Dobra dyspozycja Barcelony w drugich połowach

Dariusz Maruszczak

9 grudnia 2017, 14:00

Mundo Deportivo

2 komentarze
  • Real Madryt jest liderem LaLigi po pierwszych połowach spotkań z 32 punktami na koncie
  • Barcelona w przeciwieństwie do Los Blancos potrafiła odwracać losy meczów i dzięki postawie w drugich częściach gry ma osiem punktów przewagi nad odwiecznym rywalem
  • Bezkonkurencyjna, jeżeli chodzi o postawę po przerwie, jest Sevilla, która zmierzy się dziś o 16:15 z osłabionym Realem Madryt

Barcelona jest obecnie liderem LaLigi i ma 5 punktów więcej od Valencii, 6 od Atlético i 8 od Realu Madryt oraz Sevilli. Duża część tej przewagi, zwłaszcza w odniesieniu do zespołu Zinedine’a Zidane’a, została wypracowana w drugich połowach meczów.

Gdyby uwzględnić tylko rezultaty z pierwszych części gry, Real byłby liderem LaLigi z 32 punktami po 14 kolejkach. Barcelona zajmowałaby drugie miejsce z 28 punktami. Tymczasem Barça ma 36 punktów, a jej odwieczny rywal - 28. To oznacza, że po przerwie Los Blancos stracili 4 punkty, a podopieczni Ernesto Valverde zyskali 8. Dobre przygotowanie fizyczne, cierpliwość i odpowiednie wsparcie z ławki rezerwowych wpłynęły na tak pozytywny obraz drugich 45 minut w wykonaniu Barcelony.

8 punktów zdobytych przez Barçę po przerwie udało się zyskać w starciach wyjazdowych z Alavés (z 0:0 do 0:2), Getafe (z 1:0 do 1:2) i Atlético (z 1:0 do 1:1), a także w pojedynku z Las Palmas na Camp Nou (z 0:0 do 3:0). Szczególnie cenny był remis na Wanda Metropolitano, przeciwko drugiej drużynie w lidze, jeżeli chodzi o zdobycz punktową po przerwie. Atlético ma na koncie 20 punktów po pierwszych połowach, ale w drugich częściach gry potrafiło dołożyć 10. Lepszym dorobkiem po przerwie może pochwalić się jedynie Sevilla. Co ciekawe Andaluzyjczycy grają dziś z Realem Madryt, który wystąpi bez Daniego Carvajala, Sergio Ramosa, Raphaela Varane’a i Casemiro. Uwzględniając tylko wyniki z pierwszych 45 minut, Sevilla zajmowałaby 13. miejsce w LaLidze z 14 punktami na koncie. Podopieczni Eduardo Berizzo nie tylko w spotkaniu z Liverpoolem w Lidze Mistrzów, ale również w rozgrywkach ligowych pokazali, że potrafią odrabiać straty. Sevilla w drugich połowach dołożyła bowiem aż 14 punktów do swojego dorobku.

Real Madryt nie potrafił dotychczas poprawić żadnego rezultatu po przerwie. W meczu z Betisem Los Blancos przegrali (z 0:0 do 0:1 w ostatniej minucie), podobnie jak z Gironą (z 0:1 do 2:1), gdy Real nie potrafił wyrównać po tym, jak Katalończycy wyszli na prowadzenie w 58. minucie. W przypadku czterech remisów podopiecznych Zidane’a do przerwy wynik ten utrzymał się już do samego końca pojedynków z Valencią (z 1:1 do 2:2), Levante (1:1), Atlético (0:0) i Athletikiem (0:0). Zobaczymy, jak Real spisze się pod tym względem w dalszej części sezonu. Nie można zapominać, że już w przyszłym tygodniu mistrzów Hiszpanii czeka udział w klubowych mistrzostwach świata.

Dobra postawa Barcelony po przerwie to jednak stały trend. Pod wodzą Luisa Enrique Barça także była pod tym względem lepsza od Realu. W sezonie 2014/2015 Katalończycy sięgnęli po mistrzostwo Hiszpanii, a dzięki postawie w drugich połowach spotkań zdobyli 17 punktów, przy 9 Realu. Tytuł obronili w kolejnych rozgrywkach, w których po przerwie udało im się uzyskać 14 punktów, podczas gdy Los Blancos poprawili swój dorobek tylko o 4 oczka. W poprzednim sezonie Real grał już lepiej po przerwie i zdobył 13 punktów w drugich połowach meczów, ale znów lepsza była Barcelona, tym razem o dwa punkty.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (2)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze