym szaleństwem na rynku transferowym i rzecz jasna nie pociąga za sobą dziesięciokrotnie wyższej pensji. Taka podwyżka byłaby niemożliwa, ale i tak różnica pomiędzy propozycją klubu a oczekiwaniami Sergiego Roberto każe przypuszczać, że, w przeciwieństwie do sytuacji z Gerardem Piqué, negocjacje potrwają jeszcze długo.
Komentarze (24)