Już w najbliższą sobotę kibice zgromadzeni na Santiago Bernabéu będą naocznymi świadkami El Clásico. W trwającym sezonie nie będzie to pierwsze starcie pomiędzy Realem a Barçą, gdyż cztery miesiące temu oba zespoły mierzyły się ze sobą w Superpucharze Hiszpanii, który ostatecznie padł łupem drużyny Zidane’a. Marca wylicza dzisiaj, jakie zmiany zaszły od sierpnia w obu drużynach.
Barça: Zmiana formacji z 3-5-2 na 4-4-2
W rewanżowym meczu na Bernabéu Ernesto Valverde postawił na formację 3-5-2 w celu odwrócenia losów rywalizacji po porażce w pierwszym spotkaniu na Camp Nou 1:3. W stolicy Hiszpanii linia obrony Barçy była złożona z trójki środkowych obrońców: Piqué, Umtitiego i Mascherano. Później szkoleniowiec Barcelony odrzucił pomysł z trójką obrońców, a obecnie wydaje się, że na mecz z Realem Barça nie wyjdzie w ustawieniu 4-3-3, do którego przyzwyczajeni są kibice na Camp Nou. Wydaje się, że to formacja 4-4-2 jest pewnym wyborem, tym bardziej w obliczu kontuzji Paco Alcácera. W ostatnich meczach Valverde wybierał takie ustawienie swojego zespołu, a rezultaty były dokładnie takie, jakich oczekiwał.
Odmienne odczucia
W sierpniu wydawało się, że Real jest niepokonany. Drużyna Zidane’a przejechała się po Barçy, która praktycznie przespacerowała mecz na Bernabéu. Gospodarze zwyciężyli 2:0, choć mogło paść znacznie więcej goli. Z biegiem czasu Los Blancos z niepokonanych stali się łatwi do zranienia w domu. Levante, Betis, Valencia… Wszystkie te drużyny zdobywały punkty na Bernabéu. Z kolei Barcelona, która w sierpniu była nijaka i bez osobowości, stała się jedną z trzech niepokonanych drużyn w najsilniejszych ligach w Europie. Katalończycy podchodzą do meczu z jedenastoma punktami przewagi, a po spotkaniu dystans może zwiększyć się do czternastu oczek.
Barça: od problemów w obronie do defensywnego muru
Już w 40. minucie rewanżowego meczu Superpucharu Hiszpanii Real miał zdobyte dwa gole. W całej rywalizacji Katalończycy stracili aż pięć bramek. Od tamtego momentu we wszystkich spotkaniach drużyna Valverde pozwoliła się pokonać rywalom jedynie osiem razy (7 w LaLidze i 1 w Lidze Mistrzów). Valverde zbudował mur w defensywie, którym zarządza ter Stegen.
Gasnący Marco Asensio
Marco Asensio był największym odkryciem Superpucharu Hiszpanii. Pochodzący z Balearów zawodnik zdobył wspaniałą bramkę w pierwszym, a także w drugim meczu. Wydawało się, że młody zawodnik puka do drzwi wyjściowego składu, jednak w kolejnych spotkaniach występy Hiszpana nie były tak dobre, a ostatnio Asensio stracił nieco na znaczeniu w drużynie. W LaLidze zdobył tylko cztery bramki, a w klubowych mistrzostwach świata zagrał jedynie krótki epizod w meczu półfinałowym. Na dzień dzisiejszy wydaje się niemożliwe, aby wyszedł w sobotę na murawę w podstawowej jedenastce.
Zapomniano o odejściu Neymara
Barça nie będzie grała, mając w myślach odejście z drużyny Neymara. Ostatnio Katalończycy mierzyli się z Realem niedługo po transferze Brazylijczyka do PSG. Morale w szatni i wśród kibiców było na bardzo niskim poziomie. Dzisiaj sytuacja wygląda inaczej i nie wspomina się już napastnika PSG. Jordi Alba uciekł się nawet do stwierdzenia, że odejście Neymara wyszło mu na dobre, a to właśnie lewy obrońca Barçy jest jednym z najlepszych graczy tej Barçy.
Benzema – od goleadora do piłkarza krytykowanego
W ostatnim meczu pomiędzy obiema drużynami Karim Benzema zdobył bramkę na 2:0. Wówczas nikt nie podważał jakości francuskiego napastnika, jednak sytuacja uległa zmianie. Napastnik Realu nieustannie zawodził pod bramką rywali, co sprawiło, że znalazł się w ogniu krytyki. Do tej pory Benzema zdobył w LaLidze jedynie dwa gole, a w sobotę będzie chciał ponownie zacząć trafiać do siatki.
Barça nie zna smaku porażki
Niewiele osób mogło sobie wyobrazić, że po porażce w Superpucharze Hiszpanii drużyna Ernesto Valverde dotrwa do końca grudnia bez porażki. Spośród drużyn występujących w najlepszych europejskich ligach jedynie Atlético i Manchester City nie schodziły z boiska pokonane. Valverde stworzył solidny zespół, któremu nikt nie był w stanie sprostać także w Lidze Mistrzów oraz Pucharze Króla. Dla Realu sobotni mecz oznacza zatem duże wyzwanie.
Niepewna sytuacja w bramce Realu
Sobotnie El Clásico będzie sprawdzianem dla Keylora Navasa. Kostarykańczyk, podobnie jak Benzema, jest uważnie obserwowany z powodu swoich słabych występów w ostatnich meczach. Ponadto w styczniu do drużyny ma dołączyć Kepa z Athleticu, co sprawi, że Navas będzie musiał jeszcze zacieklej walczyć o pozycję pierwszego bramkarza. Z drugiej strony jest Marc-André ter Stegen, który w obecnym sezonie zyskał sobie miano jednego z najlepszych bramkarzy na świecie.
Paulinho
Barça domknęła transfer Paulinho w momencie ostatniego pojedynku z Realem. Kibice Barçy rwali sobie włosy z głowy, kiedy dowiedzieli się, że klub zapłaci 40 mln euro za zawodnika występującego w Chinach. Teraz wiele wskazuje na to, że Brazylijczyk wywalczył sobie miejsce w pierwszym składzie na mecz z Realem. W LaLidze Paulinho ma na swoim koncie trzy razy więcej trafień od Benzemy.
Ponowne starcie Cristiano Ronaldo z Leo Messim
Dwóch najlepszych piłkarzy obecnych czasów ponownie stanie naprzeciw siebie. W ostatnim El Clásico Cristiano był zawieszony z powodu czerwonej kartki otrzymanej w pierwszym pojedynku, a Leo Messi przeszedł obok spotkania na Bernabéu. Teraz obaj zawodnicy podchodzą do sobotniego starcia w dobrej formie. Jeden z nich dał swojej drużynie puchar klubowych mistrzów świata, zaś drugi ma na swoim koncie 14 goli w LaLidze. Powraca najlepszy pojedynek na świecie.
Komentarze (6)