Pytanie: Jak wyglądał moment, w którym Guardiola zmienił ci pozycję i stałeś się środkowym pomocnikiem?
Odpowiedź: Nie było na ten temat zbyt wielu rozmów. Występowałem wtedy na pozycji pomocnika bądź jako '"fałszywa dziewiątka". Guardiola zaczął mnie jednak wystawiać w środku pola. Być może dlatego, że moje cechy piłkarskie były najlepiej eksponowane właśnie w tej części pola gry. Następnie zaczęliśmy rozmawiać na temat tego, czego Guardiola oczekiwał ode mnie na pozycji piwota. Patrząc na jego karierę zawodniczą, to właśnie ta pozycja była przez niego najlepiej opanowana. Wiedział o niej wszystko. Dla mnie ogromnie ważnym doświadczeniem była współpraca z Guardiolą w drużynie Barcelony B oraz w moich pierwszych latach w pierwszej ekipie. Bardzo mi pomógł i mogłem lepiej zrozumieć grę. Nauczyłem się z nim rzeczy, których nie mógłbym się nauczyć z żadnym innym trenem. Guardiola jest po prostu najlepszy.
P: Nie bałeś się, że ta zmiana sprawi, że się pogubisz? Tym bardziej, że stało się to jeszcze w drużynie Barcelony B.
O: Ale ja naprawdę czerpałem przyjemność z gry na tej pozycji. No i graliśmy w Tercera División, gdzie futbol wygląda trochę inaczej. Nie było zbyt trudno tam grać, chociaż w zależności od wymiarów boiska czy planu rywala czasami bywało ciężko. Gra w środku podobała mi się jednak, ponieważ miałem bardzo częsty kontakt z piłką, staraliśmy się prowadzić grę. W walce o górne piłki również czułem się bardzo swobodnie.
P: Czerpiesz więcej przyjemności z gry, kiedy jesteś obarczony większą liczbą obowiązków?
O: O tak, na pewno. Bardziej lubię "produkować" grę, niż wykańczać akcje. Dlatego nie ma we mnie absolutnie żadnego egoizmu, kiedy przychodzi do zdobywania goli. Jestem świadomy znaczenia bycia solidarnym w mojej grze, ponieważ to zostało mi wpojone przez Guardiolę i innych trenerów. O ile wytyczenie zakresu działań pomocnika w przypadku funkcjonowania gry Barcelony nie jest najważniejszą kwestią, to bardzo się do niej przybliża. Ale jeśli potem w którymś momencie pojawia się Leo, to być może ten aspekt już nie jest taki ważny...
P: Egoistycznie nastawiony pomocnik nie może być dobrym pomocnikiem?
O: Być może w innym systemie, w grze z podwójnym piwotem, to nie jest tak ważne. Ale w systemie 4-3-3, w którym my graliśmy, jest nie do pomyślenia. Ale tak generalnie nie można grać zbyt egoistycznie.
P: W jakiej sytuacji jesteś zadowolony po skończonym meczu?
O: Jestem usatysfakcjonowany, kiedy w trakcie gry nie straciłem piłek. A jeśli już tak się stało, to chcę, aby było tych strat jak najmniej i aby nie powodowały jakiegoś ryzyka czy kontrataku przeciwnika. To jest najważniejsze. Jestem bardzo wymagający względem siebie. Zachowuję w pamięci wszystkie moje zagrania i potem je analizuję raz jeszcze, aby się poprawić. Zdaję sobie sprawę z tego, co mogłem zrobić lepiej. Wiem, w której akcji mogłem być lepiej ustawiony albo kiedy za bardzo się rozluźniłem i zanotowałem niebezpieczną stratę. Należałoby jednak analizować dokładnie każde zagranie. Czasami staram się szukać mojej szansy w meczu i nie znajduję jej. Przy innych okazjach mam na plecach rywala, staram się dryblować i trochę za bardzo wierzę w swoje umiejętności. Ale prawda jest taka, że lubię dryblować. Czasami mi się to nie udaje... Wtedy wiem, że nie było takiej potrzeby, i jest mi głupio. Wiem, że trzeba przeprosić i biec dalej. Kiedy jednak zagrania wychodzą mi dobrze, to odczuwam zadowolenie. Czuję w takim momencie adrenalinę i jestem zadowolony, że wyszło tak, jak chciałem. Trzeba szukać równowagi i mieć na uwadze dobro drużyny.
P: Jak się zapowiada obecny sezon?
