Luis Enrique miał identyczny sposób działania w obu przypadkach, gdy odchodził z Barcelony: odsuwał się od piłki nożnej na przynajmniej jeden rok. Tak się stało, gdy wyjechał do Australii po zawieszeniu butów na kołku i podobnie jest teraz po rezygnacji z posady trenera Barçy.
Jeden z najbardziej utytułowanych trenerów w historii Barcelony (9 zdobytych trofeów) postanowił odpocząć od piłki nożnej, ponieważ potrzebował przerwy, aby powrócić do normalnego życia i złapać oddech po trzech latach bezustannej presji. Oddalony od centrum wydarzeń w światowej piłce Luis Enrique prowadzi normalne życie w Katalonii razem ze swoją rodziną.
Jednocześnie według informacji Sportu Luis Enrique nie zapomina o piłce nożnej i myśli o powrocie do zawodu. 47-latek słucha ofert w perspektywie nieodległej przyszłości, być może nawet na przyszły sezon. Lucho nie ma agenta, więc sam wysłucha propozycji, które mogą do niego dotrzeć, ale jeszcze bez podejmowania wiążącej decyzji. Do tej pory kontaktowało się z nim już kilka klubów.
Priorytetem Luisa Enrique nie są finanse, a kwestie sportowe i osobiste. Znalezienie zwycięskiego projektu w mieście, który spodoba się jego rodzinie, jest dla trenera najważniejsze. Lucho wolałby tym samym propozycje z Chelsea czy Tottenhamu (oba kluby są z Londynu) niż z Liverpoolu czy drużyn z Manchesteru.
Monachium, Paryż i Londyn są miastami najbardziej cenionymi przez Luisa Enrique zarówno pod względem tego, co mogą zaoferować w kontekście projektu sportowego, jak i udogodnień, które można w nich znaleźć.
Luis Enrique ma dużo czasu i nie spieszy się, ale oczekuje na to, co wydarzy się w wielkich europejskich klubach. „Będzie trenował tam, gdzie chce” – mówi optymistycznie osoba z jego otoczenia.
Komentarze (37)