Działaczom pionu sportowego Barcelony został przedstawiony jasny przekaz dotyczący zimowego okienka transferowego, które otwiera się 1 stycznia 2018 roku. Pep Segura i Óscar Grau, czyli odpowiednio menedżer generalny obszaru sportowego i dyrektor generalny klubu, otrzymali nakaz sprzedaży kilku zawodników zanim rozpoczną negocjacje w sprawie zakontraktowania nowych piłkarzy.
Ten wymóg wobec osób odpowiedzialnych za transfery Barcelony pochodzi od prezydenta klubu Josepa Marii Bartomeu. Dla zarządu Blaugrany priorytetem jest przewietrzenie szatni i pozbycie się dwóch lub trzech piłkarzy z powodów zarówno ekonomicznych, jak i sportowych.
Wśród tych pierwszych można wymienić na przykład konieczność zmniejszenia wydatków na pensje przed zakupem nowych graczy. Barça musi również wyrównać swój budżet transferowy po letnim okienku.
Jeśli chodzi o kwestie sportowe, to najważniejsze jest zredukowanie zbyt szerokiej kadry, o co wnioskował Ernesto Valverde. Trener Barcelony woli pracować z mniejszą liczbą piłkarzy pierwszego zespołu i dzięki temu móc dawać więcej szans na grę zawodnikom z akademii. W tej chwili w kadrze pierwszego zespołu jest tylko jedno wolne miejsce, a Valverde musi rozdzielać minuty na boisku pomiędzy 24 graczy z profesjonalnym kontraktem, jakich ma do dyspozycji.
Z tego powodu Barcelona jest otwarta na oferty innych klubów za piłkarzy, którzy grali najmniej w pierwszej fazie sezonu. Priorytet mają ci zawodnicy, którzy wzbudzają największe zainteresowanie na rynku. Mimo że nie istnieje oficjalna lista graczy na sprzedaż, można łatwo się jej domyślić. Są na niej: Aleix Vidal (ma oferty od innych klubów hiszpańskich), André Gomes (zainteresowanie nim wyraziły drużyny z Włoch), Denis Suárez (chce go sprowadzić Napoli), Gerard Deulofeu (kolejny łakomy kąsek dla Włochów), Paco Alcácer i Arda Turan.
Najbardziej ewidentnym przypadkiem jest Arda Turan, którego Barcelona bezskutecznie próbowała sprzedać latem. Tureckiego zawodnika nie obejmuje plan Ernesto Valverde (Turan nie zagrał w tym sezonie ani minuty), a jego kontrakt dość mocno obciąża listę płac. Działacze Azulgrany są świadomi, że stracą na tej operacji, ale nie mają innego wyjścia. W 2015 roku zapłacili za kapitana reprezentacji Turcji 41 milionów euro (34 mln + 7 mln zmiennych), a do końca jego umowy, na podstawie której zarabia rocznie 8,2 miliona euro, pozostało dwa i pół roku. To kwoty, których Barcelonie nie uda się odzyskać.
Komentarze (98)