Zwycięstwo 5:0 z Betisem na Benito Villamarín pokazało umiejętność Barçy do zmęczenia rywali w pierwszej połowie, by następnie pokonać ich w drugiej. Barcelona zaczęła strzelanie w 59. minucie. Rozpoczął Rakitić, a potem po dwa trafienia zanotowali Suárez i Messi.
Podobna sytuacja miała miejsce na Santiago Bernabéu. W tamtym momencie sezonu podopieczni Ernesto Valverde strzelili aż 51 z 83 goli w drugich połowach spotkań. – Wszystkie zespoły zdobywają więcej bramek w drugich połowach. Przeciwnicy są zmęczeni i pojawiają się gole. Tak już jest – powiedział wtedy Valverde. Teraz sytuacja zmieniła się, a Barça zaczęła przesądzać o wynikach spotkań w pierwszych odsłonach, by następnie odpoczywać w drugich.
Od bezbramkowego remisu z Getafe minęło już osiem meczów, a tylko w jednym z nich Barcelona nie strzeliła gola w pierwszej połowie. Miało to miejsce na Stamford Bridge, gdzie Messi wyrównał wynik spotkania po przerwie. W pozostałych pojedynkach było już inaczej. W Eibarze Luis Suárez jako pierwszy wpisał się na listę strzelców. W starciu z Gironą sprawa zwycięstwa została przesądzona do 45. minuty (4:1). Z Atlético piłka po strzale Messiego z rzutu wolnego trafiła do siatki również w pierwszej odsłonie meczu. Następnie sytuacja powtórzyła się w spotkaniach z Málagą, Chelsea i Athletikiem. Pozostaje pytanie, czy ta tendencja utrzyma się aż do czerwca.
Komentarze (12)