Mundo Deportivo: Jak odbierasz świetną passę Barcelony w tym sezonie?
Jasper Cillessen: Wspaniale. Po to gra się w piłkę nożną. Nigdy nie chce się przegrywać i dlatego pracujemy każdego dnia.
Real Madryt wciąż pozostaje waszym rywalem w walce o mistrzostwo Hiszpanii?
Oczywiście, że wciąż pozostaje naszym rywalem. Jeśli pomyślimy, że tak nie jest, będziemy mieli problem, ponieważ musimy pozostać skupieni na wygrywaniu każdego meczu.
Jednak dystans jest bardzo duży.
Tak, ale kiedy grałem w Ajaksie, mieliśmy 12 czy 14 punktów straty do lidera i ostatecznie to my okazaliśmy się lepsi, ponieważ rywale przestali się nami przejmować.
Jak wspominasz świętowanie wygranej 3:0 w El Clásico?
Było bardzo fajnie, ponieważ tuż po tym była przerwa świąteczna i miło było wrócić do Holandii z tym świetnym wynikiem, który był dla nas wspaniałą motywacją, aby stawić czoło drugiej części sezonu.
Co zmieniło się w Barcelonie w tym sezonie?
Myślę, że jesteśmy bardziej stabilni. W poprzednim sezonie mieliśmy mecze, które nam nie wychodziły i przegrywaliśmy, a w obecnych rozgrywkach potrafiliśmy je naprawić w odpowiednim czasie i zwyciężać w drugich połowach.
Jednym z kluczowy aspektów w tym sezonie jest solidna defensywa. Czujesz się jej członkiem?
Myślę, że Marc ma niesamowity sezon. Obrona też jest spektakularna. Vermaelen zastąpił Umtitiego ze świetnymi skutkiem i jestem z niego zadowolony. Podobnie jestem zadowolony z Marca. Dla niego sezon jest wspaniały, nawet jeżeli dla mnie nie jest.
Jakie masz relacje z ter Stegenem?
Moje relacje z nim są świetne. Nie mamy żadnych problemów, dobrze spędzamy razem czas. Myślę, że on również jest zadowolony i jeden wyciąga z drugiego to co najlepsze.
Spotykacie się poza zespołem?
Nie bardzo. Spędzam z nim wiele czasu, nawet więcej niż z moją dziewczyną czy rodziną, więc kiedy jestem wolny, nie spotykamy się.
W jaki sposób pomagacie sobie nawzajem?
Nie ma jednej takiej rzeczy, trudno to określić. Po prostu dajemy z siebie wszystko i staramy się rywalizować każdego dnia oraz na każdym treningu i stąd czerpiemy zaufanie.
Co jest najważniejsze dla bramkarza Barçy?
Przede wszystkim dobrze bronić strzały i w tym sensie Marc jest w tym sezonie spektakularny. Po drugie gra nogami. Marc wiele razy zaskakiwał swoją precyzją i pewnością, gdy miał piłkę przy nodze. To tak, jakby mieć jedenastu zawodników na boisku.
Co cię najbardziej zaskoczyło, kiedy przybyłeś do Barçy?
Przede wszystkim szybkość, która jest zupełnie inna, ponieważ tutaj jest wyższy poziom i trzeba się do tego przyzwyczaić. To najbardziej mnie zaskoczyło. Poziom jest tutaj dużo wyższy, podobnie jak intensywność.
Czujesz się w 100% zaadaptowany i zintegrowany z Barçą oraz miastem?
Tak, mój hiszpański jest coraz lepszy i przez 90% czasu rozumiem wszystko. Dwa razy w tygodniu mam lekcje hiszpańskiego, a język jest dla mnie najważniejszy, aby się tu zaadaptować.
Wiele razy mówiło się, że Barça ma teraz dwóch podstawowych bramkarzy. Jak się z tym czujesz?
Jestem bardzo szczęśliwy, że ludzie mówią w ten sposób, to dla mnie wielki komplement, ponieważ oznacza, że dobrze pracuję, a także dlatego, że Marc i Dela [De la Fuente, trener bramkarzy – przyp. red.] wykonują świetną pracę. To sport zespołowy i razem chcemy być mistrzami, indywidualnie nie można osiągać sukcesów.
