Dziś mija jedenaście miesięcy od ostatniej porażki Barcelony w LaLidze. Miała ona miejsce 8 kwietnia 2017 roku w spotkaniu z Málagą (0:2), z którą Barça zmierzy się również w najbliższą sobotę. Będzie to jednak zupełnie inny mecz.
Barça nie przegrała w lidze od 34 meczów – 27 w tym i 7 w poprzednim sezonie. Málaga, która jako ostatnia była w stanie pokonać Katalończyków, nie ma nic wspólnego z tą obecną. W tym momencie zespół z Andaluzji ma na koncie jedynie 13 punktów i utknął w strefie spadkowej. Zaczął sezon z Míchelem na ławce trenerskiej, ale po jego zwolnieniu zatrudniono José Gonzáleza.
Pierwszą dużą zmianę zauważymy w bramce, której nie broni już Carlos Kameni, grający obecnie w tureckim Fenerbahçe. To duża ulga dla Barcelony, ponieważ Kameruńczyk zawsze dobrze spisywał się w meczach z drużyną z Katalonii. Gdy grał w Máladze i Espanyolu, aż osiem razy udawało mu się zachować czyste konto w spotkaniach z Barçą. Linia obrony Málagi nie zmieniła się zbytnio w porównaniu z poprzednim sezonem – Rosales i Ricca wciąż grają w pierwszym składzie. Luis Hernández również występuje regularnie, a Llorente, który zagrał z Barçą rok temu, przeszedł do Realu Sociedad. Jego miejsce zajął Ignasi Miquel.
W środku pola Málaga straciła jeden ze swoich filarów. Ignacio Camacho odszedł do Wolfsburga, a Andaluzyjczycy nie umieli poradzić sobie z jego brakiem. Recio, który również występował w zwycięskim składzie z poprzedniego sezonu, jest obecnie kontuzjowany. Málaga gra zazwyczaj z dwoma piwotami sprowadzonymi zimą. Mowa o doświadczonych w LaLidze Iturri i Lacenie.
W ataku w ostatnich spotkaniach trener Málagi stawiał na Chory’ego Castro, Rolana i Alberto Bueno. Na szpicy na przemian występowali Ideye i En-Nesyri. Mimo zimowych transferów Málaga przegrała sześć meczów z rzędu od czasu bezbramkowego remisu z Gironą 27 stycznia.
Komentarze (16)