O: Będzie ciężki, jak wszystkie inne. Naszymi głównymi rywalami w lidze będą kluby z Madrytu. Atlético bardzo się wzmocniło i zrobiło to dobrze. Real trochę mniej, ale dysponuje znakomitą kadrą. My natomiast znajdujemy się w dobrej dyspozycji i sprowadziliśmy piłkarzy, którzy świetnie uzupełniają nasz skład. Arturo Vidala każdy dobrze zna. Malcom jest bardzo szybki i będzie rozrywał szyki obronne przeciwnika. Lenglet bardzo dobrze wyprowadza piłkę z własnej połowy. Arthur przypomina w niektórych aspektach Xaviego. Nie lubię porównywać, ale ta zdolność do skręcania i gry z piłką przyklejoną do stopy... Miejmy nadzieję, że wspólnymi siłami zdołamy zaprezentować się trochę lepiej w rozgrywkach europejskich. Ostatnio mieliśmy tam pewne trudności.
P: Real odczuje mocno brak Cristiano Ronaldo?
O: Miejmy nadzieję, że będzie tęsknić za nim i jego bramkami. Znam jednak jego nowego trenera i wiem, że dzięki jego pracy będzie lepszy jako drużyna. My nie zmieniamy niczego i gramy swoje.
P: Piqué mówi o tobie, że jesteś najlepszym na świecie, jeśli chodzi o grę z pierwszej piłki. Co o tym myślisz?
O: Nie jest źle, prawda? Przecież jest bardzo trudno grać na jeden kontakt. Moje podanie jest jednak równie ważne jak to, żeby mój kolega był dobrze ustawiony i mógł przyjąć ode mnie piłkę. Szczególnie w dzisiejszych czasach. Kiedy zaczynałem grać, było dużo prościej. Drużyny nie były tak dobrze przygotowane taktycznie i fizycznie. Na boisku było więcej wolnej przestrzeni.
P: Dużo myślisz na boisku w trakcie meczu?
O: Za dużo. Głowa pracuje na pełnych obrotach. Generalnie tak mam. Przykładam dużą wagę do wszystkiego. Lubię mieć wszystko uporządkowane i pod kontrolą. Na boisku tak samo. Myśle, że kreowanie gry jest tak samo ważne jak wiedza na temat ustawienia napastników przeciwnej drużyny. Nie można dopuścić, aby nasza obrona znalazła się w sytuacji równowagi liczebnej z jej napastnikami. Ważne jest oscylowanie pomiędzy liniami, pokrywanie luk w obronie... W ataku to samo. Trzeba obserwować pozycje, wychodzenie moich kolegów na czyste pozycje, wszystkie ruchy rywali... To skomplikowane, ale lubię to.
P: Masz czas na to wszystko?
O: Staram się! Problemy zaczynają się wtedy, kiedy dostaję indywidualne krycie. Wtedy nie notuję zbyt wielu kontaktów z piłką. Ale dla mnie to też jakiś rodzaj pochlebstwa.
P: W fazie defensywnej zdarza się wiele razy, że to właśnie ty jako pierwszy startujesz do odzyskania piłki i wyprzedzasz innych pomocników w wywieraniu pressingu. To nie jest dziwne uczucie, kiedy inni muszą ubezpieczać ciebie?
O: Mam tak zakodowaną ideę wywierania pressingu zaraz po stracie piłki, że robię to prawie automatycznie. To naprawdę bardzo ważne. Istnieją jednak dwie fazy. Kiedy traci się piłkę, to w ciągu tych trzech-czterech sekund dobrze jest doskoczyć do przeciwnika, jeśli wiem, że mogę mu dokuczyć albo przerwać akcję. Jeśli jednak te kilka sekund już minęło, ja wyskakuję z mojej pozycji i zostawiam wolną przestrzeń za plecami, to wtedy popełniam błąd. Trzeba dokonywać dobrych wyborów, przede wszystkim w najważniejszych spotkaniach.
P: Kiedy jesteś już w posiadaniu piłki, to nie masz żadnych wątpliwości i zawsze starasz się najpierw znaleźć Messiego na boisku.
O: Podnoszę wzrok i szukam go. Trudno tego nie zauważyć. Wszyscy tego chcemy. Obecność Leo w drużynie rozwiązuje wiele rzeczy, ponieważ on burzy równowagę w szeregach rywala, asystuje przy golach i sam je strzela. Im więcej czasu będzie przy piłce, tym większa będzie nasza przewaga. Nasza gra musi przechodzić przez niego, to logiczne. To nie jest żadna "Messidependencia". Chodzi o bycie inteligentnym i wykorzystanie najlepszego piłkarza na świecie. Dlatego kiedy mam już piłkę, to szukam właśnie jego. Czasami za bardzo. Wolę jednak podejmować to ryzyko.
P: Iniesta świetnie się rozumiał z Leo. Będzie go brakować w drużynie?
O: Oczywiście. Nie tylko jeśli chodzi o aspekt piłkarskie, ale również w szatni. Andrés był naszym kapitanem i przewodnikiem. Tak jak Puyol, Xavi czy Víctor Valdés. Chociaż myślę, że najtrudniejszy będzie moment, kiedy odejdzie Leo i piłkarze z naszego pokolenia. Możemy kończyć właściwie w tym samym roku. Lepiej o tym nie myśleć i cieszyć się chwilą.
Komentarze (4)