Mógłbyś zostać pierwszym bramkarzem w wielkich europejskich klubach, więc po co być drugim bramkarzem w Barcelonie?
Ponieważ wciąż podążam za swoim marzeniem, aby być pierwszym bramkarzem Barcelony. W tym sezonie Marc jest jednym z najlepszych bramkarzy na świecie i trudno, abym mówił, że muszę grać, ponieważ nie jestem głupi. Widzę, jak gra, i akceptuję moją pozycję. Jeśli obniży swój poziom, oczywiście będę chciał grać więcej, ale teraz jest bardzo dobry i akceptuję to. Będę jednak walczyć i starać się osiągnąć swój cel.
Jak to jest trenować z takim piłkarzem jak Leo Messi?
Często jest spektakularny i sprawia, że piłkarz czuje się mały. Jeśli widzi się gole strzelone przez Leo i Luisa na Anoeta… Mają jakość, dzięki której potrafią zagrywać tak, jakby innych w ogóle nie było.
Przypominasz sobie coś, co zrobił Leo podczas treningu?
Za każdym razem oglądanie go w akcji na treningu jest niesamowitym wrażeniem. Zawsze chce się być po jego stronie, nigdy odwrotnie.
Zjadłeś śniadanie z Coutinho podczas jego pierwszego dnia w Barcelonie. Jaka była ta rozmowa?
Bardzo dobra. Było mi łatwiej, ponieważ Coutinho mówi po angielsku i mogłem się lepiej wysłowić. Zadał mi kilka pytań na temat treningów, ponieważ to był jego pierwszy dzień. To świetny chłopak.
A jak wrażenia z przybycia Yerry’ego Miny?
Bardzo dobrze. Odbyliśmy już pierwszy trening i cieszę się, że mam go przed sobą, ponieważ jest bardzo wysoki i silny. Nie chciałbym, żeby był moim rywalem.
Mówi się, że jego radość jest zauważalna w szatni. Doświadczyliście już tego?
To dopiero jego pierwsze dni i przystosowuje się do wszystkiego, ale kiedy się z nim rozmawia, można dostrzec jego szczęście.
Zawsze, gdy mówi się o wzmocnieniach Barcelony, pojawiają się nazwiska zawodników Ajaksu, ze względu na podobny styl gry obu zespołów. Teraz mówi się o obrońcy Matthijsie de Ligtcie. Co o nim sądzisz?
Myślę, że jest typowym obrońcą Ajaksu. Dlatego ludzie uważają, że może tu grać. Jest silny, młody, szybki i potrafi grać obiema nogami. Grałem z nim kilka razy i mimo jego młodego wieku można zauważyć u niego dobre nastawienie. Jest świetnym facetem, który miał ciężkie chwile, ale wciąż starał się uczyć i dzięki temu może być tym, kim jest w piłce nożnej.
Czy widzisz go w Barcelonie?
Oczywiście. Ma wszystkie umiejętności, żeby być obrońcą w najlepszych zespołach. Jest silny, dobrze broni, dobrze gra głową, jest obunożny. Wszyscy świetni piłkarze mogą tu grać.
Jakie masz cele jako bramkarz Barcelony?
Przede wszystkim zdobyć mistrzostwo Hiszpanii, wygrać Ligę Mistrzów, a jeśli to się nam powiedzie, spojrzymy także w stronę rozgrywek, w których występuję, czyli Pucharu Króla. Bardziej chcę wygrać z drużyną LaLigę i Ligę Mistrzów niż Puchar Króla, ponieważ to ważniejsze rozgrywki.
Na koniec ciekawostka. Skąd wzięły się twoje imiona Jacobus, Antonius, Peter, Johannes?
Ponieważ jestem chrześcijaninem i moi rodzice ochrzcili mnie w ten sposób, kiedy byłem dzieckiem. Wiem, że w Hiszpanii jest inaczej, ale w mieście, w którym dorastałem, normalne było mieć tyle imion.
Komentarze (22)